Handlarz Iluzji


Autor: niutellat
Tłumaczenie: Ojro


Spis treści:
| 0 
| 1 | 2 | 3 | 4 (obecnie czytany)|
 
...


















Autor: Rydzia

Święta, święta i po świętach!
No prawie.
Za niecałe dwie godziny koniec okresu świąt Bożego Narodzenia 2017.
A ja, wraz z Handlarzami, przyszykowaliśmy dla Was coś wyjątkowego! 
Przepraszamy za niewielki poślizg w czasie, ale lepiej późno niż wcale! 

Co by było, gdyby postacie z Undertale próbowały naprawdę śpiewać. 

Od razu uwaga!
Special tylko dla widzów i słuchaczy o mocnych nerwach. 
Serio.
Ale nie.
Aż tak źle to nie jest.
Najważniejsze, że zabawa była przednia przy tworzeniu i liczę, że potwierdzi moje słowa każdy, kto brał udział w projekcie.

Serdecznie dziękuję wszystkim rysownikom i aktorom głosowym, którzy zgodzili się na wzięcie udziału w realizacji tego projektu, który wpadł mi do głowy w sumie na poczekaniu. Na zasadzie, wiecie, żarówka nad głową i eureka! 

Wytrwajcie do końca. Po piosence są życzenia od postaci z Undertale!

Miłego oglądania! 

 








Autor: friisans
Tłumaczenie: Melinda
Notka od autora: Jest to w całości wymyślone przeze mnie AU. Jego charakterystyka znajduje się w tej notce. 

SPIS TREŚCI
Część I
Prolog
To był kolejny zwyczajny dzień 
Biegła ile sił w małych nóżkach
Kolejne dni nie różniły się od siebie.
Część II
Prolog
Jesteś głupi i tyle!
Jeszcze nigdy w życiu Toriel tak bardzo jak teraz się nie bała.
 Część III
 Prolog
Ludzie są odrażający. (obecnie czytany)
Apel.
A więc można powiedzieć, że to koniec buntu?
Patrzyli sobie w oczy pierwszy raz od czasu narodzin. 
Ludzie są odrażający. Ta myśl często przemykała się przez głowę Chary, kiedy przechodziła przez szkolne korytarze. Od jej przeniesienia minął rok. Rok próby znalezienia swojego miejsca. Zrozumienia nowej rzeczywistości jaka ją otaczała. Niestety cokolwiek by nie robiła, jakąkolwiek by próbę nie rozpoczynała. Wszystko wydawało się ... takie... bezcelowe. Puste. Wcześniejsza radość z wolności dawno temu zniknęła. Strach również. Teraz wypełniona jest jedynie odrazą i obrzydzeniem. Czuje to nawet jak wraca do domu. Kiedy patrzy na Asriela, kiedy patrzy na swoje odbicie w lustrze... Widzi, że jest częścią tego chorego systemu i bardzo się jej to nie podoba.
Gdziekolwiek nie spojrzała widziała fałsz. Czuła się jak jedyny trzeźwy człowiek w świecie wariatów. Albo co gorsza, w świecie, gdzie każdy człowiek miał przeprowadzoną lobotomię.
-Nie zmienimy tego Charo - mówił do niej Asriel kiedy siedzieli razem na ganku i pili kakao. Dziewczyna mu nie odpowiadała. Lubiła go, mimo tylu lat oszukiwania i trzymania jej w złotej klatce. Powoli zaczynała rozumieć, dlaczego to robił i nawet żałowała, że tak ślepo wierzyła w wolność. Przeprosiła go nawet raz czy dwa razy, gdy obejmował jej wątłe ciało i przytulał do włochatej piersi. Kochała go. Na swój sposób. Kochała przyjaciela, który był przy niej na dobre i na złe, lecz nie podobał się jej fakt bycia jego... zwierzątkiem domowym. Chciała być traktowana na równi z nim. Chciała coś robić. Cokolwiek. Coś co będzie mogła sama zrobić. Wziąć odpowiedzialność za to co z tego wyjdzie. Wziąć garściami odpowiedzialność za własne życie we własne ręce. Chciała tego. Nie rozumiała, że inni tego nie chcą.
-Ale my możemy robić to co chcemy - odezwała się jedna z dziewczyn, wiekiem zbliżona do niej. Siedziały wtedy na ławce przed szkołą i jadły śniadania. Asriel zawsze robił jej „wiosenne kanapki”. Tak to nazywał. Chleb z serem, szynką, sałatą, pomidorem, ogórkiem. Nie zapominał dodać też tabliczki czekolady. Czasem dawał nawet dwie.
-Tak? - Chara przełknęła głośno - Daj chociaż jeden dowód na to, że jesteś wolna i możesz robić to co chcesz.- Dziewczyna zmarszczyła brwi i długo się zastanawiała. Potem jej mina się rozpromieniła
-Mogę pracować!
-....Co?
-No, jak chcę, to mogę pracować. To mój wybór czy chcę, czy nie.
-Dooobra - Chara tłumiła śmiech - Załóżmy, że chcę pracować w sklepie. Mogę?
-Jak twój patron... - tutaj wtrąciła się dziewczyna
-A-a-aaaa - pokiwała palcem uśmiechając się zawadiacko - Jak możesz robić to co chcesz, skoro twój patron załatwia ci pracę?
-No ale ja pracuję i ja mogę podjąć decyzję czy chcę pracować, czy nie.
-Mmmm - Chara zmarszczyła brwi i założyła kosmyk brązowych włosów za ucho - To teraz popatrz na to tak. Ludzie muszą coś robić. No powiedzmy sobie szczerze. Mało kto dałby radę siedzieć przez całe życie i ładnie wyglądać. Prawda? Potwory wiedząc o tym mechanizmie pozwoliły nam pracować, abyśmy mogli się czymś zająć. Nie dostajemy wypłaty we własne ręce i nie możemy przeznaczyć jej na to co chcemy, a jak już, to nie wiemy na co. Prawda? No. Nie, nie przerywaj mi. Zamknij się i słuchaj. Chcesz pracować w sklepie. Właścicielem sklepu jest zawsze patron. Jak go poprosisz o pracę, skontaktuje się z twoim patronem i reszta będzie zależała od nich, nie od ciebie. A da radę otworzyć własny sklep? Nie, nie da. Bo to wymaga zgody zgadnij kogo? Patronów! - ugryzła kawałek czekolady - Łozumiesz? - Połknęła ją i chrząknęła - Możliwość pracy nie jest dowodem na to, że masz prawo wyboru, wolności, czy jesteś niezależna od nikogo. To woda na ich młyn, oni chcą abyś tak myślała - Chara popatrzyła na dziewczynę, w jej oczach coś błysnęło. Jakiś żar, żar który mówił Charze, że jej rozmówczyni powoli zaczyna rozumieć. Łapać o co chodzi, lecz wtedy, zadrżała. Potrząsnęła głową. Opierała się tej myśli. Rany. Jak bardzo była zmanipulowana.
-N-nie, to wszystko co mówisz to nie jest prawda
-Ale to jest prawda! Dam ci więcej dowodów na to, że..
-NIE! Nie chcę tego słuchać! Wiesz co? - dziewczyna wstała z ławki ze łzami w oczach - inni mieli rację. Jesteś dziwna. Nie warto się z tobą zadawać! Powinnaś być wdzięczna swojemu patronowi za wszystko to co ci daje! Bo gdyby nie on, to by cię tutaj nie było! - W taki sposób Chara straciła jedyną osobę, która się do niej odzywała.

