Handlarz Iluzji










Autor: vinodavictor
Tłumaczenie: Yumi Mizuno







































Oryginał: klik
\Tłumaczenie: Yumi Mizuno
Obrazek autorstwa: Golen-dragons-flower
Notka od tłumacza: Jest to opowiadanie z serii NSFW, osadzone w alternatywnym uniwersum (AU) gry Undertale nazywanym Underfell. Czym się charakteryzuje ta rzeczywistość? Frisk dobry - potwory złe. Floweya w tym wypadku nie ma w opowiadaniu. Autorką  jest Golden thread (Lusewing). Co warto jeszcze zaznaczyć? A tak, głównym bohaterem opowiadania jesteś... cóż TY. Tak, Ty. Opowiadania pokroju Postać x Czytelnik są dość modne poza granicami naszego zaścianka i jakkolwiek za nimi nie przepadam tak to opowiadanie wyjątkowo mnie do siebie przekonało. Jeżeli komuś nie odpowiada taka forma tekstu może wyobrazić sobie w roli siebie np Friska czy własne ulubione OC. Warto jednak zaznaczyć, że treść jest dostosowana pod kobiecego czytelnika.Główna para to Ty x Sans (Underfell)
W opowiadaniu występuje BDSM, gdzie kobieta jest uległa, a mężczyzna jest dominujący - jeżeli nie lubisz takich rzeczy - zrezygnuj z dalszego czytania (chociaż pewnie będziesz żałować). To by było chyba na tyle.
Oryginał: klik
Spis treści:
Rozdział I - Polowanie
Rozdział II - Pułapka
Rozdział III - Za drzwiami
Rozdział IV - Lekcja 
Rozdział V - Wilgoć
Rozdział VI - Głód
Rozdział VII - Smak 
Rozdział VIII - Wybór
Rozdział IX - Dotyk
Rozdział X - Moja
Rozdział XI - Żar (obecnie czytany)
Rozdział XII - Rodzina
Rozdział XIII - Niewinność
Rozdział XIV - Poparzenie
Rozdział XV - Dom
Rozdział XVI - Sytość
/Na prośbę autora - dalsze tłumaczenie zostało przerwane./
Pobudka nie była miła. To nie pierwszy raz kiedy zostałaś gwałtownie wybudzona i zdecydowanie nie ostatni. Czułaś się lepka od własnego potu i pusta w środku. Sen okazał się wędrówką po ciemności, choć mimo to i tak odpoczęłaś. Twoje ciało i dusza walczyły z dzielącym was dystansem, bolało choć nie tak bardzo.
Co się stało? Do czego doprowadził Cię los? Masz być maszynką do pieprzenia dla parszywego demona? Chciałaś się ruszyć, ale zdałaś sobie sprawę z tego że nie możesz złapać oddechy, choć nic nie blokowało już Twoich ruchów. Plecami byłaś odwrócona do ściany, zaś przed sobą miałaś Sansa. Leżał na boku, dłoń trzymając pod Twoją głową, była to najbardziej niewygodna poduszka na świecie. Druga obejmowała Twoje biodra. Trzymał Cię mocno w swoim uścisku. Czułaś jego kości na swojej skórze, lecz całe szczęście nie widział jak bardzo jesteś tym wszystkim zawstydzona.
Twój oddech był przerywany, wkrótce zaczęłaś się dusić. Musiałaś się ruszyć. Nie mogłaś już łapać tchu. Wszystko było takie ciężkie, takie ciasne. Fioletowa poświata w pokoju zaczęła migotać, oznajmiając, że serce chce do Ciebie wrócić, że zaczynasz się bać. Zaczęłaś się wiercić.
Sans westchnął i popatrzył na Ciebie, dźwignął się na łokciach aby lepiej zbadać Twoją twarz. Ten drapieżny wyraz, ta dzikość w oczach z zeszłej nocy kompletnie zniknęły.
