31 października 2020

EVENT HALLOWEENOWY- PRACE PISARSKIE

 

Autor obrazka: Usterka

KLIK <- Prace rysunkowe

NA WSTĘPIE CHCIAŁYBYŚMY BARDZO PODZIĘKOWAĆ WSZYSTKIM TYM, KTÓRYM UDAŁO ZNALEŹĆ SIĘ WOLNĄ CHWILĘ I WZIĘLI UDZIAŁ W EVENCIE <3

Z racji ilości nadesłanych prac- postanowiłyśmy podzielić Wasze prace na część rysunkową i pisarską. Bez zbędnego przedłużania zapraszamy do przeczytania:


KIEŁBIEWEŁBIE

Klątwa

Hen hen daleko, za górą, za rzeką 
Stał zamek wysoki, chmur sięgający
 W zamku żył człowiek, nie król i nie książę
 Lecz lord, swych poddanych rugający
 Za bałagan, nieład i nieporządek
 Gdyż nasz Lord, choć nieduży
 Lubował się w porządku
 I gniewnie oczy swe mrużył
 Gdy coś nie stało w równym rządku
 Miał on też problem niemały, sen odbierający
 pałał nienawiścią do bajek,
 oraz istot w bajkach mieszkających.
 Aby tego było mało, dodać jeszcze muszę,
 że ambitną był bestią, i cierpiał katusze
 Braku królewskiej korony
 Na swej idealnej skroni
 Choć wiedział, że aby ją zdobyć
 Kropli potu nie uroni
 Uknuł więc plan nikczemny,
 By pozbyć się swych wrogów
 kazał płacić za głowy elfów,
 krasnali i tych co w bajkach mają korzenie
 by uwolnić od nich swe ziemie
 Potem królewnę poślubi,
 co ją smok w zamku strzeże,
 Nie bacząc na to, czy ta go polubi
 I rządzić będzie latami
 Z od krwi brudnymi rękami
 Tak tak, mój drogi lordzie
 mała, podła gadzino
 wiedź, że tu twój horror się zaczyna
 Jam jest dwój więzień
 Świadek bólu i cierpień
 utopiony w mleku goryczy
 Bez nóg w torturach wyrwanych
 Opętany dziś krzyczę z rozpaczy
 Idź do piekła! Prześladowco niewinnych
 Tyś nam prawa odebrał, tyś zapędził do lasów
 Teraz słuchaj, bo bliski kres twych czasów
 Jam istota magiczna,
 Z mąki, wody i cudów
 Z mocy, która przedwieczna
 Zsyłam klątwę na ciebie i na twych zbirów:

 Obyś był żywcem pożarty
 Przez bestię na strzępy rozdawcy
 Oby żuła cię długo, powoli gryząc twe kości
 obyś czuł ból nim pochłonie cię otchłań nicości

 Dnia tego samego Lorda Smoczyca pożarła
 Żuła go długo, boleśnie
 Po czym usta łapą wytarła
 Morał - zostawcie cudze baśnie
 Pokraki małe, nikczemne
 Jeśli wam życie miłe
 bo skutki będą brzemienne. 


ANONIMOWY- WOJOWNICZE ŻÓŁWIE NINJA (2003)