Gdzieś tak miesiąc po tym wydarzeniu, Chara miała dość. Bo tak czasem jest, że człowiek ma dość. Chciała udowodnić wszystkim, że nie potrafią się w żaden sposób odnaleźć w życiu bez patronów. Wpadła na genialny plan, który w swojej prostocie miał pokazać ludziom, że potwory nimi manipulują.
Nauczycielka wezwała ją do odpowiedzi. Mimo upływu czasu Chara nie robiła jednak zbyt szybkich postępów w nauce. Nie umiała, albo raczej, nie chciała nadgonić swoich rówieśników. Dlatego nadal miała problemy z czytaniem i pisaniem. Nie oznacza to jednak, że była głupia. Co to to nie. Odpowiadała, co chwilę przesuwając się w stronę drzwi. Kiedy kobieta zerknęła do dziennika aby wstawić Charze naciąganą pozytywną ocenę, ta wybiegła z sali, na korytarz i z całej siły uderzyła w alarm pożarowy.
Cała reszta potoczyła się szybko. Jak podejrzewała, ludzie nie wiedzieli jak zareagować. Bali się i czekali na patronów, którzy po nich przyjdą. To patroni wyprowadzili ludzi z budynku, to oni zadbali o ich komfort. Przybyli, przytulili, uspokoili. A kiedy okazało się, co tak naprawdę stało za tym chaosem... no cóż. Charę nie zdziwił fakt, że siedziała na dywaniku u dyrektorki Alphys i jej robota Mettatona. Nie dziwiło ją to, że obok niej siedział skruszony i przerażony Asriel.
-Co chciałaś tym udowodnić? - potwór pochylał się nad stolikiem. Poprawiła okulary spadające z jej nosa
-Chciałam pokazać wszystkim, że są do niczego. Właściwie - zawahała się i uniosła tak wysoko głos, że niemal pisnęła - Nie chcę z panią rozmawiać! Wolę już z tą blaszaną puszką!
-Chara! - krzyknął Asriel. W pomieszczeniu nastała grobowa cisza. Alphys wymieniła się z Mettatonem spojrzeniami. Po niezręcznej minucie ku zdziwieniu prawie wszystkich w pomieszczeniu, robot cmoknął i westchnął ciężko. Nie stał już za biurkiem pani dyrektor. Wyszedł przed niego i oparł się tyłem o blat. Twarzą był zwrócony cały czas w stronę dziewczyny. Ta odęła policzki, odwróciła wzrok, lecz co chwile, ukradkiem zerkała na niego niepewna co niebawem się stanie.
-A więc rozmawiajmy - przemówił spokojnie, mechaniczne echo delikatnie dawało o sobie znać w każdym słowie. Tego się nie spodziewała, nie sądziła, że robot będzie tak chętny do rozmowy.
-O super, toster potrafi gadać!
-Złociutka, tym mnie nie sprowokujesz.
-Jakbym próbowała przemówić do rozsądku kupie złomu.
-Wiesz, bardzo ciężko będzie sprawić, aby ten czyn był ci darowany?
-...
-Naraziłaś na stres swoich kolegów i koleżanki, wiesz o tym?
-To nie są moi koledzy.
-Po co to zrobiłaś?
-Aby udowodnić wszystkim że bez potworów nic nie potrafią.
-I udało ci się to zrobić?
-...
-Tak myślałem - westchnął, choć nie musiał. Różowe ślepia błądziły po suficie w poszukiwaniu odpowiedzi na wybrnięcie z tej sytuacji. - Będziesz musiała publicznie przeprosić, wiesz?
-Ani mi się śni!
-J-jeżeli to zrobisz na a-apelu - zaczęła Alphys - to Patroni nie będą domagali się twojego usunięcia. Słuchaj, wiesz że ryzykujesz znacznie więcej niż wywalenie ze szkoły? - w głosie wyraźnie przebrzmiewał strach - Jesteś jednokolorowa! Jeżeli pozostali się o tym dowiedzą, zginiesz. Jeżeli uznają, że jesteś normalna, ale twoje zachowanie nie jest, wina spadnie na Asriela i on będzie miał kłopoty! Możecie zostać rozdzieleni!
-I to jest ta wasza sprawiedliwość. - prychnęła
-Nikt tutaj nie mówi o sprawiedliwości złociutka. - Mettaton stuknął kilka razy palcem w blat nim wstał na równe nogi i ściągnął czarną marynarkę. Bez słowa poluzował i rozwiązał różowy krawat, a następnie zabrał się za rozpinanie białej koszuli.
-C-co ty robisz?! - Asriel wziął w objęcia Charę i zasłonił jej oczy włochatą łapą.
-Chcę jej coś pokazać. Puść ją. Dobrze? - mówiąc to robot odsłonił swoją pierś. Asriel niepewnie, lecz powoli pozwalał dziewczynie otworzyć oczy. To co oboje zobaczyli zaskoczyło ich. W środku mechanicznej piersi, pod metalową blaszką, jaką usunął, w szklanym słoju unosiła się... różowa dusza człowieka. Chara podniosła wzrok na Mettatona, który uśmiechał się smutno. - Tak, byłem człowiekiem - zaczął spokojnie - Żyłem dawno, dawno temu. W czasach, kiedy twoich rodziców nie było nawet w planie. Urodziłem się jako człowiek normalny. Nie różniłem się niczym innym od .... od wszystkich. Wychowywałem się z Alphys. Wtedy miała żonę. Undyne - robot zerknął na potworzycę, która spuściła głowę i milczała. Nikt nie chciał mu przerywać, dlatego mówił dalej - Uwielbiałem teatr, piosenki, blask jupiterów, błysk fleszy. Scena mnie ciągnęła. Alphys mi to ułatwiła, pomogła, doradziła. Jednak im dłużej występowałem na scenie, tym bardziej moja dusza zmieniała kolor na .. różowy. Nie czułem różnicy, ale inni ją widzieli. Bez sceny powoli nie umiałem żyć. Jak się domyślacie, szybko zostałem złapany. Undyne próbowała wywalczyć ułaskawienie, tłumaczyła, że nie zrobiłem niczego złego. Początkowo chcieli zabronić mi występów, ale ... nie umiałem przestać. Po prostu chciałem stać w powodzi świateł na scenie, chciałem braw, oklasków, czułem, że mam wszystkim coś bardzo ważnego do powiedzenia i jeżeli zdobędę wielką sławę to moje przesłanie trafi do wszystkich i zmienię świat. Byłem jak ty... Chara - popatrzył na nią smutno, lecz zaraz potem różowe ślepia przeszyła groźba posłana w jej kierunku - i przepłaciłem to życiem. Nie umiałem pochylić się, ukłonić, przeprosić. Myślałem tylko o sobie o pragnieniu własnej duszy. I ...
-Zabili cię.
-Poddali anihilacji.
-I jak możesz ich bronić?!
-Wiesz, że ludzka dusza jest w stanie przeżyć śmierć ciała, prawda? Moja przeżyła. Alphys korzystając z chwili wykradła mnie rządowym, znaczy się, duszę i stworzyła dla mnie to ciało. - Mettaton schował swoją duszę pod pokrywką - Wszyscy myślą, że jestem zaprogramowanym robotem. I dobrze. Niech tak myślą.
-Dlaczego mi to mówisz?
-Bo wiem, że nikomu nie powiesz. Nie jesteś taka. Alphys wiele przeze mnie wycierpiała. Straciła wcześniejszą pozycję społeczną. Aby zostać dyrektorem tej szkoły walczyła latami! Jej żona, Undyne, nie mogła wybaczyć jej tego co zrobiła, znaczy się, że mnie wykradła. Odeszła od niej. Dołączyła do Rady. Jeszcze jestem, więc sądzę, że nikomu nic nie powiedziała. Alphys poświęciła dla mnie wszystko. Więc jeżeli choć trochę w swoim patronie widzisz prawdziwego przyjaciela, odpuść. Przeproś. Inaczej ściągniesz kłopoty nie tylko na siebie, ale przede wszystkim na niego.
Słowa Mettatona były stanowcze, pełne determinacji z jaką nie spotkała się u nikogo. Mimo wszystko, choć go rozumiała, to nie umiała się z nim zgodzić. Rozmowa trwała jeszcze chwilę, lecz bez większych rezultatów. Chara upierała się, że nie przeprosi i już. Mettaton poddał się, by chronić swojego Patrona, który z samolubnych pobudek powołał go ponownie do życia. Tak to widziała. Znaczy się, tak chciała widzieć. 
Asriel milczał, kiedy wsuwała swoją rękę w jego. Milczał gdy zerkała na niego co chwilę. Właściwie to gdzie szli? Ah tak. Do sklepu. Miał ją dzisiaj tutaj zabrać. Przedstawić tej, która szyła dla niej wszystkie ubrania jak była w Złotej Klatce.
Karen. Jak się okazało była ... kozą. Znaczy się, zdecydowanie niższa od Asriela, nieco tęższa. Sympatyczna i życzliwa.
-Oh, to twój pupil? - powiedziała zaskoczona - Ojeju, od ponad roku nie miałam od ciebie żadnego zamówienia! Myślałam, że o mnie zapomniałeś!
-Heh, nie, no, wybacz, to nie tak. - Asriel zaśmiał się nerwowo - Po prostu ... nie było kiedy...
-Pomyśl nad lepszą wymówią - mruknęła Chara rozglądając się po sklepie. Wyglądał normalnie. Pod każdym względem. Pachniało w nim materiałami. Pod sufitem wisiały dokończone sukienki. Chara zauważyła, że miała kilka szytych w podobnym stylu, zdecydowanie mniejszych i starszych co prawda. Lecz bez wątpienia, Karen musiała być kimś, u kogo Asriel kupował sukienki dla niej.
-...a wtedy ona wyszła! - mówiła potworzyca. Oh. Chara nie słuchała. Najwyraźniej ominęła ją jakaś historyjka. Asriel się zaśmiał. Kobieta zerknęła na niego. Po co właściwie tutaj przyszli? Z nią nie chce rozmawiać, ale przyprowadza ją do krawcowej? Gdzie tutaj logika?
-As! - ktoś go woła. Podszedł do nich wielki, niebieski królik.
-Nice! Yugo! - Asriel zaśmiał się rozkładając ramiona na boki. Wspomniany Yugo to mały chłopczyk, który szedł za rękę z królikiem. Wyraźnie zadowolony, uśmiechnięty i zadbany. - Nice Cream jest lodziarzem - teraz kozioł mówił do niej, przytaknęła. Patron i pupil. Jaaaasne. Ale po co wszyscy się tutaj spotykają?
-Spotkanie będzie jutro u Napsta. - Nice mówił pół szeptem - Upewnij się, aby nikt was nie śledził, jasne? - Asriel przytaknął. Lecz nic więcej nie powiedział.