-Już już suczko, oddychaj – Jego dłoń z Twoich bioder przesunęła się po skórze, kończąc swą wędrówkę na Twoim policzku – Powoli i spokojnie, wdech i wydech – Starałaś się odzyskać kontrolę nad swoim ciałem. Było ciężko. Łzy zaczęły spływać Ci po twarzy, lekko szlochałaś. Nie możesz nawet normalnie oddychać. Wszystko było nie tak. -Ciii, jesteś bezpieczna. Nie masz się czego bać. Nie myśl, zacznij...
-...czuć. - dokończyłaś, wykrztuszając z siebie to słowo nim po policzkach poleciało Ci więcej łez - Nie chcę... to... to złe... Dla...czego m-mi to robisz?
-Oh moja mała ptaszyno, chcę cię uwolnić – wraz z tymi słowami zaczął wyswobadzać z więzów Twoje dłonie. Patrzyłaś jak jego kościste palce ostrożnie pozbywają się sznura jakim Cię skrępował. Na nadgarstkach pozostał ślad po którym przejechał czule kciukiem.
-Nie rozumiem – To była wolność? Wszystko wskazywało na to, że nie. Starałaś się skupić, lecz w tej chwili bez duszy, trudno było Ci zapanować nad myślami.
-Uwolnię cię od zmartwień, od strachu, od bólu. Będziesz czuła się szczęśliwa, bezpieczna i kochana – pocałował ślady wczorajszej nocy na Twoich nadgarstkach, zadrżałaś kiedy to zrobił. Studiował Cię, przyglądał Ci się, skupiał się na Twoim oddechu. - Moja delikatna ptaszyno. Płaczesz, ranisz się i po co? Tylko dlatego, że zrobiłem ci dobrze?
-Nie chciałam! Mówiłam nie, ale nie słuchałeś!
-I dlatego płaczesz? Bo mnie nie chcesz? - przytaknęłaś starając się powstrzymać resztę łez jakie Ci zostały. Chciałaś go nienawidzić, ale teraz... nie mogłaś. Nie wiedziałaś dlaczego, ale sposób w jaki się na Ciebie patrzył, w jaki Cię dotykał, tak delikatnie; tak czule, nie umiałaś tak po prostu go nienawidzić. 
- Dobrze ci było, prawda? Zraniłem cię? - ostatnia noc była mieszaniną strachu i pożądania. Trudno było poukładać wszystko razem, ale czułaś słodki ból na nadgarstkach. Właściwie, Cię nie skrzywdził. Ale to nie było dobre! Nie wiedziałaś jak mu odpowiedzieć więc na koniec spuściłaś wzrok patrząc jak gładzi Twoje dłonie, wydawały się takie małe w porównaniu z jego. - Przestań wybierać to co chcesz i czego nie chcesz. Zaakceptuj to co ci daje, a nigdy tego nie pożałujesz. - Podniosłaś na niego wzrok i zmarszczyłaś brwi. Masz się poddać? To wybory jakie podejmujesz określają to kim jesteś. Zawsze można się pomylić, ale i te sprawiają że jesteś silniejsza, tworzysz swoją osobowość... prawda? Poczułaś jakbyś się w sobie zapadała, starając się poskładać do kupy. Twoja dusza cię wołała. - Kochanie, nie widzisz? - Puścił Twoje dłonie i położył kciuk na Twoich wargach. Czułaś ciepło od jego kości. To było takie nierealne. Zamknęłaś oczy myśląc o tym uczuciu, desperacko pragnąc złapać się czegoś na czym będziesz mogła się skupić.
-Nie musisz się już martwić. Nie ma wyborów. Nie ma zmartwień. Uczynię twoje życie łatwiejszym, ale wpierw musisz mi zaufać. Nie skrzywdzę cię kochanie. Jesteś moja na każdy możliwy sposób. Po prostu się z tym pogódź. - Zamruczał cicho. Mimo to nadal starałaś się walczyć o swoje.
-Cierpienie jest.... jest częścią życia – Każdy cierpi. To normalne. To pomaga cieszyć się dobrymi rzeczami i uczy jak zachować bezpieczeństwo. Nie lubisz cierpieć, ale... to życie, prawda?
-Dlaczego? - krótkie, proste pytanie, ale nie znalazłaś odpowiedzi na nie. Starałaś się z trudem zebrać własne myśli.