Jak szybko życie może zmienić się o 180˚? I czemu to zawsze dzieje się tak nagle. W jednej chwili zaczynasz dorosłe życie i stoją przed tobą drzwi to karier naukowca, a w drugiej walczysz o życie. April O’Neil ukończyła studia na dobrej uczelni i jej CV zostało zauważone przez firmę Stocktronic Industries, na której czele stał słynny naukowiec Dr. Baxter Stockman. Po rozpoczęciu w niej kariery jej pomysły zostały szybko zauważone i docenione przez założyciela, szukającego asystenta wśród młodych, dociekliwych umysłów pracujących w jego firmie. Dr. Baxter Stockman szybko odkrył jej potencjał i ambicje, więc zaproponował jej awans na swoją asystentkę. Kobieta była w niebie, mogąc pomagać przy jego najnowszym projekcie ,,lepszej pułapki na myszy” zwanym Gryzonity. Jedyny problem był taki, że żaden znajomy nie chciał jej uwierzyć, że tak wybitny człowiek przyjął ją pod swoje skrzydła. April jednak nie mogła odpowiadać na pytania znajomych czym się zajmują, gdyż cały projekt był objęty tajemnicą. Nie można było ryzykować, że ktoś ukradnie patent. Starała się więc puszczać żarty znajomych między uszy i pracowała z zapałem nad projektem. W końcu po miesiącach symulacji i testów prototypy były gotowe. Szczęki z hartowanej stali były w stanie przegryźć się przez niemal wszystko. Żaden szczur nie miał szans się schować lub uciec. W przypadku ucieczki przez dziurę w ścianie robot potrafił się przez nią przegryźć, by dopaść cel. Gryzonity posiadały również specjalny zbiornik na pogryzione fragmenty, świetne rozwiązanie do użytku domowego. W końcu nikt nie chciałby mieć pobrudzonego dywanu. W przypadku użytku domowego można było również zablokować opcję wgryzania się w ściany, nikt by sobie tego nie życzył. Pozostał jeszcze jeden test, by wyłapać drobne błędy w oprogramowaniu przed wypuszczeniem robotów na rynek, lecz można już było pokazać projekt światu. Konferencja prasowa, na której Doktor miał ogłosić swój wynalazek światu, była już zaplanowana od tygodnia, a panna O’Neil miała towarzyszyć mu przy pokazie. Słowa nie potrafiły wyrazić jej radości. Miałą tylko 23 lata i już pokaże się światu. Lepszego startu kariery nie mogła sobie wymarzyć. Stała trzymając karton ze szczurami koło labiryntu, do którego miała je wpuścić na sygnał prezesa. Zadanie nie było zbyt ambitne, ale to nie miało znaczenia. Wystarczyło, że Dr. Stockman nazwał ją swoją asystentką i podał jej nazwisko, by znajomi jej w końcu uwierzyli. Wpuszczone do labiryntu szczury szybko się rozbiegły, Po chwili naukowiec położył przed wejściem do labiryntu gryzonita, a ten od razu ruszył na łowy. Czujniki na podczerwień działały idealnie i robot automatycznie ruszył w stronę źródła ciepła dawanego przez szczury. Nie przegryzł się jednak przez ścianę, lecz zaczęły szukać przejścia. Po chwili robot znalazł je i spotkał tam jednego ze szczurów. Zdziwiony zwierzak stanął jak wyryty i ten krótki moment wystarczył, by gryzonit odgryzł mu głowę. Ciało zwierzaka chwilę się miotało w konwulsjach rozmazując krew na podłodze. Całe szczęście, że testy przeprowadzali na płytkach. W tym momencie pobliskie gryzonie zaczęły gwałtownie piszczeć i uciekać. Robot jednak był szybszy i po chwili zagonił kilka szczurów w kozi róg. Złapał jednego ze zwierzaków w całości i pozbył się go z dźwiękiem metalicznego szczękania, łamania gości i głośnego pisku. Podobnie skończyła cała reszta zwierząt, ku uciesze widowni. Dobrze, że rozdrobnione ciało zajmuje mniej miejsca, jeszcze dwa szczury i pojemnik gryzonia na odpady zapewne by się zapchał. Konferencja przebiegła bardzo pomyślnie, a potencjalni klienci byli zachwyceni. W końcu w dużych miastach szczury to odwieczny problem. W międzyczasie pierwsza liczniejsza partia prototypów gryzoników była gotowa i można było przeprowadzić ostateczny test. Prezes osobiście otworzył wejście do kanałów i roboty prosto z hali ruszyły ku największemu zbiorowiskowi szczurów w mieście. Ten test miał przynieść wiele użytecznych informacji i pokazać jak roboty sprawują się w praktyce. April wraz z szefem zabrali się od razu do analizowania przesyłanych danych. Wszelkie błędy w oprogramowaniu musiały być jak najszybciej wychwycone i zmodyfikowane. Jeden Gryzonit przewrócił się z jakiegoś powodu i nie mógł wstać, inny nie wyczuł końca terenu i spadł do ścieków. Wiele egzemplarzy po odblokowaniu opcji gryzienia nie szukało przejścia, tylko od razu je robiło. Dobrze, że nikt tam nie schodzi, bo trzeba by płacić odszkodowanie za niszczenie ścian w kanałach. Od pracy oderwało ją przypomnienie w telefonie, że za moment puszczą w telewizji materiał z konferencji. Przełączyła ekran na telewizor i ustawiła odpowiedni kanał. Po chwili zjawił się również Stockman stając za nią, również chcący zobaczyć materiał. -Tak się cieszę! – powiedziała zachwycona kobieta po obejrzeniu relacji. – Moi znajomi w końcu uwierzą, że pracuję z tym słynnym dr. Stockmanem – mówiąc to odwróciła się twarzą do naukowca. -Pochlebia mi Pani, a ja to lubię – odrzekł mężczyzna z nutą arogancji krzyżując ręce na piersi. W tym momencie komputer wydał sygnał dźwiękowy, więc April wróciła wzrokiem do ekranu. Na licznych monitorach widać było stan każdego jednego gryzonita po teście. Jednak w tych danych było coś niepokojącego. -Dziwne... – skomentowała kobieta. – Połowa prototypów gryzonitów nie transmituje nawet najmniejszego sygnału… Tak jakby zniknęły. -To na pewno tylko małe problemy z komputerem – odpowiedział pewnie naukowiec. -A jeśli z nimi jest coś nie tak? – ciągnęła nieustępliwie. – Spróbuję prześledzić wszystkie ich transmisje – nie zdążyła jednak dokończyć, gdyż szef chwycił ją mocno za bark wymuszając oderwanie głowy od monitora i nachylił się w jej stronę. -Nie ma takiej potrzeby, April. A teraz cię przepraszam, ale czekam na ważny telefon od potencjalnego inwestora – rzekł odchodząc szybko do swojego gabinetu. Cała ta sytuacja wydawała się bardzo niepokojąca. Podejrzane zniknięcie prototypów, stanowcze zamknięcie tematu przez Baxtera i wycofanie się, zanim zdążyła o cokolwiek zapytać. W zasadzie nie powinna się tym interesować, nie za to jej płacono, ale nie potrafiła tego tak zakończyć. Zostawiła swoją pracę i cicho podeszła do drzwi, za którymi zniknął jej pracodawca. Po paru minutach faktycznie usłyszała dźwięk komunikatora zza ściany. O dziwo doktor rozmawiał bez słuchawek i była w stanie usłyszeć strzępki z rozmowy. Tajemniczy mężczyzna stwierdził, że test gryzonitów był porażką, na co doktor oburzył się i odrzekł głośno ,,Przed następną fazą planu będą działały bez zarzutu!” co stanowczo skomentował tak zwany inwestor: ,,Jeśli nie dr. Stockman, to będzie z tobą źle.” Usłyszane słowa bardzo zaniepokoiły kobietę. O co tu chodzi? Czyżby Stockman miał jakiś dług u mafii? Wróciła jak najszybciej na swoje stanowisko, wolała, by nikt nie nakrył jej na podsłuchiwaniu. Usiadła i spróbowała zająć się pracą, chociaż jej koncentracja była minimalna. Cały czas zastanawiała się o jakim planie rozmawiali. Nie brzmiało to jak plan pozbycia się szczurów z miasta. Czas jej pracy się kończył, lecz nadal nie zrobiła wszystkiego co chciała. Siedziała więc dalej przed komputera, aż prezes nie opuścił swojego gabinetu. -Dobranoc April, nie pracuj do późna, nie chce płacić za nadgodziny – rzekł do niej idąc w stronę windy. -Dobranoc Doktorze – odrzekła kobieta odprowadzając go wzrokiem, aż nie zniknął za drzwiami. Gdy tylko upewniła się, że nie wróci, pobiegła prędko do jego gabinetu i zaczęła sprawdzać pliki. Wiedziała, że coś tu śmierdzi i musiała wiedzieć co. Po chwili odkryła, że w gabinecie znajduje się ukryta winda na drugą, zdecydowanie większą, chale produkcyjną. Produkt miał być sprzedawany na sztuki, a nie masowo, zresztą po co klientowi w domu więcej niż jeden? Nawet pojedyncza sztuka kosztowała sporo, więc taka armia nie miała racji bytu, a jednak była w piwnicach budynku firmy Stocktronic Industries. Po chwili wahania weszła do małej windy i pojechała na sam dół. Podróż klaustrofobiczną trzęsącą się windą nie należała do najprzyjemniejszych, ale to był najmniejszy problem w tym momencie. Po dłuższej chwili była na miejscu. Jej oczom ukazała się hala przystosowana do wytworzenia tysięcy egzemplarzy. Zdecydowanie ta ilość przekraczała zapotrzebowania miasta. Poszła w kierunku głównego komputera, by przyjrzeć się bliżej, nie zauważywszy, że zahaczyła o cichy alarm. Usiadła przy maszynie przeglądając pliki. Wszystkie jednak odnosiły się do problemu ze szczurami. -Problem ze szczurami, tak… Ale naprawdę o co chodzi…? – rzekła sama do siebie. -Już pani mówię – kobieta odwróciła się gwałtownie słysząc za sobą głos Stockmana. – Dzięki armii gryzonitów będę wpływowym i majętnym człowiekiem – mówiąc to kliknął na chowanym za plecami pilocie, szyba za kobietą zaczęła się cicho chować. Celowo mówił bardzo głośno, by cichy szmer szyby był nie do wychwycenia. - Ale… Pan już jest wpływowym i majętnym człowiekiem. – April nie rozumiała intencji mężczyzny. - Ależ Pani naiwna, będzie mi Pani brakowało – rzekł władczo szef. - Co? Chce Pan mnie zwolnić?! – przeraziła się kobieta. - Raczej… Pozbyć się Pani. Kobieta nie zdążyła nic powiedzieć, gdyż usłyszała za sobą niepokojący dźwięk. Był to manipulator z sali produkcyjnej sięgający po nią. W tym momencie zrozumiała sens słów naukowca. Wystartowała do biegu, chciała jak najszybciej opuścić ten budynek, lecz robotyczne ramię brutalnie chwyciło ją za plecy i rzuciło ją w stronę linii produkcyjnej rozrywając jej fartuch. Jęknęła z bólu wstając na chwiejnych nogach i zauważyła, że ciśnięcie nią o taśmę to była w tej chwili rzecz najprzyjemniejsza. W koło niej stała setka gryzonitów porozstawiana równo na taśmie produkcyjnej. Spojrzała przerażona na ich hartowane szczęki, które sama miesiącami moryfikowała, by były w stanie przegryźć wszystko. Potrafiły bez trudu przegryźć metrową warstwę betonu, ludzkie kości były dla nich niczym paluszki. Spojrzała na swojego byłego już szefa prosząc o litość. On jednak spojrzał na nią z wyższością. - Nie mogę pozwolić Pani żyć, widziała Pani o wiele za dużo. A ja, jestem człowiekiem przezornym. Mówiąc to wcisnął parę przycisków na klawiaturze komputera, a gryzonity w koło kobiety ruszyły na nią kłapiąc szczękami. April krzyknęła przerażona i zaczęła uciekać. Potrzebowała jakiejś broni, jakiejkolwiek. Zobaczyła gaśnicę i szybko ją chwyciła. - Nie podchodź! Bo oberwiesz! – zaczęła grozić najbliższemu robotowi. Ten jednak dalej nieustępliwie kroczył na nią, więc przycisnęła przycisk strzelając w niego chmurą proszku z gaśnicy. Niestety, na robocie nie zrobiło to żadnego wrażenia i pod osłoną rozpylonego pyłu rzucił się na nogę swojej ofiary. Kobieta odruchowo uderzyła napastnika gaśnicą, wgniatając pierwszemu robotowi czaszkę. Był to niezły początek. Jednak miała przed sobą jeszcze z setkę. Uderzyła kolejnego robota, lecz na tego to nie poskutkowało. Robot złapał gaśnicę w szczęki i rozgryzł butlę bez problemu. Szarpała się chwilę z robotem chcą odzyskać swoją broń, lecz bezskutecznie. Korzystając z okazji inny robot spróbował ugryźć ją w nogę. April natychmiastowo odpuściła walkę i cofnęła się. Niestety o ułamek sekundy za późno. Maszyna porwała jej lewą nogawkę i zostawiła bolesny ślad na jej nodze. Straciwszy swoją broń, kobieta ruszyła w bliżej nieokreślonym kierunku. Przez adrenalinę nie czuła bólu. Nie czuła nic, poza tym, że musi uciekać, by się ratować. Gryzonik rozgryzł gaśnicę, a cała hala pokryła się pyłem. Zamontowanym kamerą termowizyjnym nie robiło to wrażenia, ona jednak musiała szukać wyjścia po omacku. W efekcie wpadła na ścianę, a raczej drzwi hangarowe. Bez chwili namysłu zaczęła na oślep szukać przycisku otwierającego je. Drzwi otworzyły się leniwie i a kobieta wystrzeliła przed siebie jak z procy. Jednak po dwóch krokach skończył jej się grunt pod nogami i wpadła w jakąś śmierdzącą ciecz. Rozejrzała się – drzwi prowadziły do kanałów, a ona wylądowała właśnie twarzą w ściekach. Z deszczu pod rynnę. Co gorsza dalej słyszała za sobą metaliczne kroki, więc wstała szybko i pobiegła przed siebie. Przez smród kanałów ledwo oddychała, a bieganie z kostkami w gęstej wodzie nie było najłatwiejsze, jednak dźwięk kłapania gryzonitów za plecami był dostateczną motywacja, by się nie zatrzymywać. Po chwili zgubiła się w labiryncie korytarzy i słyszała zewsząd dźwięk metalowych szczęk. Najwidoczniej roboty się rozdzielił w poszukiwaniach swojej ofiary. Biegła z każdym krokiem mając coraz mniej tchu i potykając się, motywowana, że dźwięk kroków zostawiła gdzieś za sobą. Możliwe, że jakieś szczury z kanałów odciągnęły je od niej. Spojrzała za siebie upewniwszy się, że nie widzi już ich świateł i wtedy usłyszała dźwięk metalu przed sobą. Usiłowała zahamować, lecz grunt jej nie sprzyjał. Poślizgnęła się na jakimś szlamie którego pochodzenia wolała nie znać i upadła chroniąc się rękoma przed lądowaniem na twarzy. Szybko zaczęła się podnosić, lecz ta krótka chwila wystarczyła, by gryzonit chwycił ją za prawy nadgarstek. Krzyknęła z bólu i złapała go drugą ręką za głową chcą, by ją puścił. Faktycznie, gryzonit się od niej odczepił, jednak razem z jej dłonią. Złapała się za przedramię by zmniejszyć krwawienie i zawróciła. Grupa gryzonitów zajęła się pacyfikacją jej dłoni, więc miała chwilę. Niestety szybko trafiła na grupę robotów, przed którą wcześniej uciekała. Nie myśląc długo skręciła w jakąś odnogę kanałów i ujrzała, że to był ślepy zaułek. Przewróciła się czując, jak traci wszystkie siły. Próbowała się podnieść, odruchowo używając prawej ręki. Opierając się na niej poczuła nową falę bólu i przypomniała sobie, wcześniejszą ranę. Sytuacja była beznadziejna. Okręciła się szybko na plecy i cofała się przed gryzonitami nie wstając na nogi. Nie była w stanie już więcej uciekać, walczyć również nie mogła. Oparła się plecami o zabite deskami przejście i spojrzała na swoich oprawców. Przypomniała jej się legenda o frankensteinie i naukowcu zabitym przez to, co stworzył. Jeden z robotów chciał ją chwycić za prawą nogę. W odpowiedzi usiłowała go kopnąć, jednak bez problemu została chwycona ostrymi szczękami za stopę. Poczuła jak zęby wgryzają się coraz mocniej łamiąc jej paliczki i rozrywając tkankę. Przy poprzednich ciosach myśli zajmowała jej ucieczka, teraz nie miała już nic. Krzyknęła z bólu zadzierając sobie gardło. Nadal cicho liczyła, że może jednak ktoś się zjawi i jej pomoże. Po chwili nie miał już stopy, a obraz przed oczami zaczął się jej rozmywać na skutek upuszczonej z niej krwi. Ostatnie co zobaczyła przed utratą przytomności to metaliczne szczęki, nad którymi znajdowała się żółta lampka robota i cztery czarne oddalone cienie, które wyglądały jakby przyszły zabrać jej duszę.