Przez resztę dnia Asriel milczał. Po nieprzespanej nocy Chara podeszła do niego gdy ten siedział na kanapie w salonie.
-Przepraszam
-Nie mnie masz przeprosić....
-Wiem, ale... nie umiem ich
-Wiem...
-I co zrobimy?
-Chara ja... - głos mu drżał. Poczuła jak kładzie swoją łapę na jej ręce - Ja chcę być  po twojej stronie
-Przepraszam
-Nie przepraszaj, to nie twoja...
-Moja
-Dobra, twoja, ale...
-Asriel, ja nie wiem co ze mną jest nie tak! Dlaczego nie mogę być tak głupia i ślepa jak wszyscy! Jestem tak strasznie zmęczona!
-Chara....
-Nie przerywaj!
-Dobrze.
-....
-Dlaczego nic nie mówisz?
-Bo nie wiem co powiedzieć!
-Heh, to mogę coś powiedzieć?
-Nie!
Długa chwila milczenia.
-Ubierz się ładnie, dobrze?
-Po co?
-Jakiś czas temu dowiedziałem się o istnieniu pewnego ... bardzo ciekawego klubu. Myślę, że może ... ci pomóc.
-Oh...

W przeciętnie wyglądającym domku położonym na przedmieściach znajdowała się czasowa baza... TPP. Czym jest TPP? Towarzystwo Przyjaciół Pupili. Grupy patronów, którzy uważali, że pupile powinny być wolne. Asriel od samego początku był tym pomysłem zachwycony. Leciał w wyznaczone miejsce spotkania jak na skrzydłach i nie rozumiał, dlaczego Chara się ociągała.
Jasne, nadzieja się w jej sercu pojawiła, chciała aby poza nią był ktoś, kto chce zmian. Ktoś, kto chce prawdziwej wolności. Bardzo tego chciała.
Spotkania stowarzyszenia obywały się niesystematycznie i w różnych miejscach. Widziała na nich znajomego Yugi i Nice, poznała cichego ducha Napsta z jego pupilem Lulu. Była Karen ze swoją Beth. No i kilka innych potworów i pupili jakich widziała i jacy się jej przewinęli. TPP dążyło do zmian.
Tak początkowo myślała.
Pupile zamykani w jednym pokoju rozmawiali, co by chcieli. Patroni w drugim pokoju rozmawiali co by chcieli. Wszystko w miłej atmosferze rodzinnej herbatki przy serniku. Asrielowi się to podobało, lecz z każdym kolejnym wyjściem na zebranie TPP Chara pokazywała swoje pazury. Aż w końcu powiedziała...
-Nie chcę tam iść.
-Co? Dlaczego? Myślałem, że ci się podoba!
-Nie podoba. Oni tylko gadają, co by chcieli! Brak im determinacji do zmian!
-A co mieliby zrobić?
-Nie wiem! Coś! Cokolwiek! - warknęła - Słuchaj - próbowała się uspokoić - myślę o tym już od bardzo dawna... do tej pory jestem zawieszona w prawach ucznia, prawda?
-Tak.... - odpowiedział niepewnie stojąc przed lustrem z kurtą w ręku. Chara oparła się o framugę drzwi
-Chcę przeprosić.
-Co?
-Nie co, ale kogo, debilu. Szkołę. Za tamto. Myślisz, że nadal mogę?
-... Co planujesz?
-Przeprosić.
-Nie wierzę.
-Nie musisz. Asriel, skontaktujesz się z dyrektorką, czy sama mam to zrobić?
-Mogę zadzwonić...
-I już żadnego więcej TPP, dobrze? - przechyliła głowę na bok i skrzyżowała ręce - To marnowanie czasu. - Asriel niechętnie, ale się zgodził.
Kolejnego dnia, Alphys obiecała, że przygotuje specjalny apel, na którym Chara będzie mogła przeprosić wszystkich za swoje zachowanie. 
+++++++

Karen - OC Taki Jeden... 

