Handlarz Iluzji

 


Autor obrazka: Usterka

Dzieciństwo opiera się na bajkach. Czy to czytanych do poduszki, czy oglądanych jako adaptacje filmowe. Piękne księżniczki, zacni książęta, chrzestne wróżki i magia miłości. Czego chcieć więcej? Niczego, dla dziecięcego umysłu. Prawda jednak wygląda inaczej. Wiele z oryginalnych bajek na podstawie których powstały znane wszystkim adaptacje można raczej nazwać horrorami. Oto kilka z nich. 

Opisy powstały przy współpracy Demona Foe i Yumi Mizuno.

Miłego czytania!


Spis treści:

 Czerwony Kapturek    
Pinokio
Brzydkie kaczątko
Księżniczka i żaba 
(Obecnie czytany)
Mulan
Alladyn
Mała syrenka 
Roszpunka
Śpiąca Królewna
Kopciuszek

            W oryginalnej wersji bajki sprzed tego jak bracia Grimm ją spisali, aby zamienić żabę w księcia należało odciąć mu łeb. Grimmowie nie pozostali jednak mniej okrutni. W ich wersji księżniczka chcąc odczarować ukochanego – rzuciła nim o ścianę. Ałć. I gdzie tu magia miłości i pocałunek? A no i jeszcze można zamienić żabę w księcia rzucając ją w ognisko.


  


Autor obrazka: Usterka
Dzieciństwo opiera się na bajkach. Czy to czytanych do poduszki, czy oglądanych jako adaptacje filmowe. Piękne księżniczki, zacni książęta, chrzestne wróżki i magia miłości. Czego chcieć więcej? Niczego, dla dziecięcego umysłu. Prawda jednak wygląda inaczej. Wiele z oryginalnych bajek na podstawie których powstały znane wszystkim adaptacje można raczej nazwać horrorami. Oto kilka z nich. 

Opisy powstały przy współpracy Demona Foe i Yumi Mizuno.

Miłego czytania!


Spis treści:

 Czerwony Kapturek    
Pinokio
Brzydkie kaczątko(Obecnie czytany)
Księżniczka i żaba
Mulan
Alladyn
Mała syrenka 
Roszpunka
Śpiąca Królewna
Kopciuszek

Opowiadanie Andersena o brzydkim kaczątku było cudowne kiedy poznawałam je za dzieciaka. Niestety jego oryginał jest nieco bardziej brutalny. Nadal kończy się zaakceptowaniem kaczątka kiedy to już podrosło przez dzikie łabędzie i odlotem w przestworza. Jednak kaczątko ma o wiele gorszy żywot.

            Małe kaczątko wykluło się niedaleko farmy, oczywiście nigdzie nie było jego rodziców. Zwierzęta z gospodarstwa domowego pobawiły się nim raniąc jego ciało. Udało mu się jednak uciec i rozpoczął życie wraz z dzikimi gęśmi i kaczkami. Jego spokój nie trwał długo. Jak tylko odzyskał siły i wyleczył rany nowa rodzina została zmasakrowana przez myśliwych. Zaopiekowała się nim wtedy stara kobieta, niestety jej kot nie potraktował go zbyt dobrze więc musiał znowu uciekać. Po spędzeniu mroźnej zimy samotnie walcząc z zimnem i głodem, wiosną dołączył do łabędzi.

 

Źródło zdjęcia: wp.pl


Biorąc pod uwagę sytuację jaka dzieje się w Polsce postanowiłem poznać prawdziwe zdanie czytelników oraz odwiedzających to miejsce na temat całokształtu wydarzeń jakie mają miejsce w ciągu ostatnich dni. Ankieta nie będzie aktualizowana aż do 27 listopada. 30 XI, natomiast pojawi się statystyczna notka dotycząca Waszych opinii na ten temat. W całokształcie dokonam wszelkich starań, by być bezstronnym. Ankieta w pełni anonimowa. Dziękuję za chęć wzięcia w niej udziału!

KLIK

 

Autor obrazka: Usterka           

 Dzieciństwo opiera się na bajkach. Czy to czytanych do poduszki, czy oglądanych jako adaptacje filmowe. Piękne księżniczki, zacni książęta, chrzestne wróżki i magia miłości. Czego chcieć więcej? Niczego, dla dziecięcego umysłu. Prawda jednak wygląda inaczej. Wiele z oryginalnych bajek na podstawie których powstały znane wszystkim adaptacje można raczej nazwać horrorami. Oto kilka z nich.

Opisy powstały przy współpracy Demona Foe i Yumi Mizuno.

Miłego czytania!


Spis treści:

 Czerwony Kapturek  
 Pinokio
 (Obecnie czytany)
Brzydkie kaczątko
Księżniczka i żaba
Mulan
Alladyn
Mała syrenka 
Roszpunka
Śpiąca Królewna
Kopciuszek

Przyjazny chłopiec z drewna, którego przyjacielem jest świerszcz, pragnie zostać prawdziwym chłopcem. Optymistyczna baśń o odwadze, rodzicielskiej miłości i marzeniach, jakie wydają się niemożliwe do spełnienia. Ale jak wyglądał oryginał?

            Pinokio to jedna z pierwszych bajek jakie przeczytałam i wywołała we mnie wiele emocji. Pozytywnych oczywiście. Siedziałam wtedy na łóżku, przy lampce i czytałam od deski do deski, sama. Ze względu na wzrok, wcześniejsze lektury w podstawówce czytała mi mama. Więc ta pozycja jest dla mnie tym bardziej ważna. Z trwogą sięgnęłam po oryginał napisany przez Carla Collodi. Nie miał on żadnych dzieci i nienawidził ich całym sercem. Da się to zauważyć w jego powieści. Wszystkie dzieciaki są niegrzeczne, psują, niszczą, są hałaśliwe i głośne. Właśnie tak Carlo widział dzieci. Jako małe diabły. Pinokio nie jest od nich inny. Szybko przejmuje ich nawyki i zabija gadającego świerszcza. Niszczy rzeczy, rujnuje dom w którym mieszka. Można powiedzieć, że bajka Pinokio w oryginale jest raczej przestrogą dla dorosłych, aby nie mieli dzieci. Jego wandalizm to jedno, za każdy swój uczynek jest brutalnie karany i poddawany torturom. Gepetto wiesza go na drzewie przywiązując za ręce i pozwala aby wiatr miotał nim na wszystkie strony. Morał całej bajki Pinokia jest prosty. Jeżeli będziesz niegrzeczny, będziesz poddany torturom a potem zabity. Nie trudno doszukiwać się sadyzmu w chłostaniu Pinokia, upokarzaniu go, zamykaniu w pokoju, zmuszaniu do jedzenia tego czego nienawidzi – sadyzmu. W najczystszej postaci. Sadyzmu skierowanego wobec kukły reprezentującej dzieci. Dawno temu ludzie wychodzili z założenia, że dzieci naprawdę są małymi diabłami, zaś świat jaki je otaczał pełen był śmierci, bólu i przemocy. Pinokio stanowi kwintesencję tego jak społeczeństwo postrzegało dzieci i co im mogło grozić za nieposłuszeństwo czy swawolenie. Dzieci nie miały żadnych praw, w wielu państwach do około 7-8 roku życia nawet imion, a ich śmierć nie była w ogóle przeżywana, zaś o swoje potrzeby musiały troszczyć się same.