Share:

EVENT HALLOWEENOWY- PRACE RYSUNKOWE

 

Autor obrazka: Usterka

KLIK  <- Prace pisarskie

NA WSTĘPIE CHCIAŁYBYŚMY BARDZO PODZIĘKOWAĆ WSZYSTKIM TYM, KTÓRYM UDAŁO ZNALEŹĆ SIĘ WOLNĄ CHWILĘ I WZIĘLI UDZIAŁ W EVENCIE <3

Z racji ilości nadesłanych prac- postanowiłyśmy podzielić Wasze prace na część rysunkową i pisarską. Bez zbędnego przedłużania zapraszamy do obejrzenia:


HIDDEN- SLUGTERRA


SASHA- SMERFY


USTERKA- CZERWONY KAPTUREK


Share:

Dawno dawno temu: Alladyn [+16]

 


Autor obrazka: Usterka

Dzieciństwo opiera się na bajkach. Czy to czytanych do poduszki, czy oglądanych jako adaptacje filmowe. Piękne księżniczki, zacni książęta, chrzestne wróżki i magia miłości. Czego chcieć więcej? Niczego, dla dziecięcego umysłu. Prawda jednak wygląda inaczej. Wiele z oryginalnych bajek na podstawie których powstały znane wszystkim adaptacje można raczej nazwać horrorami. Oto kilka z nich. 