OC do Patrontale autorstwa Satsy CoVer

Autor: Ninki Nanka
Notka od autora: Jak wiadomo po świecie chodzi wielu geeków i nerdów. Niektórzy żyją w miarę normalnie, inni zamykają się w swoich domach, w pełni oddając się swoim pasjom. Do tej drugiej grupy należy Avril, dziewczyna w pełni poświęcona e-sporcie oraz swojej drugiej pasji, o której woli nie rozmawiać. Lecz pewnego dnia, wychodzi ze swej nory, by dostarczyć kilka książek dla swojego taty. Jednak nie mogła przypuszczać, że podczas swojej małej eskapady pozna dosyć specyficznego jegomościa...
Autor: Ksiri

Spis Treści:
Nowa, niechciana znajomość
Nie denerwuj innych, bo możesz wylecieć za drzwi
 Nieprzyjemna rozmowa
Nie ma to jak kolacja z kotem 
(obecnie czytany)
Nocna przejażdżka 
Mistrzostwa czas zacząć!
Rady i whisky
Weź się w garść  
...

Kolejne dwa tygodnie minęły bardzo spokojnie. Avril szybko zapomniała o traumatycznej rozmowie z Gasterem. W dalszym ciągu zajmowała się streamowaniem, pomimo skręconego nadgarstka. Na szczęście nie bolał już tak bardzo i ewidentnie było już z nim lepiej.
 Gdy poszła na wizytę kontrolną do lekarza, ten powiedział jej, że niedługo rozpocznie rehabilitację, a jej nadgarstek w niedługim czasie powinien być sprawny. Przyjęła to z dużą ulgą, bo kontuzja bardzo jej przeszkadzała, szczególnie jeżeli chodzi o jazdę na motorze, którą musiała sobie niestety odpuścić.
 Lecz pomimo skręcenia dalej wykonywała swoją prace jako zawodowy e-sportowiec. Teraz, gdy zbliżały się mistrzostwa świata grała w każdej wolnej chwili. Ograniczyła sen do minimum, co skutkowało olbrzymią ilością opróżnionych przez nią puszek po energetykach, walających się po całym mieszkaniu oraz pustych kubków po herbacie zalegających w kuchennym zlewie. Nie jadła za wiele, a jak już to najczęściej były to fast foody. Taka dieta nie odbiła się za dobrze na jej zdrowi oraz wadze. Jednak starała się tym nie przejmować i pomimo ciągłego zmęczenia, cały czas starała się doskonalić swoje umiejętności.
 Kolejna noc nie różniła się zbytnio od poprzednich. Powoli czuła, jakby każdy mecz zlewał się jej w jedno. Nawet gdy ktoś z drużyny jej towarzyszył, to nie robiło jej to zbyt dużej różnicy. Nie wróżyło to niczego dobrego, ale dziewczyna zdawała się tym nie przejmować.
 Nagle do jej uszu dobiegł dźwięk dzwonka jej telefonu. Sięgnęła po niego, nie przestając grać i odebrała.
- Halo?
- Cześć Avril, co u ciebie? - po drugiej stronie usłyszała głos Maxa, menadżera ich drużyny.
- Nic, trenuje. - mruknęła, bardziej skupiając się na grze, niż na rozmowie.
- To wiem. Sądząc po ilości twoich streamów i zagranych gier, to chyba trenujesz najciężej z całej drużyny.
- Max, nie wiem czy pamiętasz, ale zbliżają się mistrzostwa! Muszę trenować, szczególnie biorąc pod uwagę pozycję na której gram. Wiesz, że adc* zadaje najwięcej obrażeń z całej drużyny i to na niego spada duża odpowiedzialność, za wygranie meczu.
-  Wiem, ale musisz robić sobie przerwy. Bez tego twój organizm może nie wytrzymać, szczególnie biorąc pod uwagę twój nadgarstek. Musisz być w pełni sprawna na mistrzostwa. Prócz tego powinnaś się zająć innymi social media. Pamiętaj, że one też odgrywają dużą role w e-sporcie.
- Tak, tak - westchnęła i odchyliła się na krześle. Przed chwilą zniszczyła nexusa**  przeciwników, dzięki czemu jej drużyna wygrała mecz. - Zajmę się nimi.... jutro.
-Avril~ - Max najwidoczniej nie przekonał się co do jej słów - To polecenie twojego przełożonego. Masz zająć się swoimi social media, ograniczyć granie i należycie odpocząć. Choć chce byś była w dobrej formie na mistrzostwach, to masz też być zdrowa i w pełni sił.
- Ale.... - dziewczyna chciała protestować, ale mężczyzna jej przerwał.
- Żadnego „ale” Avril. Masz tak zrobić i koniec. A teraz to w ogóle idź spać, późno już.
- Dobrze mamo - wybełkotała niczym małe dziecko i rozłączyła się.
 Wyłączyła monitor komputera, przez co w jej pokoju zapanowały egipskie ciemności. Przez chwilę siedziała tak, miarowo oddychając, lecz w końcu otrząsnęło ją burczenie w brzuchu. Kiedy ostatnio jadła? Nie pamiętała. Zerknęła na telefon. Na jego wyświetlaczu pokazał się zegar wskazujący w pół do pierwszą. Trochę późno....
 Zastanowiła się gdzie mogła by coś zjeść. Sama nie miała ochoty niczego gotować, a wszystkie knajpy były już zamknięte, nie licząc Macdonalda, ale ten znajdował się bardzo daleko. Ale znała pewne miejsce, gdzie mogła coś zjeść o tej porze i przy okazji nie musiała tarabanić się przez całe miasto. Z resztą to tam żywiła się przez ostatnie kilka dni.
 Nie czekając dłużej przebrała się w coś dłuższego, gdyż po domu jak zwykle chodziła w T-shircie i shortach. Choć dopiero kończył się sierpień, to noce były dosyć chłodne jak na lato. Narzuciła na siebie jeszcze skórzaną kurtkę, zabrała klucze, portfel i telefon po czym wyszła z mieszkania i zamknęła je na klucz.
 Gdy wyszła na zewnątrz ruszyła chodnikiem, delektując się świeżym, nocnym powietrzem. Ech, żałowała, że nie może teraz pojechać motorem. Nocne przejażdżki zawsze sprawiały jej dużą frajdę, szczególnie te na autostradach, gdzie mogła rozwinąć znacznie większą prędkość. No, ale cóż, spacer też nie powinien zająć jej specjalnie dużo czasu.
 Tak też się stało. Dotarła na miejsce po około 20 minutach. Stanęła w miejscu i z uśmiechem spojrzała na szyld, na którym neony układały się w napis „MTT Brand Burger Emporium”. Który raz już go widziała, ciężko zliczyć. Pamiętała, że zaczęła odwiedzać to miejsce kilka dni po jego otwarciu. Tak się jej tam spodobało, że stała się stałą klientką. Lecz głównie odwiedzała ją z powodu potwora, który tam pracował.
- Hej Burgerpants! - krzyknęła od progu, gdy tylko zobaczyła znajomego kotołaka za ladą.
- No proszę, proszę - Potwór wypuścił dym papierosowy ze swoich ust, a na jego twarzy zagościł wredny uśmiech - Czyżby królowa wszystkich przegrywów tego świata wreszcie postanowiła opuścić swoją norę.
- Ej, nie jestem przegrywem! - zaśmiała się i podeszła do lady.
- Jesteś, całymi dniami przesiadujesz przed kompem, wlewasz w siebie hektolitry enegetyków, nie masz przyjaciół i nic ze sobą nie robisz.
- To nie prawda. Mam przyjaciół, na przykład ciebie.
- Nie jestem twoim przyjacielem!
- Oj jesteś, jesteś.
- Nie, nie jestem - futro kotołaka lekko się zjeżyło, co wywołało u dziewczyny atak śmiechu.
- Możesz gadać co chcesz, ale dla mnie będziesz przyjacielem.
- Pfff... nieważne - prychnął pod nosem, odwracając wzrok - Chcesz to co zwykle?
- Byłabym wdzięczna. Tylko zamiast coli daj mi butelkę wody. Muszę się w końcu napić czegoś co nie zawiera cukru.
- Jasne - po tych słowach udał się w stronę kuchni, by przygotować zamówienie dziewczyny.
 Ta w tym czasie usiadła przy jednym ze stolików niedaleko kasy. Przez chwilę przeglądała Facebook”a, by zobaczyć, czym powinna się zająć, by Max dał jej spokój. Jednak po chwili z tego zrezygnowała, uznając że nie ma na razie do tego głowy. Potem zajrzała na swój kanał na Youtubie, gdzie  czasami wrzucała filmiki o tematyce dotyczącej lol”a i e-sportu. Ale i tym razem, przełożyła zajmowanie się nim na kolejny dzień.
- Proszę - Burgerpants położył na jej stoliku przygotowane jedzenie i usiadł na przeciwko niej. - Dzisiaj nie na motorze? - spytał zauważając, że dziewczyna nie ma przy sobie kasku motocyklowego.
- No, jakbyś zapomniał mam skręcony nadgarstek - na dowód pokazała mu uszkodzoną kończynę - Nie za bardzo mogę z nim jeździć.
- Faktycznie. A w sumie jak go skręciłaś? Wywaliłaś się jak totalna ciamajda, czy co?
- Nie, jeden z waszych, niejaki Gaster mi to zrobił. A w zasadzie to rzucił mną o ścianę, a ja lądując skręciłam sobie nadgarstek.
 Słysząc to Burgerpants cały się spiął, jego źrenice rozszerzyły się, a futro lekko zjeżyło. Kotołak zaczął się rozglądać w okół, jakby poszukiwał czegoś co mogłoby stanowić zagrożenie. Uszy ciągle zmieniały swoje ułożenie, nasłuchując czegoś niepokojącego.
- Ej, co się stało? - spytała zaniepokojona. Nigdy nie widział Burgerpantsa w takim stanie, więc lekko zdziwił ją taki stan rzeczy.
- Jesteś pewna, że to był Gaster? Tak 100%?
- Tak, pracuje z moim ojcem, więc spotkałam go kilka razy. Taki wysoki, wyższy ode mnie o głowę, z kilkoma szramami na twarzy...
- Dziewczyno czy ty wiesz kto to jest? - warknął poddenerwowany potwór.
- A skąd mam wiedzieć? Nie znam się na potworach. Jedyne jakie znam to ty i ten Gaster. Co w nim jest, że tak się stresujesz?
- Ten gościu.... - kotołak zapalił nowego papierosa i zaciągnął się jego dymem - Pojawił się trzy lata po tym jak wyszliśmy na powierzchnię, mniej więcej wtedy gdy wasze rządy zgodziły się przyznać nam takie same praw co wam. Praktycznie nikt nie wiedział kim dokładnie jest, ale najwyraźniej dobrze znał się z królem. Potem okazało się, że był  dawnym królewskim naukowcem.
- No i co? Co w nim takiego strasznego? Jedyne co o nim wiem, to to co mi powiedziałeś i to, że jest olbrzymim dupkiem i chamem. No, i że ma problem z trzymaniem emocji na wodzy.
- Kobieto, ten gościu pierwszego dnia, gdy się pojawi spopielił trzy potwory, tylko dlatego, że nie pozwoliły mu rozmawiać z królem!
 Zamurowało ją. Nie spodziewała się czegoś takiego po Gasterze. Ok, był chamski i agresywny, i nie zachowywał się jak należy, ale no... żeby zabić kogoś i to z tak błahego powodu? Nie, tego na pewno się nie spodziewała.
- Okej.... chyba jednak będę się trzymać od niego z daleka.
- No raczej. Chyba, że chcesz umrzeć. Wtedy droga wolna. Po prostu idź go wkurz, a załatwi sprawę za ciebie.
 Reszta posiłku upłynęła w milczeniu. Burgerpants powoli wypalał kolejne papierosy, a Avril niespiesznie pochłaniała swój posiłek.
- Dzięki za kolacje - powiedziała, po skończonym posiłku. Położyła przy okazji odpowiednią ilość pieniędzy, którą była winna za jedzenie.
- Nie ma sprawy i tak nikt tu nie przychodzi, więc przynajmniej jest z kim gadać.
- Czyli jednak lubisz ze mną gadać? - uśmiechnęła się wrednie, wstając.
- WCALE NIE! - krzyknął, na co dziewczyna tylko się zaśmiała.
- No dobra, dobra. Nie złość się już. O której kończysz normalnie pracę?
- Tak za godzinę, a co? - warknął, pozostając na swoim miejscu.
- Słuchaj, to może kiedyś zabrałabym cię na przejażdżkę motorem. Oczywiście, jak będę już mogła prowadzić. - Niby wyskoczyła z tym tak trochę z dupy, ale od dawna chciała mu to zaproponować.
- Co? Kto normalny chciałby pojechać z tobą gdziekolwiek? Jeszcze o takiej porze? Po za tym, muszę po pracy odpocząć
- Oj, no nie daj się prosić. Spodoba ci się.
- Nie, nie i jeszcze raz nie!
- No dobrze. To do zobaczenia - mówiąc to udała się w stronę drzwi.
- Ta, część!
 Po opuszczeniu budynku zaśmiała się cicho pod nosem, a na jej twarz pojawił się istnie szatański uśmiech.
- I tak cię zabiorę na tę przejażdżkę. Czy tego chcesz czy nie.