 

     Autor obrazka: Usterka   

Dzieciństwo opiera się na bajkach. Czy to czytanych do poduszki, czy oglądanych jako adaptacje filmowe. Piękne księżniczki, zacni książęta, chrzestne wróżki i magia miłości. Czego chcieć więcej? Niczego, dla dziecięcego umysłu. Prawda jednak wygląda inaczej. Wiele z oryginalnych bajek na podstawie których powstały znane wszystkim adaptacje można raczej nazwać horrorami. Oto kilka z nich. 

Opisy powstały przy współpracy Demona Foe i Yumi Mizuno.

Miłego czytania!


Spis treści:

 Czerwony Kapturek  (Obecnie czytany)
Pinokio
Brzydkie kaczątko
Księżniczka i żaba
Mulan
Alladyn
Mała syrenka 
Roszpunka
Śpiąca Królewna
Kopciuszek

            Dlaczego Czerwony Kapturek miała właśnie czerwony kapturek? I dlaczego zaatakował ją w lesie akurat wilk? Dlaczego jej babcia mieszkała na końcu lasu? Każdy zna historię o dziewczynce, która dała oszukać się wilkowi i została ocalona przez walecznego leśniczego. Sam dorastałem jeszcze w czasach, kiedy to popularnym motywem zakończenia tej historii było ustrzelenie wilka i rozprucie jego trzewi, po to by wydostać z bebecha babcię oraz dziewczynkę. Wspominam też bardzo dobrze ilustrowaną wersję, gdzie autora poniosła chyba wyobraźnia... Nawet dziecięcym umysłom ciężko było przyjąć taką wersję, ale po niewielkim upiększeniu i przytępieniu dało się ją przyjąć.

            Oczywiście, oryginalna wersja historii brzmiała znacznie inaczej. A była raczej jedną z wielu wersji jakie można było odnaleźć w spuściźnie historycznej. Już tłumaczę. Opierając się na książce Petera Vronsky „Sons of Cain” gdzie opisuje seryjnych morderców od zamierzchłej przeszłości do współczesności, można znaleźć odpowiedź – dlaczego akurat wilk?

            W przeszłości o zbrodnie bardzo często posądzano nie tyle ludzi, a potwory. Wychodząc z założenia, że tylko potwór może dokonać masakry. Największym zagrożeniem dla żyjącym w mieścinach i na wsiach ludzi były właśnie wilki. Stąd też bardzo szybko zakorzeniło się przeświadczenie, że seryjni mordercy muszą być wilkołakami. Bracia Grimm nie byli oczywiście autorami Czerwonego Kapturka. Spisali go jako krążącą już wtedy opowieść. Tak samo jak w XVII wieku (prawie sto lat przed nimi) spisana przez Charlesa Perraulta w jego książce „Bajki Babci Gąski”. Znano ją w XIV wiecznej Francji, a także w XV wiecznych Włoszech. Już wtedy było kilka wersji tej bajki. Nie zawsze wilk, bo czasem ogr. W prawie żadnej nie ma leśniczego i nie zawsze występuje babcia. Najstarszą znaną wersją datowaną na okolice XVI/XV wieku jest ta, gdzie Czerwony Kapturek widzą przystojnego wilkołaka uwodzi go, rozbiera się przed nim, a ten rzuca się na nią i … tutaj wersje są podzielone. Albo zaruchał ją na śmierć, albo podczas ruchania przegryzł jej tchawice. W każdym razie dziewczynka umiera. Morałem tej historii miało być to, aby dziewczęta nie sprzedawały swojego ciała, albo nie puszczały się z pierwszym lepszym, bo może on okazać się złym wilkiem i je rozszarpać. W kolejnej wersji z pogranicza XV i XVI wieku, babcia Czerwonego Kapturka jest przez niego zabita, pokrojona na kawałeczki, ugotowana, jej krew przelana i zamieniona w wino, a następnie wilk zaprasza Czerwonego Kapturka na kolację, gdzie niczego nieświadoma dziewczyna pożera własną krewniaczkę. Kapturek naszej bohaterki ma już dwie symboliki prostytucję oraz kanibalizm. Mamy też wersję gdzie po bara bara z wilkiem ten ją zabija. W innej wersji nim tego dokonuje dziewczyna mówi mu, że musi się załatwić i sama ucieka bez niczyjej pomocy. Chyba jedyna wersja, która kończy się w miarę dobrze.


 Autor: pooto brigham
Tłumaczenie: Shiro Higurashi

 Oryginał: Zarla
Tłumaczenie: Shiro Higurashi

Notka od tłumacza: Komiks autorstwa Zarla. Opowiada on o początkach życia Sansa oraz Papyrusa, którzy powstali jako dzieło eksperymentu Gastera. Tytuł - Handplates nawiązuje do znajdujących się na dłoniach Papyrusa i Sansa tabliczkach, jedynej rzeczy łączącej ich z tragiczną przeszłością. Dlaczego nie pamiętają swojego wcześniejszego życia? Jak stali się wolni? Co się stało z Gasterem? Zapraszam do śledzenia komiksu po te i inne odpowiedzi.

Spis treści:

NIEZBADANE:

Zamglone wspomnienia

PREHISTORIA:

Dziurkowanie
Nie pytaj
Trochę mi przypominasz...
Spróbuj stukania w szybę
Chwilowe uchybienie

POCZĄTKI:

Przebudzenie
Mały Papyrus
Mały Sans
Nauka mówienia
Pierwsze spotkanie braci
Krótkie i raczej niezbyt przyjemne dzieciństwo (Obecnie czytane)
Musisz przestać
Złe decyzje
Nie znosisz tego zbyt dobrze
Podjęto próbę

OCZY:

Trwałe uszkodzenie
Spróbujmy jeszcze raz
Mówiłem, że nic ci nie będzie
Czy my się znamy?

ZABAWA W CHOWANEGO:

Oszukujesz, czy jak??
Skoro zapytałeś
Przerażony cały czas

/Następne strony/

Notka od autora: Świat nigdy nie był i nie będzie idealnym. Jego największą plagą stała się ludzkość. Zgnilizna wojen wyniszczyła go kompletnie. Wśród gruzowisk dawnego ładu udało się jednak odnaleźć pewnej grupie osób. To dzięki niej świat zaczął budować się na nowo, jednak już nigdy nie miał być taki sam. Rasa ludzka podzieliła się na dwa środowiska, które wyznaczały standardy prowadzonego życia. Od tamtej chwili mogłeś być prostym cywilem, albo naukowcem z wybitnym intelektem. Zapraszam do poznania historii świata, w którym tylko bystre głowy mają coś do powiedzenia.