-Bo... Tak po prostu jest
-Może na powierzchni, ale mała ptaszyno, tutaj ze mną, już nigdy nie będziesz cierpieć. Nie będziesz płakać – otarł łzy z Twojego policzka. Potem delikatnie przysunął Cię do swojej klatki piersiowej, położył szczękę na Twojej głowie i mocno przytulił. Zadrżałaś, ale wiedziałaś, że nie zrobi Ci krzywdy, więc szybko się odprężyłaś. Myślenie było trudne. Potrzebowałaś swojej duszy. Lepiej było teraz odpuścić. Nie walczyć. Jak tylko puściłaś wolno swoje myśli, natychmiast usnęłaś. Czułaś się bezpieczna, nawet jak nienawidziłaś tego uczucia.

Kilka godzin minęło nim znowu się ocknęłaś.

Czułaś się lepiej. Wypoczęta, tak dla odmiany. Nadal byłaś przytulona do piersi potwora, jego ręka tonęła w Twoich włosach.
-Dzień dobry, kochanie – odpowiedziałaś grzecznie, poczułaś jak Sans gładzi Twoją głowę. W końcu, ta kupa kości znalazła siły aby wstać z łóżka. Podniosłaś głowę i popatrzyłaś na niego. Twój mózg naprawdę zwariował, był przeciążony. Nie dość, że wcześniej miałaś problemy z myśleniem, tak teraz już w ogóle nie myślałaś. On był cóż... to były same kości. Kręgosłup, miednica, kości nóg, nic więcej. Ale byłaś pewna, że wsadził w Ciebie ... c o ś wczoraj w nocy. To zdecydowanie nie były jego palce, ani jakaś twarda kość. Potrząsnęłaś głową starając się rozwiać te myśli. Za wcześnie na to gówno. Sans znajdował się teraz po przeciwnej stronie pokoju grzebiąc w stosie ubrań i wąchał te, które nadają się do założenia. Fuuuuuj. No nic kochana. Rusz się i przybliż do duszy. Z każdym krokiem łatwiej było się skupić i odzyskać normalny oddech. Było lepiej. Po kilku głębszych wdechach czułaś się bardziej... sobą, miałaś większą władzę nad duszą. Nadal chciałaś ją odzyskać, nadal czułaś się jakby rozerwana na dwie części, ale było lepiej. Podskoczyłaś kiedy zaatakowało Cię coś czerwonego. Jakiś materiał owinął się dookoła Twojej głowy. Walczyłaś z nim chwilę, aż zorientowałaś się że to ubranie. Koszulka ściślej ujmując. A będąc jeszcze bardziej dokładnym jego koszulka, którą nosił wczoraj. Patrzyłaś się na nią z niedowierzaniem.
-Zakładaj. - Odwróciłaś się do Sansa, zakładał właśnie szary golf, a potem zerknął na Ciebie. Ubrania są cudowne, ale... cóż... to śmierdzi Sansem, dymem, potem i ... seksem. Czyli wszystkim o czym najchętniej byś zapomniała. No ale bądźmy tutaj szczerzy, też nie pachniesz fiołkami.
-Um, a mogę to najpierw uprać? - Wiedziałaś, że nie założysz na siebie czegoś takiego, jeżeli nie stanie się to choć odrobinę czystsze.
-Heh heh, znowu chcesz być mokra? - W końcu założył na siebie spodnie, długie, luźne, czarne.
-Nie. - odpowiedziałaś szybko i musiałaś się powstrzymać by nie dodać czegoś jeszcze. Nie chciałaś go zdenerwować, póki nie miałaś w sobie duszy. - To po prostu... Ja po prostu ... nie za ładnie pachnę i ... nie chcę ubrudzić twoich ubrań? - Nie brzmiałaś nawet zbyt szczerze. Zacisnęłaś palce na materiale. Całe szczęście, Sans odebrał to jako żart i zaczął się śmiać.