*adc (Attack Damage Carry) - Jedna z pozycji w Leauge of Legends. Najczęściej gra się n niej postaciami atakującymi z dystansu, o dużej sile ataku.
**Nexus - centralny punkt bazy każdej z drużyn. Celem gry jest jego zniszczenie u przeciwnika.
Z tego miejsca chciałabym podziękować wszystkim, którzy wzięli udział za moimi plecami w przepięknym prezencie jaki powstał z okazji moich urodzin. Zarówno za życzenia jak i wspaniałe obrazki. Dziękuję kochani za ten cudowny prezent. 
 
A więc, w ten szczególny dzień czas dać Wam event! Jeszcze przed kolacją wigilijną i w ogóle wszystkim. Na dniach pojawi się też jeszcze coś, może dzisiaj, może jutro - nie wiem. Ale się pojawi <3 Tak więc bądźcie cierpliwi!

Teraz dzielę się z wami pracami eventowymi jakie zostały nadesłane. Są obrazki i opowiadania. Serdecznie dziękuję wszystkim którzy wzięli udział w zabawie!

Lecz nim podam Wam link, kilka zasad aby wszystko było jasne. 
1 - Niniejsze pozycje są naszą pracą zbiorową. Tak więc jako takie mogą być drukowane przez Was pod warunkiem, że będzie tylko na domowy użytek i na waszą półkę. Jeżeli postanowicie wydrukować - proszę o nadesłanie zdjęcia. Tak, aby można było się pochwalić. Zdjęcie albo samej wydrukowanej pracy, albo Was trzymających druk. Fajnie by to wyglądało :D No i zostanie pamiątka na zawsze. Hehe. 
2 - Pod każdą pracą jest podany pseudonim autora. Niektórzy podali mi swoje strony, inni nie. Lecz nie wolno zabierać cudzej pracy i umieszczać ją w innym miejscu bez wcześniejszej zgody autora. 
3 - Autorzy prac mają do nich pełnię praw i mogą je umieszczać gdzie chcą. Miło byłoby jakby dodali, że są to pozycje na event i link, ale nie jest to nic wymaganego. 
4 - Jeżeli komuś nie otwiera się link proszę dać znać w komentarzu. 
5 - Jeżeli ktoś chce to na maila proszę do mnie napisać na yumimizuno@interia.pl

Nie przeciągając dłużej, oto i nasze wspólne dzieło!