Z góry pragnę uprzedzić, iż w opowiadaniu mogą pojawić się wątki 18 +, nie tylko sceny seksualne ale również bardziej brutalne, lub zawierające przekleństwa. Dlatego zalecam czytać starszym nieco użytkownikom ;3
Autor: Usterka
Autor obrazka
:
 Usterka
Spis treści :

✝ Początek 
✝
✝ Invidia cz I ✝
✝ Invidia cz II ✝ 
✝ Invidia cz III ✝( obecnie czytany)
✝ Mirum cz I ✝
 ✝ Mirum cz II ✝
✝ Specjalny Dodatek ✝
✝ Arbitrium ✝
✝ Emissicius ✝
. . .

Doktor Ivren po mimo swego wzrostu oraz włosów w kolorze jaskrawego niebieskiego bez trudu wtapiała się w otoczenie. W opinii Saphiry idealnie nadawałaby się na  łowcę lub przynajmniej na szpiega, wiele razy potrafiła pojawić się tuż za kimś nie wydając przy tym nawet głośniejszego westchnięcia. Oczywiście jednak stroniła od przemocy własnymi rękoma, co było dość dużą hipokryzją z jej strony biorąc pod uwagę to co wyprawiała we własnym laboratorium. Saphira niemalże prychnęła na własne myśli, sama nie była świętą, jednak potrafiła przynajmniej przyznać się do własnego okrucieństwa, nie zaś tylko i wyłącznie skrywać się za kurtyną nauki i postępu.