-Suczko, możesz upaćkać moje łachy jak tylko chcesz. Poza tym – Chwycił za koszulę którą trzymałaś, a potem przysunął Cię bliżej do siebie i chwycił za kark – Teraz pachniesz smakowicie – Ugryzł Cię lekko i powoli polizał. Nie mogłaś nic poradzić jak tylko wzdrygnąć się i obserwować jak Twoja dusza migocze. Cofnął się trochę i podniósł koszulkę, wyraźnie chciał Cię ubrać. Uniosłaś ręce do góry i wstrzymałaś oddech jak tylko wsunął ją na Ciebie. Materiał przeszedł przez głowę, na chwilę Twój świat stał się cały czerwony, a kiedy już przeszła mogłaś wypuścić powietrze. Czułaś się jak dziecko. Tylko, że dziecka nie dotyka się po skórze w taki sposób. Sans zrobił krok w tył podziwiając swoją pracę. Skrzyżowałaś ręce na piersi jak mierzył Cię wzrokiem od stóp aż po głowę. Choć miałaś na sobie koszulę, w tej chwili czułaś się bardziej naga niż pięć minut temu.
-Cholera. - Bardziej warknął niż powiedział. - Czerwony naprawdę ci pasuje – na dnie jego oczu dostrzegłaś pewien dziwny błysk, kiedy to mówił i się uśmiechał.
Całe szczęście, cokolwiek planował zrobić zostało przerwane przez nagły dzwonek dobiegający chyba z parteru. Rozpoznałaś, że to jego telefon, choć Sansowi zajęło trochę rozpoznanie dzwonka. Warknął zdenerwowany, odwrócił się w stronę klatki i chwycił Twoją duszę. Strach wymieszał się z nadzieją, być może ją odzyskasz. Uniosła się i poszybowała do Ciebie. Byłaś kompletna. Objęłaś swoją pierś, tak jak matka obejmuje dziecko. I wszystko było na swoim miejscu. Wszystko było dobrze. Errr, pomijając fakt że zostałaś porwana i uwięziona w domu zboczonego potwora.
-Chodź nim się spóźnimy – Gdzie mielibyście się spóźnić? Tego nie wiedziałaś. No ale to oznaczało, że wyjdziesz z jego pokoju, i będziesz mogła zaczerpnąć troszeczkę powietrza. Wraz z krokami po schodach w dół, zdałaś sobie sprawę, że to był kolejny telefon od tajemniczego Papsa. Po kręceniu się w kółko po pokoju, w końcu kościotrup chwycił za komórkę i usiadł na kanapie.
-Ta, ta. Jestem – Głos po drugiej stronie słuchawki był cichszy niż ostatnio, więc nie byłaś w stanie usłyszeć o co chodzi – Daj mi pół godziny – to pierwszy raz kiedy widziałaś Sansa takiego nonszalanckiego wobec kogokolwiek. Cóż, wobec kogokolwiek innego niż Ty – Powiedziałem, daj mi pół godziny. Masz szczęście, że w ogóle przyjdę – I kolejna przerwa, rozglądał się po pokoju szukając czegoś wzrokiem. - Daj spokój, wytrzymasz trzydzieści minut beze minie – Nie pożegnał się kiedy odstawiał słuchawkę. Po przepatrzeniu pokoju udał się do kuchni. Korzystając z okazji użyłaś nocnika, zdając sobie sprawę że nie był jeszcze opróżniony. Śmierdział gorzej niż ta koszulka jaką miałaś na sobie. Chciałaś skończyć nim Sans wróci.
-Wziąłem to dla ciebie wczoraj, nie chcę abyś pokazywała się tak żadnemu innemu potworowi w Snowdin – to były szorty. Bardzo krótkie, czarne, no ale przynajmniej w końcu to coś co będziesz mogła założyć. Podeszłaś do Sansa nie wiedząc co dokładnie czujesz. Szczęście? Nie, to nie było to. Wdzięczność, tak to już prędzej. Szkielet przyniósł Ci coś. Dał Ci coś.
-Dziękuję, Sans – Na nic nie czekałaś, miałaś nadzieję, że pokazanie mu, że bycie miłym dla Ciebie może wiele zmienić. Lepiej, aby traktował Cię jako osobę, niż jako swojego zwierzaka. Sans przyglądał Ci się z dziwnym głodem w oczach kiedy je zakładałaś. Guzik był... cóż, nieco inny niż te do jakich przywykłaś. Wyglądał jak małe kościste dłonie, które trzeba było razem połączyć. Jednak nie wiedziałaś jak to zrobić. Może jest tutaj jakiś magnes? Walczyłaś z guzikiem, Sans w tym czasie wyciągnął ręce z kieszeni i przyciągnął Cię do siebie chwytając pewnie za Twoje pośladki. Podskoczyłaś lekko zaskoczona jego dotykiem.