Opisy powstały przy współpracy Demona Foe i Yumi Mizuno.

Miłego czytania!


Spis treści:

 Czerwony Kapturek    
Pinokio
Brzydkie kaczątko
Księżniczka i żaba 

Mulan 
Alladyn (Obecnie czytany)
Mała syrenka 
Roszpunka
Śpiąca Królewna
Kopciuszek

Disneyowska wersja jest bardzo ładna. Muszę to przyznać otwarcie, nawet adaptacja filmowa choć średnio przypadła mi do gustu, może zostać nazwana dobrą produkcją. Jednak oryginalna historia... Spisana w „Baśniach Tysiąca i Jednej nocy” wygląda nieco inaczej. Po prawdzie Alladyn będąc małym złodziejem wchodzi do sarkofagu gdzie znajduje pierścień. W nim jest mały dżin, z którego pomocą wraca do domu i do swojej matki. Podaje jej zakurzoną lampę. Ta ją czyści i mamy drugiego wielkiego dżina. Po byciu już Prince Ali~ czarnoksiężnik kradnie lampę wraz z całym zamkiem i księżniczką. Wściekły Alladyn używa znowu dżina z pierścienia by teleportować się do pałacu. Morduje czarnoksiężnika i odzyskuje to co zostało mu skradzione. Mało to drastyczne jak na tematykę całości. Lecz nie o to mi do końca chodzi. Co prawda baśń o Alladynie kojarzy nam się z ludową opowieścią z Bliskiego Wschodu, tak naprawdę jej korzenie sięgają aż do Chin setki lat wstecz. Tamta wersja jest naprawdę hm, zacna?

            Czarnoksiężnik prosi Alladyna by ten zabrał z krypty zaczarowaną lampę i mu ją dał. Miał za to dostać ładną sumkę pieniędzy. Alladyn łamie umowę używając jako pierwszy dżina i chce bogactwa i sławy. Otrzymuje ją. Bo dżin tutaj daje trzy życzenia. Oszukany czarnoksiężnik zakrada się do pałacu Alladyna i prosi dżina o to, aby ten stracił wszystko to co dzięki niemu zyskał. Wściekły złodziej budzi się na ulicy ale z lampą. Ma ostatnie życzenie lecz nie prosi znowu o bogactwo i sławę. Tylko o zemstę. W taki oto sposób wraz z dżinem wyrusza na poszukiwania czarnoksiężnika (którego znaleźć nie może) torturując wszystkie osoby jakie go znały, a nawet mordując dzieci. Morał... Nie kradnij? Dotrzymuj słowa? Sam nie wiem...

            Istnieje jeszcze jedna wersja tej bajki, również z Bliskiego Wschodu, ale oryginał datuje się na około ćwierć wieku przed powstaniem Baśni z Tysiąca i Jednej Nocy. Alladyn jest tam przedstawiany jako obibok, leń, któremu nie chce się nic robić, nie dba o nic, ani o to co ma, ani o samego siebie. Najlepiej obrazuje to fakt, że jego własny ojciec dosłownie umiera z rozpaczy i rozżalenia. Rozczarowania? Sam nie wiem jak to najlepiej określić. Kiedy w końcu odnajduje dżina (który tutaj jest kobietą), oczywiście życzy sobie bogactwa. Na wieść jednak, że mimo pokaźnego majątku nie może poślubić wybranej przez niego księżniczki, albowiem ta została już obiecana innemu – postanawia ją porwać. I to w dzień jej ślubu. Postanawia przetrzymać ją noc (i zgwałcić tak przy okazji), by następnie rankiem kolejnego dnia oddać jej mężowi. Ten widząc dżina obok jego ukochanej dochodzi do wniosku, że jego małżeństwo jest przeklęte. Porzuca ją, Alladyn ma ją jako żonę. Lampa skradziona przez czarnoksiężnika, ale Alladyn ją znajduje, a potem zmusza swoją żonę, aby zabiła czarnoksiężnika. No co za bohater.

Share:

Dawno dawno temu: Mulan [+16]

 

Autor obrazka: Usterka

Dzieciństwo opiera się na bajkach. Czy to czytanych do poduszki, czy oglądanych jako adaptacje filmowe. Piękne księżniczki, zacni książęta, chrzestne wróżki i magia miłości. Czego chcieć więcej? Niczego, dla dziecięcego umysłu. Prawda jednak wygląda inaczej. Wiele z oryginalnych bajek na podstawie których powstały znane wszystkim adaptacje można raczej nazwać horrorami. Oto kilka z nich. 

Opisy powstały przy współpracy Demona Foe i Yumi Mizuno.

Miłego czytania!


Spis treści:

 Czerwony Kapturek    
Pinokio
Brzydkie kaczątko
Księżniczka i żaba 

Mulan (Obecnie czytany)
Alladyn
Mała syrenka 
Roszpunka
Śpiąca Królewna
Kopciuszek

Wam też rozbrzmiała w uszach melodia „Zrobię z was mężczyzn”? No cóż... Mulan po zwycięskiej wojnie wróciła do domu i ojciec jej nie przywitał. Bo umarł. Matka ponownie wyszła za mąż. Zaś jej ukochany Khan miał już żonę, więc Mulan była jego kochanką. Zrozpaczona – popełnia samobójstwo. Aby dodać wisienkę na torcie, przed zabiciem się, daje list jaki napisała do ukochanego i prosi ją, aby ta mu go wręczyła. Jej siostra co prawda to zrobiła, ale potem przespała się z wojownikiem....


Share:

30 października 2020

Undertale: Handplates- Musisz przestać [You need to stop- Tłumaczenie PL]

 Oryginał: Zarla
Tłumaczenie: Shiro Higurashi

Notka od tłumacza: Komiks autorstwa Zarla. Opowiada on o początkach życia Sansa oraz Papyrusa, którzy powstali jako dzieło eksperymentu Gastera. Tytuł - Handplates nawiązuje do znajdujących się na dłoniach Papyrusa i Sansa tabliczkach, jedynej rzeczy łączącej ich z tragiczną przeszłością. Dlaczego nie pamiętają swojego wcześniejszego życia? Jak stali się wolni? Co się stało z Gasterem? Zapraszam do śledzenia komiksu po te i inne odpowiedzi.