- Nie było ci nazbyt śpieszno by mnieeee znaleeeźć…- głos jak u żmii pasował tylko do jednej osoby. Tyle razy polowała na buntowników zakradając się bezszelestnie, nie tracąc przy tym ani na moment uwagi, a po raz kolejny przez tę jedną osobę dała się zaskoczyć. W odruchu gotowa była użyć łokcia by się bronić, w porę jednak przypomniała sobie gdzie jest i z jakim towarzystwie przebywa. Głośno przełknęła ślinę a następnie powoli obróciła się twarzą do swej rozmówczyni.
- Jestem tutaj oficjalnym gościem, nie muszę latać na każde … skinienie.- czarnowłosa odwarknęła wykrzywiając w niezadowoleniu swą twarz.
- Nie zapominaj się!- tym razem to syk uciekł z gardła Ivren- Jeśli mi podpadniesz doniosę Caidenowi! Nie myśl sobie że skoro się przed nim kiedyś rozkraczyłaś oszczędzi cię.
            W myślach liczyła wytrwale do dziesięciu, chociaż po trzech powinna uderzyć. Wyciąganie jej związku z zastępcą Pierwszego irytowało, chociaż na całe szczęście nie tylko ją, Caiden za podobne słowa gotów był szybko takowego osobnika sprowadzić do błagań o wybaczenie. Szkoda iż jej dane było jedynie wysłuchiwać tego. Na tyle na ile mogła złagodziła więc swe rysy twarzy, rozluźniła ramiona a następnie z odrobiną spokoju rzekła:
- Chciałaś ze mną rozmawiać, czy coś się stało?
-No, wreszcie zrozumiałaś gdzie twoje miejsce. Dobrze- drwiący uśmieszek zawitał na jej ustach- Wyjdźmy stąd, mam dla ciebie zlecenie, potrzebuję jednak załatwić to w miarę… dyskretnie. Nie chcę by którykolwiek z tych nadętych bufonów o tym się dowiedział.
            Długa i koścista dłoń kobiety zacisnęła się na nadgarstku Saphiry a następnie zaczęła już ją ciągnąć w stronę wyjścia z pomieszczenia. Sama czarnowłosa poczuła się zaintrygowana, bowiem nie tak dawno groziła jej jednym z tych „bufonów” a teraz chciała coś przed nimi ukryć. Robiło się naprawdę coraz to ciekawiej. Wiedziona więc ciekawością, oraz lodowatym uściskiem na swym ciele, podążyła za rozmówczynią aż do tylnego wyjścia z pomieszczenia. To co tam było dalekie było od klasycznego ujęcia „ogrodu”. Była co prawda zieleń trawy, jakieś drzewa również jednak całość była… mizernie minimalna. Prosta… nawet bez zapachów. Imitacja natury którą Saphira oglądała każdego dnia za swym oknem.
- Dlaczego to mnie chcesz zlecić coś, skoro wiesz że bezwzględnie słucham się swojego szefostwa. Jeśli będą zadawać pytania bez problemu cię wydam, nie mam zamiaru nadstawiać za ciebie karku ani…
- To Liam… On uciekł.
            Na dźwięk znajomego imienia zatrzymała się na tyle gwałtownie że sama Ivren aż się tego nie spodziewała. 
- Jak to uciekł? To twój brat nie mógł uciec… chociaż nie, wróć. Też bym uciekła od takiej sios…
            Czując siarczysty policzek na swej twarzy zamilkła. Cios nie był jednak na tyle silny by zrobić jej większą krzywdę, jej ciało przez te wszystkie lata stało się bardziej odporne na podobne bodźce.
- Nic nie wiesz o mnie! Zamilcz. –mocniej zagryzła warga a jej spojrzenie stało się o wiele bardziej zimne- Oni go będą męczyć… Zakatują gdy się dowiedzą… A Liam wie również rzeczy których zdecydowanie nie powinien…
            Kiedy tylko doktor Ivren puściła nadgarstek Saphiry wycofała się o krok.
-Mam swoje za uszami i cholera, mam to kurwa w dupie, ale on… jakiego byś zdania o nas nie miała, on nie zasługuje na tortury, nie takie jakie zaserwuje mu Caiden i jego podwładni…
            Miłość… Rodzina… Czym były te wartości w tym świecie? Na własne oczy Thorness widziała jak zmieniały i osłabiały ludzi. Emocje były tylko wadą… 
- Co chcesz zatem abym zrobiła? Jeśli jest jak mówisz, już po nim. Nic nie poradzę – lekkie wzruszenie ramion wraz z obojętną miną mogły być dla jej rozmówczyni wielkim ciosem w twarz, jednak po mimo ów wiedzy o tym, postawa czarnowłosej nie uległa zmianie.
- Znajdź go pierwsza uratuj go… Nie wiem, zadziałaj cokolwiek… Oni ci ufają, wykorzystaj to.- ta która jeszcze nie tak dawno patrzyła z góry teraz nie wydawała się już tak wyniosła.
- Gdzie twój brat uciekł?
Widziała jak biła się z myślami. Walczyła w środku rozważając różne opcje. Ten wyraz nie był jej obcy, skoro jednak u niej widziała go to musiało oznaczać iż sprawa była zdecydowanie grubsza. Cierpliwie jednak  czekała aż ta wydusi z siebie to co miała.
- Mój szpieg doniósł mi iż widział go w towarzystwie buntowników i...
            Tyle Saphirze wystarczyło. Głośny śmiech pełen zgorzknienia uleciał z jej gardła.
- Czyś ty rozum postradała? On już jest martwy! Martwy… Jeśli Caiden dowie się gdzie jest zakatuje go na śmierć, a potem …- tu kąciki jej ust uniosły się nieco wyżej- potem wina spadnie na ciebie. Wiesz że już teraz powinnam polecieć i donieść komu trzeba? Jeśli by się dowiedzieli, że posiadałam takie informacje mnie również dostanie się po głowie.
- Czego innego mogłabym spodziewać się po psie. Nic cię nie obchodzi to, że Liam ci pomagał? Że wstawiał się za tobą kiedy potrzebowałaś uciec od Caidena?
            Jedno trzeba było przyznać jej podobnym.  Każdy cios był bezwzględnie celny. Boleśnie celny. Bez większego trudu Saphira jednak wytrzymywała to okrutne spojrzenie i palec wymierzony w jej osobę.
- Ani razu nie prosiłam o pomoc. Nigdy od nikogo tej pomocy nie chciałam. Jesteście siebie warci.- po mimo dziwnego czegoś rwącego w klatce piersiowej splunęła na ziemię tuż pod stopy Ivren.
- Zabij go chociaż zanim zrobią to nasi!
            Zostawiła kobietę za sobą wracając już na bal. Ten jednak zdawał się jeszcze bardziej ciężki niż przed rozmową. Zobojętnienie i nuda były swego rodzajem sposobem na przetrwanie. Ku zdumieniu samej Saphiry jednak znaleźli się i tacy którzy podeszli by zaprosić do tańca. W każdym tańcu jednak myślami odrywała się od tego miejsca wędrując do sfery myśli i słów Ivren. Dlaczego do tej pory nie poleciała poskarżyć się górze? Jeśli dojdzie do wykrycia Liama, Ivren pociągnie za sobą kolejną osobę.
- Odbijany.
            Z niechęcią kobieta oderwała spojrzenie od sufitu na rzecz jej nowego towarzystwa. Wyjątkowo pokaźny grymas niezadowolenia zawitał na jej twarzy kiedy Caiden objął ją i poprowadził w głąb parkietu tym samym zabierając ze strefy komfortu ubocza.
-Nie mam bladego pojęcia co zaszło między tobą a doktor Ivren ale chodzi bardziej nabzdyczona, w dodatku nawet nie siliła się na uśmiech do mnie, a to już nowość. Zazwyczaj zabiega o moją uwagę…
- Jaka szkoda, może przejrzała w końcu na oczy?- sarknięcie uciekło z jej ust.
- Hmm, nie sądzę, dalej gdybym  tylko zaprosił ją do swojego pokoju rozebrała się by szybciej, niż ja bym zdążył powiedzieć o co chodzi.- tu wyjątkowo z gardła blondyna uciekł krótki rozbawiony śmiech- Kobiety… Łatwo nimi manipulować jeśli wie się jak, nie sądzisz?
            Przysłonięte oko Saphiry lekko zadrgało. Tak jak wiedziałeś jak mnie zmanipulować? To pytanie cisnęło się kobiecie na usta, jednak ponownie zachowała je już dla siebie. Wyciąganie spraw prywatnych z przeszłości nie miało sensu.
- Każdym da się łatwo jeśli wie się jak. Ludzkie umysły są jak zamki, jeśli  potrafisz stworzyć klucz do nich, dobierzesz się do każdego ich sekretu.- zgrabnie okręciła się dookoła własnej zgodni z wolą prowadzącego.- Nie patrz z tym uśmieszkiem na mnie. To, że ty tak często mówiłeś, nie oznacza że jesteś jedynym który tak myśli…
            Muzyka, tańce… zabawa… Wszystko to zdawało się dla Saphiry jedynie stratą czasu, w domu czekał na nią nowy eksperyment którym nie mogła się zająć odpowiednio, jak na złość. Na całe szczęście w końcu mogła opuścić to miejsce. Dla czarnowłosej dość tego dnia się wydarzyło, w dodatku zdecydowanie potrzebowała odpocząć po ostatniej atrakcji.
            W drodze powrotnej Caiden również jej towarzyszył, czego niezbyt już rozumiała, bowiem mógł ją po prostu odesłać ze swoim szoferem, to zaś zapaliło lampkę w jej głowie.
- Kto tym razem jest moim celem?- z lekka obróciła swoją głowę tak by kątem oka zerknąć na blondyna.
- Wszystkie dane masz w kopercie.- mówiąc to podał jej czarny przedmiot z pieczątką Octaviara- Zerkniesz na nie w domu.
- Dlaczego nie teraz? – tym razem w pełni się przekręciła aby spojrzeć na mężczyznę już bezpośrednio.
- Właściwie… Zrób to teraz, nie martw się, nie doniosę na otwarcie prezentu wcześniej… No dalej.- posłał czarnowłosy uśmiech rodzica który pozwalał niecierpliwemu dziecku rozpakować prezent.
            Właściwie nagła zmiana zdania powinna Saphirę zaalarmować, powinna zrobić zupełnie na przekór jego słowom, ciekawość jednak wzięła górę. Coś jednak w jej piersi boleśnie zwolniło kiedy ujrzała niebieskie włosy i znajome brązowe oczy. Wiedziała. Wiedziała że to się tak skończy. Wbrew jednak oczekiwaniom Caidena, bowiem Saphira doskonale wiedziała dlaczego chciał aby list otworzyła przy nim, z niewzruszoną miną westchnęła tylko ciężej.
- Cel może być nieco poobijany ale ma być żywy. Chcę się nim osobiście zająć. Rozumiemy się?- Caiden pochylił się tym razem bliżej Saphiry wlepiając w nią zieleń tęczówek.
- Jestem od zabijania. Nie od zabawy w dostawy… Ale skoro takie jest zlecenie… Dobrze. Zrobię to. 

 


Notka od tłumacza: Jest to cykl one-shootów w większości +18 osadzonych w różnych AU z gry Undertale. Opowiadanie dostosowane do kobiecego czytelnika. Przedstawia związki Ty x Sans ; Ty x Papyrus ; Sans x Ty x Papyrus.
Opowiadanie zawiera elementy sado-maso, seksu publicznego, i wiele naprawdę wiele innych zboczeń seksualnych.