-Pasują? - przytaknęłaś, z trudem powiedziałaś słowo „tak” trzymając głowę opuszczoną. Spłonęłaś rumieńcem. - Oh, suczko, nie ma się czego wstydzić. Popatrz na mnie – Wtedy klepnął Cię w jeden z pośladków. Krzyknęłaś cicho, zaskoczona. Zarówno tym gestem, jak i faktem że potem zaczął łapczywie wbijać palce w Twoje tyły. Oczywiście, wystarczyła chwila aby jego rozbawiony ton głosu stał się poważniejszy – Suczko, powiedziałem, popatrz na mnie. - Podniosłaś swoją twarz. Byłaś pewna, że jest teraz w tym samym kolorze co ofiarowana Ci koszula. Jego oczy zamigotały. 
-Tylko ja mogę je ściągnąć. Zrozumiałaś? - Pociągnął za boki szortów. Powoli przytaknęłaś. - I kiedy powiem, że masz je zdjąć, zrobisz to natychmiast. W przeciwnym razie... - Przybliżył się do Ciebie i chwycił za materiał podciągając go do góry. - Te spodenki staną się znacznie krótsze – Znowu przytaknęłaś. Ok, bądź grzeczna, aby zachować ubranie. Łatwizna. Dasz radę. No ale tutaj rodzi się pytanie: dlaczego dał Ci ubrania? To nie tak, abyś narzekała. Ale myślałaś, że woli jak jesteś... mniej odziana.
-Grzeczna dziewczynka. Idziemy – Odszedł o Ciebie i chwycił za kurtkę z kapturem i buty.
-Idziemy? - Zaraz, weźmie Cię gdzieś na zewnątrz? Byłaś zaskoczona. Jasne, chciałaś uciec, a bycie na dworze ułatwiało to, ale tam też były inne potwory. Nie wspominając o mrozie, a Ty nie byłaś zbyt ciepło ubrana. Nie miałaś nawet butów.
-Ta. Zostaniesz z... moim przyjacielem – Nie byłaś pewna jaki wydźwięk emocjonalny Sans wsadził w słowo „przyjaciel”. Nie wiedziałaś, że ma też kogoś kogo by tak nazwał. Szczerze powiedziawszy dom wydawał Ci się bezpieczniejszym miejscem.
-Nie mam butów.
-Nie martw się, to nie jest daleko. Nie mów mi, że masz zimne stopy – Zaśmiał się i objął Cię ramieniem popychając w kierunku drzwi. Raaaany, skąd ma taki dobry humor? Oh, no tak. Biorąc pod uwagę wczorajszą noc... Cóż, odpowiedź na to pytanie nie za bardzo Ci się spodobała. Drzwi się otworzyły, było zimniej niż to zapamiętałaś. Przytuliłaś się do niego bliżej starając się zachować ciepło. Miałaś dziwne wrażenie, że jego ciało jest jednocześnie gorące i zimne. Popchnął Cię znowu i zrobiłaś krok do przodu. Ból sprawiał, że szłaś dalej stawiając kolejne kroki w śniegu. Faktycznie, droga nie była długa, lecz wydawała Ci się wiecznością. W krótkim czasie miałaś wrażenie, że Twoje obie stopy zamieniły się w bloczki lodu. Doszliście do baru z neonowym napisem „Grillby's” nad drzwiami. Okno obok było zabite deskami.
-Odpierdol się! Zamknięte! - Oh, bardzo przyjazna miejscówka. Sans jednak nie wyglądał na zniechęconego, pukał dalej.