Spis treści:

NIEZBADANE:

Zamglone wspomnienia

PREHISTORIA:

Dziurkowanie
Nie pytaj
Trochę mi przypominasz...
Spróbuj stukania w szybę
Chwilowe uchybienie

POCZĄTKI:

Przebudzenie
Mały Papyrus
Mały Sans
Nauka mówienia
Pierwsze spotkanie braci
Krótkie i raczej niezbyt przyjemne dzieciństwo
Musisz przestać (Obecnie czytane)
Złe decyzje
Nie znosisz tego zbyt dobrze
Podjęto próbę

OCZY:

Trwałe uszkodzenie
Spróbujmy jeszcze raz
Mówiłem, że nic ci nie będzie
Czy my się znamy?

ZABAWA W CHOWANEGO:

Oszukujesz, czy jak??
Skoro zapytałeś
Przerażony cały czas

/Następne strony/









Share:

29 października 2020

PRZYPOMNIENIE O EVENCIE HALLOWEENOWYM 2020

 

Autor obrazka: Usterka

SZYBKIE PRZYPOMNIENIE O EVENCIE

Pamiętajcie, że prace można słać do 30 października do 23:59 na maila handlarziluzji@onet.pl
TO JUŻ JUTRO

Tematem w tym roku jest przedstawienie wybranego tytułu z listy jako horror w formie pisemnej lub rysunkowej.

LISTA I SZCZEGÓŁY W LINKU PONIŻEJ

Share:

Dawno dawno temu: Księżniczka i żaba [+16]

 


Autor obrazka: Usterka

Dzieciństwo opiera się na bajkach. Czy to czytanych do poduszki, czy oglądanych jako adaptacje filmowe. Piękne księżniczki, zacni książęta, chrzestne wróżki i magia miłości. Czego chcieć więcej? Niczego, dla dziecięcego umysłu. Prawda jednak wygląda inaczej. Wiele z oryginalnych bajek na podstawie których powstały znane wszystkim adaptacje można raczej nazwać horrorami. Oto kilka z nich. 

Opisy powstały przy współpracy Demona Foe i Yumi Mizuno.

Miłego czytania!


Spis treści:

 Czerwony Kapturek    
Pinokio
Brzydkie kaczątko
Księżniczka i żaba 
(Obecnie czytany)
Mulan
Alladyn
Mała syrenka 
Roszpunka
Śpiąca Królewna
Kopciuszek

            W oryginalnej wersji bajki sprzed tego jak bracia Grimm ją spisali, aby zamienić żabę w księcia należało odciąć mu łeb. Grimmowie nie pozostali jednak mniej okrutni. W ich wersji księżniczka chcąc odczarować ukochanego – rzuciła nim o ścianę. Ałć. I gdzie tu magia miłości i pocałunek? A no i jeszcze można zamienić żabę w księcia rzucając ją w ognisko.


Share:

Dawno dawno temu: Brzydkie kaczątko [+16]

  


Autor obrazka: Usterka
Dzieciństwo opiera się na bajkach. Czy to czytanych do poduszki, czy oglądanych jako adaptacje filmowe. Piękne księżniczki, zacni książęta, chrzestne wróżki i magia miłości. Czego chcieć więcej? Niczego, dla dziecięcego umysłu. Prawda jednak wygląda inaczej. Wiele z oryginalnych bajek na podstawie których powstały znane wszystkim adaptacje można raczej nazwać horrorami. Oto kilka z nich. 

Opisy powstały przy współpracy Demona Foe i Yumi Mizuno.

Miłego czytania!


Spis treści:

 Czerwony Kapturek    
Pinokio
Brzydkie kaczątko(Obecnie czytany)
Księżniczka i żaba
Mulan
Alladyn
Mała syrenka 
Roszpunka
Śpiąca Królewna
Kopciuszek

Opowiadanie Andersena o brzydkim kaczątku było cudowne kiedy poznawałam je za dzieciaka. Niestety jego oryginał jest nieco bardziej brutalny. Nadal kończy się zaakceptowaniem kaczątka kiedy to już podrosło przez dzikie łabędzie i odlotem w przestworza. Jednak kaczątko ma o wiele gorszy żywot.

            Małe kaczątko wykluło się niedaleko farmy, oczywiście nigdzie nie było jego rodziców. Zwierzęta z gospodarstwa domowego pobawiły się nim raniąc jego ciało. Udało mu się jednak uciec i rozpoczął życie wraz z dzikimi gęśmi i kaczkami. Jego spokój nie trwał długo. Jak tylko odzyskał siły i wyleczył rany nowa rodzina została zmasakrowana przez myśliwych. Zaopiekowała się nim wtedy stara kobieta, niestety jej kot nie potraktował go zbyt dobrze więc musiał znowu uciekać. Po spędzeniu mroźnej zimy samotnie walcząc z zimnem i głodem, wiosną dołączył do łabędzi.

Share:

27 października 2020

Głos Ludu: Listopad

 

Źródło zdjęcia: wp.pl


Biorąc pod uwagę sytuację jaka dzieje się w Polsce postanowiłem poznać prawdziwe zdanie czytelników oraz odwiedzających to miejsce na temat całokształtu wydarzeń jakie mają miejsce w ciągu ostatnich dni. Ankieta nie będzie aktualizowana aż do 27 listopada. 30 XI, natomiast pojawi się statystyczna notka dotycząca Waszych opinii na ten temat. W całokształcie dokonam wszelkich starań, by być bezstronnym. Ankieta w pełni anonimowa. Dziękuję za chęć wzięcia w niej udziału!

KLIK

Share:

26 października 2020

Dawno dawno temu: Pinokio [+16]

 

Autor obrazka: Usterka           

 Dzieciństwo opiera się na bajkach. Czy to czytanych do poduszki, czy oglądanych jako adaptacje filmowe. Piękne księżniczki, zacni książęta, chrzestne wróżki i magia miłości. Czego chcieć więcej? Niczego, dla dziecięcego umysłu. Prawda jednak wygląda inaczej. Wiele z oryginalnych bajek na podstawie których powstały znane wszystkim adaptacje można raczej nazwać horrorami. Oto kilka z nich.

Opisy powstały przy współpracy Demona Foe i Yumi Mizuno.

Miłego czytania!


Spis treści:

 Czerwony Kapturek  
 Pinokio
 (Obecnie czytany)
Brzydkie kaczątko
Księżniczka i żaba
Mulan
Alladyn
Mała syrenka 
Roszpunka
Śpiąca Królewna
Kopciuszek

Przyjazny chłopiec z drewna, którego przyjacielem jest świerszcz, pragnie zostać prawdziwym chłopcem. Optymistyczna baśń o odwadze, rodzicielskiej miłości i marzeniach, jakie wydają się niemożliwe do spełnienia. Ale jak wyglądał oryginał?