Autor: thebananahasspoken
Oryginał: klik
Tłumaczenie: Oczytana
SPIS TREŚCI
Sadyzm (SwapFell // Papyrus) 
Schowany (Undertale // Sans)
Pożądanie (Underswap // Papyrus)
Twardy (Undertale // Sans)
Więzy (UnderFell // Sans)
Bęc! (G!Sans)
Transport (MobTale // Sans)
Zazdrość (Underswap // Sans)
Blizny (UnderFell // Sans)
Na dworze (Undertale // Sans)
Relaks (Sans Naukowiec) 
Wilgoć (Underswap // Sans i Papyrus) (obecnie czytany)
Pojedynek (DanceTale // Sans)
Skraj (G!Sans)
Zatrzymanie (UnderLust // Sans)
Ścisk (Underswap // Papyrus)
Zamiana rozmiarów: Duży (Beasttale // Sans)
Zamiana rozmiarów: Mały (Bittytale // Brassberry)
Powoli (Undertale // Sans i Papyrus)
Orgia (Undertale, UnderFell, Underswap, SwapFell // Sans i Sans i Papyrus i Papyrus)
Zmęczenie (SwapFell // Sans)
Zabawa w klatce (UnderFell // Sans i Papyrus)
Straszny (HorrorTale // Sans)
Znamie (Underswap // Papyrus)
Stopa (UnderFell // Sans i Twoja przyjaciółka)
Na ostro (UnderFresh // Sans)
Zabaweczka (Undertale // Sans)
....~~....