Rozpalmy nasze serca!

KLIK








Autor: luzdecapricornio 
Tłumaczenie: Yumi Mizuno
Sprite zrobiony przy pomocy generatora OC https://twolfe110.itch.io/thicc
Fandom: Homestuck, a dokładniej AU Homestucka z nową sesja SburbaϚ(Stigma) i nowymi OC graczami
Imię: Faye
Nazwisko: Noble
Data urodzenia: 3 grudnia 31XX
Wiek: 21 lat
Płeć: wbrew pozorom kobieta
Symbol: alchemiczny symbol złota
Charakter i wygląd: Faye jest średniego wzrostu i nosi okulary. Jej oczy maja kolor ciemnoczerwony (burgund), który wpada bardziej w brązowy. Uwielbia kolor niebieski i nosi stary płaszcz, który podobno należał do jej przodka. Gdyby żyła we wcześniejszych czasach byłaby nazywana nerdem i mangozjebem, bo w sumie uwielbia czytać mangi i oglądać anime. Oraz oczywiście grać. Kolejną jej pasją są książki. Specjalizuje się w pisaniu gównianych fanfików, które wywołują jedynie uśmiechy politowania. Ma fioła na punkcie podroży w czasie i z uporem maniaka ogląda serial Docotr Who, „nową” serię z 2005 roku, co także jest odwołaniem do jej aspektu – czasu. Jest typem samotnika, ale udało się jej zebrać grupę przyjaciół. Po wejściu do Medium wykorzystuje wszystkie swoje umiejętności, by każdy z jej przyjaciół przetrwał oraz, by udało im się pomyślnie ukończyć grę. Przez swoja fascynację podróżami w czasie doskonale rozumie swój aspekt i nie gubi się w kolejnych liniach czasu. Jako, że żyje na ziemi opanowanej przez trolle interesuje się ich kulturą i szczególnie fascynują ją trollowe romanse i te czerwone i te czarne. Marzy jej się jakiś trollowy odpowiednik księcia/księżniczki na białym koniu/lususie/czy innym stworze.
Pseudonim na Pesterchumie: alchemicznyGnomon [AG] (alchemiczny – związany z alchemicznym próbami przemiany ołowiu w złoto- jej symbol, gnomon – zegar słoneczny, związany z upływem czasu, jej symbolem – słońcem oraz będące przepowiednią pewnej romantycznej relacji z bohaterem Blasku)
Używany kolor: #FF2400 (czerwień kardynalska)
Tytuł: Mistrz Czasu – aktywna klasa (-) mistrzowska taka jak Lord czy Muza, pełna kontrola nad aspektem, bycie „mistrzem w kontrolowaniu czasu”
Śniący: Dersu
Planeta: Kraina Złota i Wież Zegarowych (KaZiW) – kraina, gdzie większość obiektów ma kolory w odcieniu złota. Tytułowe wieże zegarowe maja odcień bardziej czerwonawy (czerwone złoto) i przypominają rożnej wielkości klony Big Bena.
Rezydent: Jormurgand – gigantyczny wąż, którego można znać z mitologii skandynawskiej. Oplata cała planetę i posiada wiedzę na temat rozgrywki, którą niechętnie się dzieli. Jego leże znajduje się w centrum planety i jest otoczone rzekami płynnego złota. Po przybyciu niego daje graczowi wybór – walka z nim i po zabiciu go zdobycie wszelkich bogactw (grist i darzłote) lub też można pozwolić mu się zatruć jego jadem i otrzymać całą jego wiedzę. Jad Jormurganda jest śmiertelna trucizna i zabija w ciągu godziny. Tylko osoba, która będzie w stanie wyrwać się śmierci będzie mogła w pełni użyć jego wiedzy.
Konsorci: krokodyle
Lusus/Opiekun: Smoczyca przypominająca z wyglądu smoka azjatyckiego nazywana Smokomamą lub Riu. Bardzo opiekuńcza wobec swojej podopiecznej i potrafi porozumiewać się z nią przy pomocy zwykłej mowy. Należy do rzadkiego chowu lususów o czerwono-wiśniowej krwi, które mogą być zarezerwowane dla ludzi. Mądra i nauczyła Faye wszystkiego co wiedziała. Podczas zniszczenia Ziemi przez deszcze meteorytów została użyta do ulepszenia kernesprita i jako Riusprite dalej pomagała Faye.

 
Miejsce zamieszkania: Dom z numerem 79 w miejscu, gdzie kiedyś stał Londyn.
Historia: Faye oraz jej „brat” i jego kolega są jednymi z niewielkiej grupy ludzi, którzy przystosowali się do życia na Ziemi, gdy ta została podbita i skolonizowana przez Cesarzową Trolli ponad 1500 lat temu. Teraz zamieszkuje ja rasa trolli oraz niewielka grupa ludzi, którzy zostali jednak wybrani przez Lususy, stworzenia z dalekiej planety Alternia.
W kaście opartej na hemospektrum znajduje się razem z niskokrwistymi. Tak samo jak u trolli jej rodzic (przodek) żył kilkaset lat temu. Udało jej się zdobyć na jego temat trochę informacji. Sama nazywa swojego przodka „Tatą”. Według wygrzebanych zapisków był przywódca rebelii przeciwko Cesarzowej i zginął razem z innymi buntownikami.
Faye pomimo swojej niskiej pozycji w kaście zaprzyjaźniła się z trójka trolli oraz jeszcze z dwójką ludzi. To razem z nimi rozpoczęła nowa sesję Sburba, która doprowadziła do zagłady planety.
Całe jej życie toczyło się w domu i jego okolicach, a jedynym towarzystwem była jej lusus, która nauczyła ją czytać i pisać. Mając cały czas komputer podłączony do trollnetu udzielała się na różnych forach RP, gdzie poznała swoich przyjaciół: Jacka Noble, Ricka Smith, Kinrii Antler, Hathor Atacus i Tlaloca Daabih.
O Sburbie dowiedziała się od Jacka, który wygrzebał jej kod z otchłani trollnetu. Przy jego pomocy jako pierwsza wkroczyła do Medium. W dalszej rozgrywce osiągnęła boski poziom przez wybór zaoferowany jej przez rezydenta jej planety – Jormurganda.
Obecnie podróżuje po Medium i Sennych Bańkach, by szukać sposobów na wygranie tej sesji gry.
Używana broń oraz Moce: Jako Mistrz Czasu Faye potrafi skakać po liniach czasu i spotykać swoje alternatywne wersje. Używa do tego księgi, która nazwała Księgą Fortuny. Wystarczy, że ją przekartkuję i może przeskoczyć to tej linii czasu, której chce. W walkach używa miecza o nazwie Caledfwlch, który tak jak swój mitologiczny odpowiednik nigdy nie zostanie zniszczony.
Relacje:
Jack Noble – człowiek, genetyczny brat bliźniaka
Rick Smith – człowiek, przyjaciel z trollnetu
Kinrii Antler – troll, prawdopodobna czarna relacja
Hathor Atacus – troll, prawdopodobna czerwona relacja
Tlaloc Daabih – troll, przyjaciel z trollnetu
Efekt naszej ostatniej pracy!


Gra wymyślona przez Andgora. 