            Pinokio to jedna z pierwszych bajek jakie przeczytałam i wywołała we mnie wiele emocji. Pozytywnych oczywiście. Siedziałam wtedy na łóżku, przy lampce i czytałam od deski do deski, sama. Ze względu na wzrok, wcześniejsze lektury w podstawówce czytała mi mama. Więc ta pozycja jest dla mnie tym bardziej ważna. Z trwogą sięgnęłam po oryginał napisany przez Carla Collodi. Nie miał on żadnych dzieci i nienawidził ich całym sercem. Da się to zauważyć w jego powieści. Wszystkie dzieciaki są niegrzeczne, psują, niszczą, są hałaśliwe i głośne. Właśnie tak Carlo widział dzieci. Jako małe diabły. Pinokio nie jest od nich inny. Szybko przejmuje ich nawyki i zabija gadającego świerszcza. Niszczy rzeczy, rujnuje dom w którym mieszka. Można powiedzieć, że bajka Pinokio w oryginale jest raczej przestrogą dla dorosłych, aby nie mieli dzieci. Jego wandalizm to jedno, za każdy swój uczynek jest brutalnie karany i poddawany torturom. Gepetto wiesza go na drzewie przywiązując za ręce i pozwala aby wiatr miotał nim na wszystkie strony. Morał całej bajki Pinokia jest prosty. Jeżeli będziesz niegrzeczny, będziesz poddany torturom a potem zabity. Nie trudno doszukiwać się sadyzmu w chłostaniu Pinokia, upokarzaniu go, zamykaniu w pokoju, zmuszaniu do jedzenia tego czego nienawidzi – sadyzmu. W najczystszej postaci. Sadyzmu skierowanego wobec kukły reprezentującej dzieci. Dawno temu ludzie wychodzili z założenia, że dzieci naprawdę są małymi diabłami, zaś świat jaki je otaczał pełen był śmierci, bólu i przemocy. Pinokio stanowi kwintesencję tego jak społeczeństwo postrzegało dzieci i co im mogło grozić za nieposłuszeństwo czy swawolenie. Dzieci nie miały żadnych praw, w wielu państwach do około 7-8 roku życia nawet imion, a ich śmierć nie była w ogóle przeżywana, zaś o swoje potrzeby musiały troszczyć się same.

Share:

25 października 2020

Dawno dawno temu: Czerwony kapturek [+16]

 

     Autor obrazka: Usterka   

Dzieciństwo opiera się na bajkach. Czy to czytanych do poduszki, czy oglądanych jako adaptacje filmowe. Piękne księżniczki, zacni książęta, chrzestne wróżki i magia miłości. Czego chcieć więcej? Niczego, dla dziecięcego umysłu. Prawda jednak wygląda inaczej. Wiele z oryginalnych bajek na podstawie których powstały znane wszystkim adaptacje można raczej nazwać horrorami. Oto kilka z nich. 

Opisy powstały przy współpracy Demona Foe i Yumi Mizuno.

Miłego czytania!


Spis treści:

 Czerwony Kapturek  (Obecnie czytany)
Pinokio
Brzydkie kaczątko
Księżniczka i żaba
Mulan
Alladyn
Mała syrenka 
Roszpunka
Śpiąca Królewna
Kopciuszek

            Dlaczego Czerwony Kapturek miała właśnie czerwony kapturek? I dlaczego zaatakował ją w lesie akurat wilk? Dlaczego jej babcia mieszkała na końcu lasu? Każdy zna historię o dziewczynce, która dała oszukać się wilkowi i została ocalona przez walecznego leśniczego. Sam dorastałem jeszcze w czasach, kiedy to popularnym motywem zakończenia tej historii było ustrzelenie wilka i rozprucie jego trzewi, po to by wydostać z bebecha babcię oraz dziewczynkę. Wspominam też bardzo dobrze ilustrowaną wersję, gdzie autora poniosła chyba wyobraźnia... Nawet dziecięcym umysłom ciężko było przyjąć taką wersję, ale po niewielkim upiększeniu i przytępieniu dało się ją przyjąć.

            Oczywiście, oryginalna wersja historii brzmiała znacznie inaczej. A była raczej jedną z wielu wersji jakie można było odnaleźć w spuściźnie historycznej. Już tłumaczę. Opierając się na książce Petera Vronsky „Sons of Cain” gdzie opisuje seryjnych morderców od zamierzchłej przeszłości do współczesności, można znaleźć odpowiedź – dlaczego akurat wilk?

            W przeszłości o zbrodnie bardzo często posądzano nie tyle ludzi, a potwory. Wychodząc z założenia, że tylko potwór może dokonać masakry. Największym zagrożeniem dla żyjącym w mieścinach i na wsiach ludzi były właśnie wilki. Stąd też bardzo szybko zakorzeniło się przeświadczenie, że seryjni mordercy muszą być wilkołakami. Bracia Grimm nie byli oczywiście autorami Czerwonego Kapturka. Spisali go jako krążącą już wtedy opowieść. Tak samo jak w XVII wieku (prawie sto lat przed nimi) spisana przez Charlesa Perraulta w jego książce „Bajki Babci Gąski”. Znano ją w XIV wiecznej Francji, a także w XV wiecznych Włoszech. Już wtedy było kilka wersji tej bajki. Nie zawsze wilk, bo czasem ogr. W prawie żadnej nie ma leśniczego i nie zawsze występuje babcia. Najstarszą znaną wersją datowaną na okolice XVI/XV wieku jest ta, gdzie Czerwony Kapturek widzą przystojnego wilkołaka uwodzi go, rozbiera się przed nim, a ten rzuca się na nią i … tutaj wersje są podzielone. Albo zaruchał ją na śmierć, albo podczas ruchania przegryzł jej tchawice. W każdym razie dziewczynka umiera. Morałem tej historii miało być to, aby dziewczęta nie sprzedawały swojego ciała, albo nie puszczały się z pierwszym lepszym, bo może on okazać się złym wilkiem i je rozszarpać. W kolejnej wersji z pogranicza XV i XVI wieku, babcia Czerwonego Kapturka jest przez niego zabita, pokrojona na kawałeczki, ugotowana, jej krew przelana i zamieniona w wino, a następnie wilk zaprasza Czerwonego Kapturka na kolację, gdzie niczego nieświadoma dziewczyna pożera własną krewniaczkę. Kapturek naszej bohaterki ma już dwie symboliki prostytucję oraz kanibalizm. Mamy też wersję gdzie po bara bara z wilkiem ten ją zabija. W innej wersji nim tego dokonuje dziewczyna mówi mu, że musi się załatwić i sama ucieka bez niczyjej pomocy. Chyba jedyna wersja, która kończy się w miarę dobrze.


Share:

24 października 2020

23 października 2020

Undertale: Handplates- Krótkie i raczej niezbyt przyjemne dzieciństwo [A brief and mostly unpleasant childhood- Tłumaczenie PL]

 Oryginał: Zarla
Tłumaczenie: Shiro Higurashi

Notka od tłumacza: Komiks autorstwa Zarla. Opowiada on o początkach życia Sansa oraz Papyrusa, którzy powstali jako dzieło eksperymentu Gastera. Tytuł - Handplates nawiązuje do znajdujących się na dłoniach Papyrusa i Sansa tabliczkach, jedynej rzeczy łączącej ich z tragiczną przeszłością. Dlaczego nie pamiętają swojego wcześniejszego życia? Jak stali się wolni? Co się stało z Gasterem? Zapraszam do śledzenia komiksu po te i inne odpowiedzi.