-Otwieraj Grillby – usłyszałaś ciężki klik zamka, a potem wejście się otworzyło i dostrzegłaś... człowieka? Wpatrywałaś się z niego zaskoczona, w jakiś sposób ciepło wypełniło Twoje wnętrze, a stopy już tak nie bolały. Człowiek. Facet. Zdecydowanie istota ludzka. Popatrzył na Ciebie i na Twojego towarzysza, a potem wpuścił was do środka. Nie umiałaś oderwać od niego wzroku. Prawdziwy człowiek. Żywy. Jest ich więcej? Na to ostatnie pytanie dostałaś szybko odpowiedź, dostrzegając w przybytku jeszcze dwoje. Kolejny mężczyzna i młoda dziewczyna. Niestety, w barze znajdował się ktoś jeszcze. Fiolet. Jasne, ogniste, fioletowe płomienie stojące za szynkiem. Był ubrany na czarno, tylko kołnierz białej koszuli wystawał mu pod brodą. To musiał być ich szef. Jakiś inny potwór? Zorientowałaś się, że Sans stoi obok Ciebie, lecz nie patrzył w Twoją stronę.
-SANS! - krzyknęła młoda dziewczynka i podbiegła do was omijając kilka stołów. Była wyraźnie zadowolona widząc kościotrupa. Miała może szesnaście lat, albo siedemnaście. Nie mniej.
-Cześć Słodziutka, tęskniłaś? - dziewczyna przytaknęła i pozwoliła aby pogłaskał ją po krótkich brązowych włosach. Praktycznie rozpływała się pod jego dotykiem. Rozejrzałaś się dookoła zakłopotana tym co widzisz. Tych dwóch kolesi pracowało teraz przy barze nie zwracając na was większej uwagi. Wydawali się jakby... wyłączeni. Puści. Dreszcz przeszedł Ci po plecach. Odwróciłaś twarz. Sans nadal był z tą dziewczyną. Co się z nimi do cholery dzieje? Czy właśnie to ma Ciebie czekać jeżeli się poddasz? I dlaczego do diabła ona się tak szczerzyła do Sansa? 
Poczułaś ciepło na plecach i przypomniałaś sobie, że nie tylko ludzie byli w tym pomieszczeniu. Powoli odwróciłaś się i zdałaś sobie sprawę z tego, że masz właśnie spotkanie pierwszego stopnia z nowym rodzajem potwora. Może nie miał tego samego koloru co ogień, ale zdecydowanie pachniał jak taki i wydzielał ciepło. Nie chciałaś się poparzyć. Jak jego ubrania nie spalają się? Nie wiesz. Lecz to chyba kolejna dziwność, jaka składa się na jego osobę. Zauważyłaś, że przygląda Ci się z uwagą, płomienie na jego ciele zatańczyły szybciej. Naaaawet nie chcesz wiedzieć jak to się dzieje. Tłumaczenie czegokolwiek mogłoby być trudne.
Pochylił się w Twoim kierunku. Zrobiłaś krok w tył i popatrzyłaś na Sansa. Ten był wyraźnie zajęty tamtą dziewczyną i zdecydowanie nie uzyskasz od niego żadnej pomocy. Popatrzyłaś raz jeszcze na nowego potwora. Wyciągał rękę w Twoim kierunku i zatrzymał ją, czekając.
Proszę, nie spal mnie. Proszę nie spal mnie. Błagam nie spal mnie! Krzyczał Twój umysł niczym modlitwę. Potem uścisnęłaś wyciągniętą dłoń w geście przywitania. Była... ciepła. Miękka. Takie miłe przywitanie po spacerze w mrozie. Miałaś już ją cofnąć, kiedy zobaczyłaś, jak małe fioletowe płomienie z jego palców oplatają się dookoła Twojej dłoni. Patrzyłaś niemalże sparaliżowana, jak przystawia Twoją rękę do swojej twarzy. Poczułaś jak dziwne ciepło przeszywa całe ramię kiedy Cię... pocałował? Zarumieniłaś się. To nazywa się igraniem z ogniem? Zauważyłaś, że za okularami na nosie migoczą dwa jaśniejsze światełka. Patrzył się na Ciebie z uwagą. Nie umiałaś oderwać od niego wzroku. Przybliżył się w Twoim kierunku. Łał, robiło się gorąco czy to tylko Ty? Nagle ciepło zniknęło, w jednej chwili między wami stał Sans.
-Cofnij SIĘ! - Cholera! Był wkurwiony. Ten drugi po prostu zrobił krok w tył i skrzyżował ręce na piersi. Patrzyli się po sobie nim po chwili Sans chwycił Cię - To był zły pomysł kochanie. Chodź. - Już mieliście wychodzić, kiedy usłyszałaś dziwny, nieludzki głos wydobywający się od płomiennego potwora.