Z ledwością udało ci się uniknąć jasnozielonego balona wypełnionego wodą, który w chwilę po wyminięciu cię rozbił się na ścianie tuż za tobą. Twój śmiech poniósł się przez podwórko, gdy wystrzeliłaś swój własny pocisk, wycelowany prosto w równie roześmianego kościotrupa, znajdującego się na twoim podwórku. 
Papyrus obserwował ciebie i swojego brata ze swojego leżaka, umieszczonego na skraju tarasu, choć byłaś niemalże pewna, że prędzej spał niż faktycznie oglądał (ciężko było stwierdzić, przez okulary przeciwsłoneczne) ale nie potrzebowaliście go z Sansem, który to już zgarnął kolejny balon ze swojego wiaderka szczerząc się w twoją stronę, wyraźnie dobrze się bawiąc.
- Daj spokój Blue. Tylko na to cię stać?- Zawołałaś, usiłując pochwycić ostatni śliski balon jaki został się w twoim wiaderku i nie spuszczać jednocześnie spojrzenia ze swojego niesamowicie dobrego-w-rzucaniu-mokrymi-przedmiotami chłopaka (Byłaś kompletnie przemoczona, podczas gdy Sans nie poniósł żadnych strat, za wyjątkiem twoich dwóch fartownych rzutów. Niezwykle cieszył cię też fakt, że postanowiłaś założyć na dzisiejsze wyjście do ogródka bikini). Wtem wpadłaś na nikczemny pomysł. Przyłożyłaś palec do ust, a następnie wskazałaś na Papyrusa, który na ślepo próbował pochwycić szklankę z lemoniadą.
Sans wyszczerzył się szeroko, kiwając kilkukrotnie głową, a następnie przyjął bojową postawę.
- Oh, pokażę ci "na co mnie stać" Człowieku! Przygotuj się na mój następny atak!- Zakrzyknął, podekscytowany tym zamachem (Nieco przesadzone, ale domyślasz się, że to bardziej z winy tego, że ostatnio ogląda za dużo Napstabota niż ze swojej własnej). Wtem wystrzelił wodną broń w swojego brata dokładnie w tym samym momencie co ty. Oboje z radością czekaliście na rezultat waszych działań.
W cale nie zaskoczył cię fakt, że Papyrus bez najmniejszego problemu wyciągnął rękę i pochwycił w powietrzu balon swojego brata. Od zawsze miał niesamowicie wyczulone zmysły oraz świetny refleks. Był też niesamowity w unikaniu zarówno rzucanych gazet jak i obowiązków domowych. Wydawał się jednakże nie zdawać sobie sprawy z drugiego pocisku, który został wystrzelony z twojego końca trawnika. Balon trafił idealnie w bok jego czaszki, strącając okulary na trawę. Woda spływała po nim kompletnie mocząc jego czarny podkoszulek i szorty w kolorze khaki.
Zamrugał kilkukrotnie, w zaskoczeniu prychając, a następnie spojrzał na ciebie wesoło wstając i podrzucając balon, który następnie pochwycił w swoją rękę złowrogo.
- Czy facet nie może uciąć sobie tutaj najmniejszej drzemki bez obawy o sabotaż ze strony własnej dziewczyny? Pf... dziś nie gram uczciwie cukiereczku.- Warknął przekornie, zbliżając się do ciebie z szerokim uśmiechem, by po chwili rozbić balon na twojej głowie, sprawiając tym samym że lodowata woda spłynęła po twoim ciele wyduszając z ciebie zaskoczony okrzyk.
Wydęłaś nadąsana wargę, zdejmując przemoknięte włosy z twarzy i ocierając oczy z wody. On jednak tylko prychnął w rozbawieniu, spoglądając na swojego brata znajdującego się po drugiej stronie podwórka, który to przyglądał się z niezadowoleniem swojemu wiaderku (prawdopodobnie dlatego, że było puste).
- Myślę, że wystarczy na jeden dzień brachu. Cała ludzka słodycz zmyje się z niej jeśli jeszcze bardziej ją zmoczysz. Chodźmy wyschnąć i przygotować obiad.- Zachęcił, kładąc ramię na twoich barkach, by poprowadzić cię do środka przez tylne drzwi (Nie byś miała narzekać z tego powodu. Pomimo ciepła, jakie dawały wam promienie słoneczne- drżeliście. Papyrus musiał to zauważyć... Urocza kosteczka.) Sans również nie stawiał oporów, mknąc przez podwórko i wślizgując się do środka zaraz za wami.
- Oczywiście! Nie chcielibyśmy by to się stało... więc kogo powinniśmy wycałować?- Skomentował chytrze, podnosząc jeden z ręczników, które położyliście tego ranka przed wyjściem na zewnątrz na blacie kuchennym. Sięgnął ku tobie by ofiarować ci zębaty pocałunek przed zarzuceniem na twoje drżące ramiona ręcznika. Uśmiechnęłaś się do niego promiennie z wyraźnym uwielbieniem. Owinęłaś przy tym szczelniej ręcznik wokół siebie, rozkoszując się jego miękkością i ciepłem.
Papyrus zrzucił z siebie przemoczoną podkoszulkę, rzucając ją niedbale na kuchenny blat. Nim jednak było ci dane zacząć na to narzekać, ten również pochwycił ręcznik, wycierając cię do sucha, przy jednoczesnym pochylaniu się nad tobą od tyłu i całowaniu twojej szyi.
- Nie wiem brachu. Myśl, że moglibyśmy pozostać bez pocałunku... Nikt nie jest taki jak ona, przynajmniej dla nas.- Wymruczał, zerkając na ciebie kątem swoich oczodołów, podczas gdy jego dłonie sunęły wzdłuż twoich boków susząc je. Ty zaś pięknie się zarumieniłaś, dając nura pod kawałek ręcznika.
Żyjesz z tą dwójką potworzych szkieletów już od prawie dwóch lat. Początkowo zaczęło się od chęci zaoszczędzenia na czynszu i zakupach, jednakże z czasem przekształciło się to w coś więcej. Obaj bracia zagościli tak łatwo w twoim sercu jak ty w ich wolnej sypialni.
Rzadko się zdarzały noce kiedy wasza trójka nie dzieliła ze sobą łóżka, czasem śpiąc a czasem robiąc inne, dużo przyjemniejsze rzeczy. Poczucie, że miałaś ich przy sobie i mogłaś ich trzymać obu za ręce niemalże przez cały czas było zarówno błogosławieństwem jak i przekleństwem. Czasami bywali zazdrośni, a ich walki bywały kłopotliwe, zwłaszcza gdy jeden z nich wbił sobie do czaszki, że jeden z nich był w stosunku do ciebie nieuczciwy. Ogólnie jednak nigdy nie czułaś się bardziej kochana, bardziej doceniana i zadbana.
Nigdy nie czułaś się bardziej atrakcyjnie niż wtedy gdy dwójka szkieletów, które kochasz najbardziej spogląda na ciebie z pożądaniem i głodem jak teraz.
Wzrok Papyrusa stał się drapieżniejszy, gdy sunął dłońmi po twoich bokach i biodrach wycierając cię, co było teraz oczywistą wymówką dla możliwości dotykania twojego ciała. Docisnął się do twoich pleców, wydając z siebie pomruki wraz z wydychanym powietrzem, podczas gdy ty westchnęłaś na dotyk jego paliczków na twoim nagim brzuchu, sunących teraz pod ręcznik na podbrzusze.
Sans obserwował waszą dwójkę ze swojego miejsca przy stole. Wycierał się ręcznikiem, finalnie odrzucając swoją koszulkę na tę Papyrusową (nie czułaś potrzeby zaoponowania przeciwko temu gestowi. Wiedziałaś, że w przeciwieństwie do tego leniwego kościotrupa, którego miałaś za sobą, on ją potem zabierze). Zarzucił ręcznik na oparcie jednego z krzeseł nim przysunął się, by stać teraz naprzeciw ciebie i dłońmi delikatnie chwytając twoje biodra, ocierając jednocześnie grzbietem nosa o twoją szyję.
Papyrus uśmiechnął się złośliwie, najpierw w kierunku swojego brata, a następnie w twoim, podczas gdy w jego oczodole paliła się żywo świecąca pomarańczowa magia. Po chwili wsunął rękę pod ręcznik, łapiąc za twoją pierś, ściskając ją i przyglądając się twojemu wyrazowi twarzy, wyraźnie spowijanemu przez coraz głębszy rumieniec. Zachichotałaś gdy przeszedł cię dreszcz od pobudzania.
- Hm, wygląda na to, że naszemu człowiekowi może być nieco zimno Sans. Powinniśmy ją ogrzać, nie sądzisz?- Spytał, a ręka, która obecnie nie pieściła twojej piersi, trzymała cię kurczowo za talię, napierając twoimi plecami na niego, pozwalając ci przy tym poczuć jego rosnące podniecenie pod mokrymi spodenkami.
Sans wydał z siebie pomruk aprobaty przy twojej szyi. Jego własna magia ujawniła się, a szczęki rozchyliły się, pozwalając jego neonowo- niebieskiemu językowi zlizywać kropelki wody znajdujące się na twojej szyi.
- Powinniśmy bracie. Nie możemy dopuścić, by się pochorowała. Jacy byliby wtedy z nas za partnerzy?- Wymruczał, wślizgując własne ręce pod ręcznik, błądząc po twojej skórze, zahaczając palcami o gumkę od dołu twojego stroju kąpielowego.
Wypuściłaś zdławiony jęk na całą poświęcaną ci uwagę, nieprzywykła do tego, że oboje naraz pragnęli bliskości. Kilka razy się zdarzyło- zazwyczaj porankami gdy wtulaliście się w siebie w chęci poczucia ciepła, jednakże z reguły bracia woleli działać osobno.
Dzisiaj oczywiście nie był jeden z tych dni.
Papyrus zaśmiał się cicho w odpowiedzi na podsumowanie brata, pozwalając gorącemu oddechowi owiać twój bark przed zdjęciem z ciebie blokującego twoje ciało ręcznika i rzucenie go do reszty ich ubrań. Ciepło ich nagich żeber wsiąkało w twoje ciało, gdy tylko go nimi dotykali.