Spis treści:

NIEZBADANE:

Zamglone wspomnienia

PREHISTORIA:

Dziurkowanie
Nie pytaj
Trochę mi przypominasz...
Spróbuj stukania w szybę
Chwilowe uchybienie

POCZĄTKI:

Przebudzenie
Mały Papyrus
Mały Sans
Nauka mówienia
Pierwsze spotkanie braci
Krótkie i raczej niezbyt przyjemne dzieciństwo (Obecnie czytane)
Musisz przestać
Złe decyzje
Nie znosisz tego zbyt dobrze
Podjęto próbę

OCZY:

Trwałe uszkodzenie
Spróbujmy jeszcze raz
Mówiłem, że nic ci nie będzie
Czy my się znamy?

ZABAWA W CHOWANEGO:

Oszukujesz, czy jak??
Skoro zapytałeś
Przerażony cały czas

/Następne strony/

Share:

22 października 2020

Deos Numbria - Invidia cz III

Notka od autora: Świat nigdy nie był i nie będzie idealnym. Jego największą plagą stała się ludzkość. Zgnilizna wojen wyniszczyła go kompletnie. Wśród gruzowisk dawnego ładu udało się jednak odnaleźć pewnej grupie osób. To dzięki niej świat zaczął budować się na nowo, jednak już nigdy nie miał być taki sam. Rasa ludzka podzieliła się na dwa środowiska, które wyznaczały standardy prowadzonego życia. Od tamtej chwili mogłeś być prostym cywilem, albo naukowcem z wybitnym intelektem. Zapraszam do poznania historii świata, w którym tylko bystre głowy mają coś do powiedzenia.

Z góry pragnę uprzedzić, iż w opowiadaniu mogą pojawić się wątki 18 +, nie tylko sceny seksualne ale również bardziej brutalne, lub zawierające przekleństwa. Dlatego zalecam czytać starszym nieco użytkownikom ;3
AutorUsterka
Autor obrazka
:
 Usterka
Spis treści :

✝ Początek 
✝ Invidia cz I 
Invidia cz II  
✝ Invidia cz III ( obecnie czytany)
✝ Mirum cz I 
  Mirum cz II 
✝ Specjalny Dodatek 
✝ Arbitrium 
✝ Emissicius 
. . .

Doktor Ivren po mimo swego wzrostu oraz włosów w kolorze jaskrawego niebieskiego bez trudu wtapiała się w otoczenie. W opinii Saphiry idealnie nadawałaby się na  łowcę lub przynajmniej na szpiega, wiele razy potrafiła pojawić się tuż za kimś nie wydając przy tym nawet głośniejszego westchnięcia. Oczywiście jednak stroniła od przemocy własnymi rękoma, co było dość dużą hipokryzją z jej strony biorąc pod uwagę to co wyprawiała we własnym laboratorium. Saphira niemalże prychnęła na własne myśli, sama nie była świętą, jednak potrafiła przynajmniej przyznać się do własnego okrucieństwa, nie zaś tylko i wyłącznie skrywać się za kurtyną nauki i postępu.