-Dokąd? - czy to w ogóle da się nazwać głosem? To słowo zatrzymało Sansa. Warknął i przytulił cię mocniej nim ostatecznie podjął decyzję. -Zostaniesz tutaj. Grillby i ja musimy ... pogadać.
Nowsze posty Starsze posty Strona główna

Categories

  • ► DeltaRune 43
  • ► Do czego warto fapać 7
  • ► EddsWorld 52
  • ► Głos Ludu 1
  • ► Hazbin Hotel 7
  • ► Helltaker 10
  • ► Helluva Boss 20
  • ► Inne gry 72
  • ► Inne komiksy 246
  • ► My Little Pony 68
  • ► Tajemnica prostoty 15
  • ► Undertale 2933
  • ► Zootopia 228
  • ♥ 18 [Dla pełnoletnich] 418
  • ♥ Anime/Manga 41
  • ♥ Crushon.ai 1
  • ♥ Discord 56
  • ♥ Eventy 333
  • ♥ Handlarzowe gry 285
  • ♥ Komiksy 2727
  • ♥ Ogłoszenia 188
  • ♥ Oneshoot 170
  • ♥ Opowiadania 871
  • ♥ Papytus - maskotka blogowa 50
  • ♥ Prace czytelników 39
  • ♥ Tłumaczenia 3107
  • ♥ Ukończone 1621
  • ♥ Yaoi/yuri 98
  • Audio 1
  • Blizny czasu [Time Scar] 11
  • Córka Discorda [Daughter of Discord] 15
  • Cross x Dream 3
  • Czy to uczyni Cię szczęśliwą? [Would That Make You Happy?] 35
  • DeeperDown 23
  • Deos Numbria 9
  • Endertale 10
  • Fallen Flowers 23
  • Gra w kości [The Skeleton Games] 54
  • Handplates 86
  • Hellsiblings 4
  • HorrorTale 34
  • Mendertale 9
  • Między Ciałem & Kością [Between Flesh & Bone] 1
  • Mój martwy chłopak 16
  • My boo 43
  • Naprzeciw [Stand-in] 31
  • Nie jest to najlepszy sposób na życie 2
  • nieTykalny 14
  • Ocalić Blitzo 17
  • Opiekun Ruin 14
  • Poniżej zera 2
  • Prędzej czy później będziesz moja [Sooner od Later You're Gonna be Mine] 18
  • Projekt badawczy potwór 22
  • Słodkie Tajemnice 1
  • Springtrap i Deliah 33
  • SwapOut 10
  • Timetale 1
  • Uleczyć Blitzo 2
  • Wpadka na Imprezie i inne wstydliwe anegdoty [The Party Incident and Other Embarrassing Anecdotes] 48
  • Zagrajmy 12
  • Zapomniana Wytrwałość 4
  • ZombieTale 11

POPULAR POSTS

  • Und3rt8l3: S8n2 x F11sk x P86yrus [ by K8yl8-N8 - tłumaczenie PL] [+18]
  • Undertale: Underlust [AU - Underfell - tłumaczenie PL] cz I
  • Undertale: Sposób o jaki nikt nie prosił [The Crossover No One Asked For - tłumaczenie PL]
  • Gra: Żądanie #2 [ZAMKNIĘTE]
  • Gra: Żądanie #5 [ZAMKNIĘTE]
  • Gra: Żądanie #4 [ZAMKNIĘTE]
  • Gra: Żądanie #3 [ZAMKNIĘTE]
  • Undertale: AU - AlterTale
  • Postaw mi kawusię.
  • Ogłoszenie: Roczek Zwierzogrodu
Obsługiwane przez usługę Blogger.

ARCHIWUM BLOGA

  • ▼  2025 (10)
    • ▼  kwietnia 2025 (1)
      • Undertale: Horrortale- Część XIII [18+] KONIEC KSI...