Pozwolił sobie przez chwilę przyglądać się twojej zarumienionej skórze oraz skąpemu strojowi kąpielowemu nim przemówił ponownie, tym razem z warkotem w jego niskim i głębokim głosie.
- Założę się, że założyłaś to dziś celowo, prawda słodziutka? Tylko po to by nas podrażnić. Pokaż ciało, którego oboje pragniemy.- Szepnął chrapliwie, łapiąc za obie twoje piersi i ściskając sutki przez materiał twojego bikini. Wypuściłaś drżące westchnięcie, opierając się plecami o jego klatkę piersiową i pozwalając swoim ustom rozchylić się w lubieżny sposób.
Wyższy szkielet wykorzystał tę okazję, by pochylić swoją głowę i zacząć cię głęboko całować. Jego język wyślizgnął się zza jego zębów, by rozpocząć taniec wraz z twoim językiem. Jego brat w tym czasie przeciągnął dłońmi po twojej nagiej skórze, paliczkami muskając twoje podbrzusze i górną część ud. Chwilę później pociągnął za sznurki dołu od twojego stroju, rozwiązując je i pozwalając materiałowi upaść na ziemię.
W następnej chwili już znajdował się na kolanach, rozchylając twoje uda, wsuwając palce między mokre już płatki twojego kwiatu. Wyszczerzył się na swoje odkrycie, przyglądając się waszej dwójce, a następnie wsuwając swoje palce do ust, by cię posmakować.
- Jest już taka podniecona Papy. Myślę że masz rację... Chciała nas podrażnić!- Wykrzyknął, chichocząc złośliwie, po czym schował twarz między twoimi udami, wysuwając język i przesuwając nim po twoich wargach, by spijać pożądliwie twoje soki.
Papyrus odsunął się od twoich ust w momencie, w którym zaczęłaś jęczeć i wyginać się, nie chcąc stracić żadnego z dźwięków jakie wydajesz. Uśmiechnął się lubieżnie w twoją stronę widząc stróżkę śliny łączącą wasze języki.
- Cóż za niegrzeczna dziewczynka. Tak bardzo chciałaś nas złamać? Cóż... wiesz, że tobie nigdy nie odmówimy.- Szepnął, a kącik jego kościstych ust uniósł się. Szarpnął następnie za materiał góry stroju, odsłaniając twoje piersi. Rozdzielił tym samym twoją uwagę między ich dwóch. Twój umysł dzielił się teraz między jego nader gorliwymi rękami zsuwającymi się na twoje nagie teraz piersi, tocząc kółka palcami wokół twoich sutków, a językiem jego brata, sunącym między twoimi wargami i zaogniającym już i tak duże podniecenie.
Nie założyłaś tego kostiumu by przykuć ich uwagę, ale z całą pewnością nie miałaś nic przeciwko. Wow.
Bawili się tobą przez chwilę, budząc w twoim ciele naprawdę dużą potrzebę. Dopiero gdy osiągnęłaś szczyt, drżąca, dysząca i trzymająca się zarówno żeber Papyrusa jak i czaszki Sansa, odsunęli się by pociągnąć za swoje bokserki. Ich własna dzika żądza świeciła magicznie w oczodołach.
Papyrus jako pierwszy był gotowy, kłopocząc się jedynie rozpięciem szortów, by wyciągnąć z nich swojego długiego świecącego kutasa. Zaczął go następnie ocierać między twoimi nadal drżącymi udami. Śliskość jaką stanowiła ślina jego brata i twoje soki sprawiały, że ruchy były gładkie, mokre i tak bardzo, bardzo kuszące.
Chwycił za twoje ramiona, obracając was tak, by mógł oprzeć się o krawędź stołu. Pochylił cię następnie do przodu, rozchylając twoje nogi i obniżając twoją głowę aż do momentu napotkania grubego, pulsującego kutasa Sansa z widoczną już kroplą nasienia zebraną na czubku. Był całkiem nagi, zdjął zarówno buty jak i spodnie, głaszcząc się teraz w wyraźnej potrzebie.
Papyrus spojrzał pożądliwie zza ciebie, napierając na twoje mokre wejście i obserwując jak przyglądasz się męskości jego brata.
- Gotowa, złotko?- Sapnął, a w jego wyraźnie napiętym tonie jasno szło wyczytać potrzebę. W chwili gdy skinęłaś głową, pchnął biodrami i wszedł w ciebie. Wypuścił przy tym z siebie jęk pełnej ekstazy gdy poczuł twoje okalające go ciepło.
Bez wahania zaczął się w ciebie wbijać, mocno trzymając za twoje ramiona i głaszcząc twoje ścianki, doprowadzając je tym samym niemalże do szaleństwa. Sans nadal będący przed tobą desperacko przycisnął swojego kutasa do twoich ust, zaś ty poczułaś się zobowiązana rozchylić swoje wargi i zacząć ssać jego dowód pożądania cię.
Mała kuchnia prędko wypełniła się jękami, krzykami rozkoszy i odgłosami kości uderzających o mokre ciało. Potwory pieprzyły cię bez opamiętania, zatracając się w przyjemności jaka spowiła i ciebie gdy doszłaś po raz drugi. Twoje kolana ugięły się pod twoim ciężarem, gdy Papyrus wbijał się w twoją cipkę, a Sans zatopił palce w twoich włosach, wsuwając się do twoich ust.
Papyrus skończył jako pierwszy, trzymając twoje ramiona tak mocno, że byłaś pewna, że później będziesz miała siniaki. Wlewał do twojego wnętrza gęstą, gorącą magię z krótkimi i niezwykle głębokimi pchnięciami, okraszając to długim i drżącym jękiem. Przez dłuższą chwilę nie wychodził z ciebie, trzymając pochyloną głowę. Ty zaś mogłaś odczuć jego falującą klatkę piersiową nim nie szarpnął cię do tyłu, wysuwając chuja swojego brata z twoich ust, a następnie dociskając twoje plecy do niego by następnie cię pocałować.
Sans wydał z siebie zdesperowany i wściekły odgłos, krzywiąc się na swojego starszego brata, jednocześnie sunąc ręką po swojej spragnionej erekcji. Papyrus nie był jednak samolubny. Wsunął swoje ręce pod twoje słabe, niemalże bezsilne kolana, a następnie podniósł cię, umożliwiając Sansowi oglądanie bardzo przyjemnych widoków.
Pomarańczowa magia wypłynęła z ciebie, skapując na kuchenną płytkę. Papyrus zaś odsunął się od twoich ust, uśmiechając się w stronę niższego kościotrupa, niecierpliwie czekającego przed waszą dwójką.
- Dalej brachu, nie pozostaw jej tak zawieszonej w przyjemności. Będzie się czuła osamotniona.- Mruknął, śmiejąc się z twojej zbędnej pozycji. Jednakże zarówno ty jak i Sans zignorowaliście go. Twój mniejszy posturą kochanek podszedł do was obu, by następnie wbić swoje palce w miękką skórę twoich pośladków, zatapiając swojego kutasa w twojej już wypełnionej i ociekającej cipce.
Jego grubość wyjątkowo cię rozciągnęła, gdy wsuwał się do twojego wnętrza w wyraźnej potrzebie. Prawie zemdlałaś gdy zaczął pocierać twoją łechtaczkę. Śliska wilgotność spermy jego brata wylewała się z ciebie, okalając jego jakże grubą erekcję.
Papyrus pocałował, a potem przesunął językiem po twojej szyi, cały czas cię trzymając. Jego oddech był gorący, a uśmiech wyjątkowo grzeszny. Dźwięki pozbywania się jego magii z twojego wnętrza sprawiły tylko, że uśmiech powiększył się, prawie tak samo jak głośniejsze stały się twoje własne okrzyki rozkoszy.
- Taak... kurwa, przyjmij to. Cholera, to jest tak podniecające...- Jęknął, odbijając się od stołu od zaciekłości pchnięć swojego brata w tobie. Prawie sam ponownie doszedł, gdy Sans z szarpnięciem i drżącym okrzykiem przyjemności wypełnił cię, doprowadzając jednocześnie razem z nim na skraj.
Przez dłuższą chwilę wasza trójka stała dociśnięta do siebie, łapiąc łapczywie oddechy i trzymając się nawzajem, aż w końcu Sans wyszedł z ciebie z jękiem, przesuwając ręką po spoconym czole. Uśmiechał się do ciebie pogodnie, nim spojrzał na twoje wciąż rozchylone nogi.
Wypuścił z siebie kolejny jęk na widok skapującej z ciebie spermy zarówno jego jak i jego brata. Pomarańczowy i niebieski zmieszały się, tworząc zastygający bałagan.
- Hah... na gwiazdy, Papy. Mówiłeś, że będzie świetnie, ale nie przypuszczałem...- Wydyszał wibrującym głosem, na nowo wypełnionym zainteresowaniem i żarliwością. Papyrus wydał z siebie chichot tuż przy twoim ramieniu. Uśmiechnął się, odwracając by usadzić cię na krawędzi blatu, świadomy zarówno kałuży na podłodze jak i twoich słaby nóg.
- Dzieląc się pomagasz innym brachu. Ale zrobiliśmy przy niej ogromny bałagan. Równie przyjemny co brudzący. Powinniśmy zabrać ją pod prysznic.- Polecił, z czułością gładząc cię po policzku twojej teraz błogiej i spokojnej twarzy. Sans ożywił się na to, podchodząc do ciebie i obdarzając twoje usta serią krótkich oraz szybkich pocałunków, nim finalnie wziął cię w swe ramiona.
- Cudowny pomysł bracie! Dołączę do niej, ponieważ i ja wyjątkowo się ubrudziłem. Muszę się też upewnić, że nie upadnie!- Wykrzyknął, choć z uniesionym lekko jednym z kącików ust powiedział ci, że zaplanował dla was coś więcej niż tylko mycie. Papyrus prychnął, podążając spojrzeniem za swoim jakże żywiołowym bratem. Przeniósł wzrok na mandarykowo- lazurową stróżkę spływającą po twoich nagich nogach.
- Myślę, że do was dołączę. Im nas więcej tym bezpieczniej, czy coś takiego.
Autor obrazka: Usterka