- Nie było ci nazbyt śpieszno by mnieeee znaleeeźć…- głos jak u żmii pasował tylko do jednej osoby. Tyle razy polowała na buntowników zakradając się bezszelestnie, nie tracąc przy tym ani na moment uwagi, a po raz kolejny przez tę jedną osobę dała się zaskoczyć. W odruchu gotowa była użyć łokcia by się bronić, w porę jednak przypomniała sobie gdzie jest i z jakim towarzystwie przebywa. Głośno przełknęła ślinę a następnie powoli obróciła się twarzą do swej rozmówczyni.
- Jestem tutaj oficjalnym gościem, nie muszę latać na każde … skinienie.- czarnowłosa odwarknęła wykrzywiając w niezadowoleniu swą twarz.
- Nie zapominaj się!- tym razem to syk uciekł z gardła Ivren- Jeśli mi podpadniesz doniosę Caidenowi! Nie myśl sobie że skoro się przed nim kiedyś rozkraczyłaś oszczędzi cię.
            W myślach liczyła wytrwale do dziesięciu, chociaż po trzech powinna uderzyć. Wyciąganie jej związku z zastępcą Pierwszego irytowało, chociaż na całe szczęście nie tylko ją, Caiden za podobne słowa gotów był szybko takowego osobnika sprowadzić do błagań o wybaczenie. Szkoda iż jej dane było jedynie wysłuchiwać tego. Na tyle na ile mogła złagodziła więc swe rysy twarzy, rozluźniła ramiona a następnie z odrobiną spokoju rzekła:
- Chciałaś ze mną rozmawiać, czy coś się stało?
-No, wreszcie zrozumiałaś gdzie twoje miejsce. Dobrze- drwiący uśmieszek zawitał na jej ustach- Wyjdźmy stąd, mam dla ciebie zlecenie, potrzebuję jednak załatwić to w miarę… dyskretnie. Nie chcę by którykolwiek z tych nadętych bufonów o tym się dowiedział.
            Długa i koścista dłoń kobiety zacisnęła się na nadgarstku Saphiry a następnie zaczęła już ją ciągnąć w stronę wyjścia z pomieszczenia. Sama czarnowłosa poczuła się zaintrygowana, bowiem nie tak dawno groziła jej jednym z tych „bufonów” a teraz chciała coś przed nimi ukryć. Robiło się naprawdę coraz to ciekawiej. Wiedziona więc ciekawością, oraz lodowatym uściskiem na swym ciele, podążyła za rozmówczynią aż do tylnego wyjścia z pomieszczenia. To co tam było dalekie było od klasycznego ujęcia „ogrodu”. Była co prawda zieleń trawy, jakieś drzewa również jednak całość była… mizernie minimalna. Prosta… nawet bez zapachów. Imitacja natury którą Saphira oglądała każdego dnia za swym oknem.
- Dlaczego to mnie chcesz zlecić coś, skoro wiesz że bezwzględnie słucham się swojego szefostwa. Jeśli będą zadawać pytania bez problemu cię wydam, nie mam zamiaru nadstawiać za ciebie karku ani…
- To Liam… On uciekł.
            Na dźwięk znajomego imienia zatrzymała się na tyle gwałtownie że sama Ivren aż się tego nie spodziewała. 
- Jak to uciekł? To twój brat nie mógł uciec… chociaż nie, wróć. Też bym uciekła od takiej sios…
            Czując siarczysty policzek na swej twarzy zamilkła. Cios nie był jednak na tyle silny by zrobić jej większą krzywdę, jej ciało przez te wszystkie lata stało się bardziej odporne na podobne bodźce.
- Nic nie wiesz o mnie! Zamilcz. –mocniej zagryzła warga a jej spojrzenie stało się o wiele bardziej zimne- Oni go będą męczyć… Zakatują gdy się dowiedzą… A Liam wie również rzeczy których zdecydowanie nie powinien…
            Kiedy tylko doktor Ivren puściła nadgarstek Saphiry wycofała się o krok.
-Mam swoje za uszami i cholera, mam to kurwa w dupie, ale on… jakiego byś zdania o nas nie miała, on nie zasługuje na tortury, nie takie jakie zaserwuje mu Caiden i jego podwładni…
            Miłość… Rodzina… Czym były te wartości w tym świecie? Na własne oczy Thorness widziała jak zmieniały i osłabiały ludzi. Emocje były tylko wadą… 
- Co chcesz zatem abym zrobiła? Jeśli jest jak mówisz, już po nim. Nic nie poradzę – lekkie wzruszenie ramion wraz z obojętną miną mogły być dla jej rozmówczyni wielkim ciosem w twarz, jednak po mimo ów wiedzy o tym, postawa czarnowłosej nie uległa zmianie.
- Znajdź go pierwsza uratuj go… Nie wiem, zadziałaj cokolwiek… Oni ci ufają, wykorzystaj to.- ta która jeszcze nie tak dawno patrzyła z góry teraz nie wydawała się już tak wyniosła.
- Gdzie twój brat uciekł?
Widziała jak biła się z myślami. Walczyła w środku rozważając różne opcje. Ten wyraz nie był jej obcy, skoro jednak u niej widziała go to musiało oznaczać iż sprawa była zdecydowanie grubsza. Cierpliwie jednak  czekała aż ta wydusi z siebie to co miała.
- Mój szpieg doniósł mi iż widział go w towarzystwie buntowników i...
            Tyle Saphirze wystarczyło. Głośny śmiech pełen zgorzknienia uleciał z jej gardła.
- Czyś ty rozum postradała? On już jest martwy! Martwy… Jeśli Caiden dowie się gdzie jest zakatuje go na śmierć, a potem …- tu kąciki jej ust uniosły się nieco wyżej- potem wina spadnie na ciebie. Wiesz że już teraz powinnam polecieć i donieść komu trzeba? Jeśli by się dowiedzieli, że posiadałam takie informacje mnie również dostanie się po głowie.
- Czego innego mogłabym spodziewać się po psie. Nic cię nie obchodzi to, że Liam ci pomagał? Że wstawiał się za tobą kiedy potrzebowałaś uciec od Caidena?
            Jedno trzeba było przyznać jej podobnym.  Każdy cios był bezwzględnie celny. Boleśnie celny. Bez większego trudu Saphira jednak wytrzymywała to okrutne spojrzenie i palec wymierzony w jej osobę.
- Ani razu nie prosiłam o pomoc. Nigdy od nikogo tej pomocy nie chciałam. Jesteście siebie warci.- po mimo dziwnego czegoś rwącego w klatce piersiowej splunęła na ziemię tuż pod stopy Ivren.
- Zabij go chociaż zanim zrobią to nasi!
            Zostawiła kobietę za sobą wracając już na bal. Ten jednak zdawał się jeszcze bardziej ciężki niż przed rozmową. Zobojętnienie i nuda były swego rodzajem sposobem na przetrwanie. Ku zdumieniu samej Saphiry jednak znaleźli się i tacy którzy podeszli by zaprosić do tańca. W każdym tańcu jednak myślami odrywała się od tego miejsca wędrując do sfery myśli i słów Ivren. Dlaczego do tej pory nie poleciała poskarżyć się górze? Jeśli dojdzie do wykrycia Liama, Ivren pociągnie za sobą kolejną osobę.
- Odbijany.
            Z niechęcią kobieta oderwała spojrzenie od sufitu na rzecz jej nowego towarzystwa. Wyjątkowo pokaźny grymas niezadowolenia zawitał na jej twarzy kiedy Caiden objął ją i poprowadził w głąb parkietu tym samym zabierając ze strefy komfortu ubocza.
-Nie mam bladego pojęcia co zaszło między tobą a doktor Ivren ale chodzi bardziej nabzdyczona, w dodatku nawet nie siliła się na uśmiech do mnie, a to już nowość. Zazwyczaj zabiega o moją uwagę…
- Jaka szkoda, może przejrzała w końcu na oczy?- sarknięcie uciekło z jej ust.
- Hmm, nie sądzę, dalej gdybym  tylko zaprosił ją do swojego pokoju rozebrała się by szybciej, niż ja bym zdążył powiedzieć o co chodzi.- tu wyjątkowo z gardła blondyna uciekł krótki rozbawiony śmiech- Kobiety… Łatwo nimi manipulować jeśli wie się jak, nie sądzisz?
            Przysłonięte oko Saphiry lekko zadrgało. Tak jak wiedziałeś jak mnie zmanipulować? To pytanie cisnęło się kobiecie na usta, jednak ponownie zachowała je już dla siebie. Wyciąganie spraw prywatnych z przeszłości nie miało sensu.
- Każdym da się łatwo jeśli wie się jak. Ludzkie umysły są jak zamki, jeśli  potrafisz stworzyć klucz do nich, dobierzesz się do każdego ich sekretu.- zgrabnie okręciła się dookoła własnej zgodni z wolą prowadzącego.- Nie patrz z tym uśmieszkiem na mnie. To, że ty tak często mówiłeś, nie oznacza że jesteś jedynym który tak myśli…
            Muzyka, tańce… zabawa… Wszystko to zdawało się dla Saphiry jedynie stratą czasu, w domu czekał na nią nowy eksperyment którym nie mogła się zająć odpowiednio, jak na złość. Na całe szczęście w końcu mogła opuścić to miejsce. Dla czarnowłosej dość tego dnia się wydarzyło, w dodatku zdecydowanie potrzebowała odpocząć po ostatniej atrakcji.
            W drodze powrotnej Caiden również jej towarzyszył, czego niezbyt już rozumiała, bowiem mógł ją po prostu odesłać ze swoim szoferem, to zaś zapaliło lampkę w jej głowie.
- Kto tym razem jest moim celem?- z lekka obróciła swoją głowę tak by kątem oka zerknąć na blondyna.
- Wszystkie dane masz w kopercie.- mówiąc to podał jej czarny przedmiot z pieczątką Octaviara- Zerkniesz na nie w domu.
- Dlaczego nie teraz? – tym razem w pełni się przekręciła aby spojrzeć na mężczyznę już bezpośrednio.
- Właściwie… Zrób to teraz, nie martw się, nie doniosę na otwarcie prezentu wcześniej… No dalej.- posłał czarnowłosy uśmiech rodzica który pozwalał niecierpliwemu dziecku rozpakować prezent.
            Właściwie nagła zmiana zdania powinna Saphirę zaalarmować, powinna zrobić zupełnie na przekór jego słowom, ciekawość jednak wzięła górę. Coś jednak w jej piersi boleśnie zwolniło kiedy ujrzała niebieskie włosy i znajome brązowe oczy. Wiedziała. Wiedziała że to się tak skończy. Wbrew jednak oczekiwaniom Caidena, bowiem Saphira doskonale wiedziała dlaczego chciał aby list otworzyła przy nim, z niewzruszoną miną westchnęła tylko ciężej.
- Cel może być nieco poobijany ale ma być żywy. Chcę się nim osobiście zająć. Rozumiemy się?- Caiden pochylił się tym razem bliżej Saphiry wlepiając w nią zieleń tęczówek.
- Jestem od zabijania. Nie od zabawy w dostawy… Ale skoro takie jest zlecenie… Dobrze. Zrobię to. 

 

Share:

POPULARNE ILUZJE