    • ►  lutego 2025 (2)
    • ►  stycznia 2025 (7)
  • ►  2024 (3)
    • ►  grudnia 2024 (1)
    • ►  października 2024 (1)
    • ►  stycznia 2024 (1)
  • ►  2023 (26)
    • ►  listopada 2023 (2)
    • ►  października 2023 (1)
    • ►  sierpnia 2023 (1)
    • ►  lipca 2023 (1)
    • ►  czerwca 2023 (2)
    • ►  maja 2023 (2)
    • ►  kwietnia 2023 (1)
    • ►  marca 2023 (5)
    • ►  lutego 2023 (4)
    • ►  stycznia 2023 (7)
  • ►  2022 (36)
    • ►  grudnia 2022 (4)
    • ►  listopada 2022 (7)
    • ►  października 2022 (7)
    • ►  września 2022 (6)
    • ►  sierpnia 2022 (4)
    • ►  lipca 2022 (5)
    • ►  stycznia 2022 (3)
  • ►  2021 (119)
    • ►  grudnia 2021 (7)
    • ►  listopada 2021 (4)
    • ►  października 2021 (7)
    • ►  września 2021 (10)
    • ►  sierpnia 2021 (5)
    • ►  lipca 2021 (11)
    • ►  czerwca 2021 (5)
    • ►  maja 2021 (17)
    • ►  kwietnia 2021 (17)
    • ►  marca 2021 (14)
    • ►  lutego 2021 (13)
    • ►  stycznia 2021 (9)
  • ►  2020 (192)
    • ►  grudnia 2020 (7)
    • ►  listopada 2020 (11)
    • ►  października 2020 (29)
    • ►  września 2020 (26)
    • ►  sierpnia 2020 (6)
    • ►  lipca 2020 (21)
    • ►  czerwca 2020 (12)
    • ►  maja 2020 (2)
    • ►  kwietnia 2020 (26)
    • ►  marca 2020 (23)
    • ►  lutego 2020 (19)
    • ►  stycznia 2020 (10)
  • ►  2019 (412)
    • ►  grudnia 2019 (6)
    • ►  listopada 2019 (37)
    • ►  października 2019 (60)
    • ►  września 2019 (4)
    • ►  sierpnia 2019 (20)
    • ►  lipca 2019 (63)
    • ►  czerwca 2019 (48)
    • ►  maja 2019 (2)
    • ►  kwietnia 2019 (1)
    • ►  marca 2019 (19)
    • ►  lutego 2019 (23)
    • ►  stycznia 2019 (129)
  • ►  2018 (1142)
    • ►  grudnia 2018 (107)
    • ►  listopada 2018 (82)
    • ►  października 2018 (88)
    • ►  września 2018 (84)
    • ►  sierpnia 2018 (83)
    • ►  lipca 2018 (82)
    • ►  czerwca 2018 (61)
    • ►  maja 2018 (134)
    • ►  kwietnia 2018 (111)
    • ►  marca 2018 (121)
    • ►  lutego 2018 (78)
    • ►  stycznia 2018 (111)
  • ►  2017 (2190)
    • ►  grudnia 2017 (117)
    • ►  listopada 2017 (93)
    • ►  października 2017 (138)
    • ►  września 2017 (149)
    • ►  sierpnia 2017 (203)
    • ►  lipca 2017 (310)
    • ►  czerwca 2017 (195)
    • ►  maja 2017 (277)
    • ►  kwietnia 2017 (326)
    • ►  marca 2017 (146)
    • ►  lutego 2017 (108)
    • ►  stycznia 2017 (128)
  • ►  2016 (680)
    • ►  grudnia 2016 (134)
    • ►  listopada 2016 (179)
    • ►  października 2016 (99)
    • ►  września 2016 (134)
    • ►  sierpnia 2016 (50)
    • ►  lipca 2016 (60)
    • ►  czerwca 2016 (23)
    • ►  stycznia 2016 (1)
  • ►  2015 (33)
    • ►  grudnia 2015 (3)
    • ►  listopada 2015 (1)
    • ►  października 2015 (4)
    • ►  maja 2015 (4)
    • ►  kwietnia 2015 (8)
    • ►  marca 2015 (12)
    • ►  stycznia 2015 (1)
  • ►  2014 (1)
    • ►  grudnia 2014 (1)

Labels

Obserwatorzy

Copyright © Kinsley Theme. Designed by OddThemes