1 - piszesz komentarz z numerkiem base jaki rezerwujesz. Upewnij się jednak, że ktoś nie zajął go przed Tobą, w tej grze - kto pierwszy ten lepszy 
2 - Zarezerwowałeś - zaczynasz rysować. Nie pytaj i nie patrz na innych, ja połączę wszystko w całość.
3 - Rysujesz dowolną techniką swojego base (OC albo swoją wersję) 
4 - Hostujesz (zapisuje na stronie) i przesyłasz bezpośredni link w komentarzu do zrobionego ze swoim OC obrazkiem np na stronach 
http://imgur.com/
http://tinypic.com/
http://photobucket.com/
Albo na maila: yumimizuno@interia.pl
5 - NIE zmieniamy rozszerzenia pliku (jak jest .png to ma zostać .png)
6 - NIE zmieniamy wielkości obrazka
7 - Jeżeli osoba z różnych powodów nie może w danej chwili narysować - musi to napisać w komentarzu określając mniej więcej czas kiedy będzie mogła się tym zająć (nie chodzi o podawanie konkretnej godziny ale np czy wieczorem będzie dostępna czy nie). Na narysowanie każdy ma 15 godzin i jeżeli nie napisze komentarza - nie skontaktuje się - że np teraz nie może, to kolejka mu przepada
8 - Obrazek jaki powstanie może być publikowany na waszych stronach z zaznaczeniem z jakiej to zabawy pochodzi. Mile widziany link do bloga!
9 - Te osoby, jakie nie zgłosiły tego, że nie mogą zrobić base w terminie, mimo zarezerwowania numerka, nie mogą brać udziału w obecnym Kółku Przyjaźni. (Dlatego warto dawać znać jak coś wypadnie)

GRA DLA WSZYSTKICH

A w tym tygodniu


3-Hidden (sobota)
7-Tajemniczy Piekarnik (sobota)
9-LittleFell (sobota)

Fandom: creepypasta, ale może się to zmienić.

Imię: William

Nazwisko: Collins

Data urodzenia: 24.12.1988

Wiek: 49 lat

Płeć: mężczyzna

Rasa: człowiek

Pochodzenie: Anglik

Języki którymi się posługuje:angielski, ale szczypnął trochę polskiego, ponieważ jego żona uczyła ich dzieci swojego rodowitego języka.

Wzorst: 1, 89 m

Problemy ze zdrowiem psychicznym i fizycznym: Ma słaby wzrok oraz bardzo dużą wadę wymowy. Dość często nie można go zrozumieć, więc dużo ćwiczy wymawiać różne wyraz. William uczęszcza do psychologa, ponieważ ciężko przeżył śmierć swoim dwóch córek w niewielkim odstępie czasu. Ma stwierdzoną depresje i jak na razie jest wykluczony ze swojej pracy.

Praca: prawnik

 Charakter: Mężczyzna jest ponury ze względu depresji i nie skory do różnych aktywności. O wiele bardziej wili przesiadywać całe dnie w pokoju czytając, ale czasami zagląda na posterunek policji aby dowiedzieć się więcej o śmierci swoich córek. Czuje, że nie wiadomo jeszcze całej prawdy co do ich śmierci. Prawdopodobnie to tylko przez żal i rozgoryczenie tak myśli, ale policjanci tego nie wykluczają. William dość dużo rozmyśla siedząc na fotelu w swoim biurze. Myśli co by było gdyby ocalił swoje dwie ukochane córeczki i żonę. W tym czasie zawsze napływają do niego dwie myśli. Jedna mówi o tym, że nic nie mógł zrobić, a druga zmusza go do myślenia, że mógł je ochronić. Ta druga myśli mobilizuje go do odnajdywania co raz bardziej skrytych sekretów za zgonami córek. Między innymi dlatego wiele osób uważa, że jest cholernie zawistny i szuka dziury w całym, ale sam zainteresowany nie bierze sobie tego do serca i najprościej mówiąc olewa opinie na jego temat i robi swoje.

Lubi: książki, noc, pracować, kwiaty(najbardziej róże), pisać listy.

Nie lubi: wydawać bezsensownie pieniędzy, wyręczania kogoś, światła, dywanów, zdjęć grupowych.

Rodzina

Briella Collins(matka): Żyje (jest w domu spokojnej starości)

Lennox Collins (ojciec): Żyje (jest w domu spokojnej starości)

Adelaide Collins (żona): Nie żyje - zmarła po porodzie drugiej córki.

Madeline Collins (córka): Nie żyje - zmarła w strzelaninie podczas swojej pracy.

Colette Collins (córka): Nie żyje – zabił ją morderca, ponieważ za dużo dowiedziała się o niebezpiecznych działaniach organizacji przestępczej.

Relacje

Briella  i Lennox Collins (78 i 81 lat) – nie widuje się z nimi za często, ale wiem, że ma w nich oparcie. Domyśla się, że uważają go za lekko szurniętego, ale wciąż im ufa i powierza nowe teorie, które wynajduje.

Adelaide Collins (46 lat – wiek w którym zmarła) – Razem z żoną uczęszczał do jednakowego uniwersytetu, ale w odróżnieniu od niej uczę szał na studia psychologiczne. Natomiast jego żona chciała zostać nauczycielką języka polskiego i końcowo spełniła swoje marzenie. Nauczała w szkole podstawowej w Londynie. Związał się z nią pod koniec studiów, a ożenił trzy lata później.

Madeline Collins (21 lat- wiek w którym zmarła) – była jego najstarszą córką, więc kiedy tylko się urodziła próbował jej dogodzić. Była wychowywana twardą ręką ojca, a jej matka zawsze osładzała sytuację. Madeline była piątkową uczennicą, ale czasami złapała dwójkę czy trójkę. William dość mocno się przeraził kiedy jego córka robiła co raz większe kroki w zostaniu policjantką, ale zaakceptował to i zaczął ją wspierać. Umarła na służbie próbując się zmierzyć z członek grupy przestępczej. Zabił ją strzał w głowę.

Colette Collins (12 lat – wiek w którym zmarła) – młodsza z córek mężczyzny. Od zawsze wydawała się być słaba i niedysponowana. Wiele razy sobie coś złamała lub potłukła. Dzieci z jej niewielkiej szkoły nazywały ją „człowiek pech”. Była ofiarą wyżywania się przez starszych. Zawsze próbowała się bronić i coś odkrzyknąć, ale potem tylko mocniej się śmiali. Jej klasa była jedną z największych. Liczyła aż 31 osób, więc nie można była uniknąć zwad i kłótni. Co rok wybierana była nowa ofiara. Nawet bliski jej kolega był już ofiarą „elity” klasowej. Miała ona zwyczaj znęcać się nad tymi co wolą swoje towarzystwo i nie interesują się mocno sportami. Ten mobing doszedł do takiego poziomu, że już cała szkoła huczała o tym, a ich wychowawczyni w końcu się o tym dowiedziała. Całą sprawę skierowano do psychologa, a problemy się na pewien czas skończyły, ale tym razem miała oparcie w swojej dawnej koleżance oraz koledze nad którym się wcześniej znęcano. Parę miesięcy po całym zajściu zabito ją, ponieważ dowiedziała się za dużo o interesach grupy przestępczej o których miała zamiar opowiedzieć policji.

Historia: Jego dalsze losu nie są do końca znane, ale wiadomo, że robi wszystko aby dopaść morderców swoich dzieci i sprowadzić ich do więzienia. Jak na razie jest bliski odkryci ich tożsamości.  



Nowsze posty Starsze posty Strona główna

Categories

  • ► DeltaRune 43
  • ► Do czego warto fapać 7
  • ► EddsWorld 52
  • ► Głos Ludu 1
  • ► Hazbin Hotel 7
  • ► Helltaker 10
  • ► Helluva Boss 20
  • ► Inne gry 72
  • ► Inne komiksy 246
  • ► My Little Pony 68
  • ► Tajemnica prostoty 15
  • ► Undertale 2933
  • ► Zootopia 228
  • ♥ 18 [Dla pełnoletnich] 418
  • ♥ Anime/Manga 41
  • ♥ Crushon.ai 1
  • ♥ Discord 56
  • ♥ Eventy 333
  • ♥ Handlarzowe gry 285
  • ♥ Komiksy 2727
  • ♥ Ogłoszenia 188
  • ♥ Oneshoot 170
  • ♥ Opowiadania 871
  • ♥ Papytus - maskotka blogowa 50
  • ♥ Prace czytelników 39
  • ♥ Tłumaczenia 3107
  • ♥ Ukończone 1621
  • ♥ Yaoi/yuri 98
  • Audio 1
  • Blizny czasu [Time Scar] 11
  • Córka Discorda [Daughter of Discord] 15
  • Cross x Dream 3
  • Czy to uczyni Cię szczęśliwą? [Would That Make You Happy?] 35
  • DeeperDown 23
  • Deos Numbria 9
  • Endertale 10
  • Fallen Flowers 23
  • Gra w kości [The Skeleton Games] 54
  • Handplates 86
  • Hellsiblings 4
  • HorrorTale 34
  • Mendertale 9
  • Między Ciałem & Kością [Between Flesh & Bone] 1
  • Mój martwy chłopak 16
  • My boo 43
  • Naprzeciw [Stand-in] 31
  • Nie jest to najlepszy sposób na życie 2
  • nieTykalny 14
  • Ocalić Blitzo 17
  • Opiekun Ruin 14
  • Poniżej zera 2
  • Prędzej czy później będziesz moja [Sooner od Later You're Gonna be Mine] 18
  • Projekt badawczy potwór 22
  • Słodkie Tajemnice 1
  • Springtrap i Deliah 33
  • SwapOut 10
  • Timetale 1
  • Uleczyć Blitzo 2
  • Wpadka na Imprezie i inne wstydliwe anegdoty [The Party Incident and Other Embarrassing Anecdotes] 48
  • Zagrajmy 12
  • Zapomniana Wytrwałość 4
  • ZombieTale 11

POPULAR POSTS

  • Und3rt8l3: S8n2 x F11sk x P86yrus [ by K8yl8-N8 - tłumaczenie PL] [+18]
  • Undertale: Underlust [AU - Underfell - tłumaczenie PL] cz I
  • Undertale: Sposób o jaki nikt nie prosił [The Crossover No One Asked For - tłumaczenie PL]
  • Gra: Żądanie #2 [ZAMKNIĘTE]
  • Gra: Żądanie #5 [ZAMKNIĘTE]
  • Gra: Żądanie #4 [ZAMKNIĘTE]
  • Gra: Żądanie #3 [ZAMKNIĘTE]
  • Undertale: AU - AlterTale
  • Postaw mi kawusię.
  • Ogłoszenie: Roczek Zwierzogrodu
Obsługiwane przez usługę Blogger.

ARCHIWUM BLOGA

  • ▼  2025 (10)
    • ▼  kwietnia 2025 (1)
      • Undertale: Horrortale- Część XIII [18+] KONIEC KSI...
    • ►  lutego 2025 (2)
    • ►  stycznia 2025 (7)
  • ►  2024 (3)
    • ►  grudnia 2024 (1)
    • ►  października 2024 (1)
    • ►  stycznia 2024 (1)
  • ►  2023 (26)
    • ►  listopada 2023 (2)
    • ►  października 2023 (1)
    • ►  sierpnia 2023 (1)
    • ►  lipca 2023 (1)
    • ►  czerwca 2023 (2)
    • ►  maja 2023 (2)
    • ►  kwietnia 2023 (1)
    • ►  marca 2023 (5)
    • ►  lutego 2023 (4)
    • ►  stycznia 2023 (7)
  • ►  2022 (36)
    • ►  grudnia 2022 (4)
    • ►  listopada 2022 (7)
    • ►  października 2022 (7)
    • ►  września 2022 (6)
    • ►  sierpnia 2022 (4)
    • ►  lipca 2022 (5)
    • ►  stycznia 2022 (3)
  • ►  2021 (119)
    • ►  grudnia 2021 (7)
    • ►  listopada 2021 (4)
    • ►  października 2021 (7)
    • ►  września 2021 (10)
    • ►  sierpnia 2021 (5)
    • ►  lipca 2021 (11)
    • ►  czerwca 2021 (5)
    • ►  maja 2021 (17)
    • ►  kwietnia 2021 (17)
    • ►  marca 2021 (14)
    • ►  lutego 2021 (13)
    • ►  stycznia 2021 (9)
  • ►  2020 (192)
    • ►  grudnia 2020 (7)
    • ►  listopada 2020 (11)
    • ►  października 2020 (29)
    • ►  września 2020 (26)
    • ►  sierpnia 2020 (6)
    • ►  lipca 2020 (21)
    • ►  czerwca 2020 (12)
    • ►  maja 2020 (2)
    • ►  kwietnia 2020 (26)
    • ►  marca 2020 (23)
    • ►  lutego 2020 (19)
    • ►  stycznia 2020 (10)
  • ►  2019 (412)
    • ►  grudnia 2019 (6)
    • ►  listopada 2019 (37)
    • ►  października 2019 (60)
    • ►  września 2019 (4)
    • ►  sierpnia 2019 (20)
    • ►  lipca 2019 (63)
    • ►  czerwca 2019 (48)
    • ►  maja 2019 (2)
    • ►  kwietnia 2019 (1)
    • ►  marca 2019 (19)
    • ►  lutego 2019 (23)
    • ►  stycznia 2019 (129)
  • ►  2018 (1142)
    • ►  grudnia 2018 (107)
    • ►  listopada 2018 (82)
    • ►  października 2018 (88)
    • ►  września 2018 (84)
    • ►  sierpnia 2018 (83)
    • ►  lipca 2018 (82)
    • ►  czerwca 2018 (61)
    • ►  maja 2018 (134)
    • ►  kwietnia 2018 (111)
    • ►  marca 2018 (121)
    • ►  lutego 2018 (78)
    • ►  stycznia 2018 (111)
  • ►  2017 (2190)
    • ►  grudnia 2017 (117)
    • ►  listopada 2017 (93)
    • ►  października 2017 (138)
    • ►  września 2017 (149)
    • ►  sierpnia 2017 (203)
    • ►  lipca 2017 (310)
    • ►  czerwca 2017 (195)
    • ►  maja 2017 (277)
    • ►  kwietnia 2017 (326)
    • ►  marca 2017 (146)
    • ►  lutego 2017 (108)
    • ►  stycznia 2017 (128)
  • ►  2016 (680)
    • ►  grudnia 2016 (134)
    • ►  listopada 2016 (179)
    • ►  października 2016 (99)
    • ►  września 2016 (134)
    • ►  sierpnia 2016 (50)
    • ►  lipca 2016 (60)
    • ►  czerwca 2016 (23)
    • ►  stycznia 2016 (1)
  • ►  2015 (33)
    • ►  grudnia 2015 (3)
    • ►  listopada 2015 (1)
    • ►  października 2015 (4)
    • ►  maja 2015 (4)
    • ►  kwietnia 2015 (8)
    • ►  marca 2015 (12)
    • ►  stycznia 2015 (1)
  • ►  2014 (1)
    • ►  grudnia 2014 (1)

Labels

Obserwatorzy

Copyright © Kinsley Theme. Designed by OddThemes