SZYBKIE PRZYPOMNIENIE O EVENCIE

Pamiętajcie, że prace można słać do 30 października do 23:59 na maila handlarziluzji@onet.pl

Tematem w tym roku jest przedstawienie wybranego tytułu z listy jako horror w formie pisemnej lub rysunkowej.

LISTA I SZCZEGÓŁY W LINKU PONIŻEJ

KLIK


 

 Oryginał: Zarla
Tłumaczenie: Shiro Higurashi

Notka od tłumacza: Komiks autorstwa Zarla. Opowiada on o początkach życia Sansa oraz Papyrusa, którzy powstali jako dzieło eksperymentu Gastera. Tytuł - Handplates nawiązuje do znajdujących się na dłoniach Papyrusa i Sansa tabliczkach, jedynej rzeczy łączącej ich z tragiczną przeszłością. Dlaczego nie pamiętają swojego wcześniejszego życia? Jak stali się wolni? Co się stało z Gasterem? Zapraszam do śledzenia komiksu po te i inne odpowiedzi.

Spis treści:

NIEZBADANE:

Zamglone wspomnienia

PREHISTORIA:

Dziurkowanie
Nie pytaj
Trochę mi przypominasz...
Spróbuj stukania w szybę
Chwilowe uchybienie

POCZĄTKI:

Przebudzenie
Mały Papyrus
Mały Sans
Nauka mówienia
Pierwsze spotkanie braci (Obecnie czytane)
Krótkie i raczej niezbyt przyjemne dzieciństwo
Musisz przestać
Złe decyzje
Nie znosisz tego zbyt dobrze
Podjęto próbę

OCZY:

Trwałe uszkodzenie
Spróbujmy jeszcze raz
Mówiłem, że nic ci nie będzie
Czy my się znamy?

ZABAWA W CHOWANEGO:

Oszukujesz, czy jak??
Skoro zapytałeś
Przerażony cały czas

/Następne strony/

Nowsze posty Starsze posty Strona główna

Categories

  • ► DeltaRune 43
  • ► Do czego warto fapać 7
  • ► EddsWorld 52
  • ► Głos Ludu 1
  • ► Hazbin Hotel 7
  • ► Helltaker 10
  • ► Helluva Boss 20
  • ► Inne gry 72
  • ► Inne komiksy 246
  • ► My Little Pony 68
  • ► Tajemnica prostoty 15
  • ► Undertale 2933
  • ► Zootopia 228
  • ♥ 18 [Dla pełnoletnich] 418
  • ♥ Anime/Manga 41
  • ♥ Crushon.ai 1
  • ♥ Discord 56
  • ♥ Eventy 333
  • ♥ Handlarzowe gry 285
  • ♥ Komiksy 2727
  • ♥ Ogłoszenia 188
  • ♥ Oneshoot 170
  • ♥ Opowiadania 871
  • ♥ Papytus - maskotka blogowa 50
  • ♥ Prace czytelników 39
  • ♥ Tłumaczenia 3107
  • ♥ Ukończone 1621
  • ♥ Yaoi/yuri 98
  • Audio 1
  • Blizny czasu [Time Scar] 11
  • Córka Discorda [Daughter of Discord] 15
  • Cross x Dream 3
  • Czy to uczyni Cię szczęśliwą? [Would That Make You Happy?] 35
  • DeeperDown 23
  • Deos Numbria 9
  • Endertale 10
  • Fallen Flowers 23
  • Gra w kości [The Skeleton Games] 54
  • Handplates 86
  • Hellsiblings 4
  • HorrorTale 34
  • Mendertale 9
  • Między Ciałem & Kością [Between Flesh & Bone] 1
  • Mój martwy chłopak 16
  • My boo 43
  • Naprzeciw [Stand-in] 31
  • Nie jest to najlepszy sposób na życie 2
  • nieTykalny 14
  • Ocalić Blitzo 17
  • Opiekun Ruin 14
  • Poniżej zera 2
  • Prędzej czy później będziesz moja [Sooner od Later You're Gonna be Mine] 18
  • Projekt badawczy potwór 22
  • Słodkie Tajemnice 1
  • Springtrap i Deliah 33
  • SwapOut 10
  • Timetale 1
  • Uleczyć Blitzo 2
  • Wpadka na Imprezie i inne wstydliwe anegdoty [The Party Incident and Other Embarrassing Anecdotes] 48
  • Zagrajmy 12
  • Zapomniana Wytrwałość 4
  • ZombieTale 11

POPULAR POSTS

  • Und3rt8l3: S8n2 x F11sk x P86yrus [ by K8yl8-N8 - tłumaczenie PL] [+18]
  • Undertale: Underlust [AU - Underfell - tłumaczenie PL] cz I
  • Undertale: Sposób o jaki nikt nie prosił [The Crossover No One Asked For - tłumaczenie PL]
  • Gra: Żądanie #2 [ZAMKNIĘTE]
  • Gra: Żądanie #5 [ZAMKNIĘTE]
  • Gra: Żądanie #4 [ZAMKNIĘTE]
  • Gra: Żądanie #3 [ZAMKNIĘTE]
  • Undertale: AU - AlterTale
  • Postaw mi kawusię.
  • Ogłoszenie: Roczek Zwierzogrodu
Obsługiwane przez usługę Blogger.

ARCHIWUM BLOGA

  • ▼  2025 (10)
    • ▼  kwietnia 2025 (1)
      • Undertale: Horrortale- Część XIII [18+] KONIEC KSI...
    • ►  lutego 2025 (2)
    • ►  stycznia 2025 (7)
  • ►  2024 (3)
    • ►  grudnia 2024 (1)
    • ►  października 2024 (1)
    • ►  stycznia 2024 (1)
  • ►  2023 (26)
    • ►  listopada 2023 (2)
    • ►  października 2023 (1)
    • ►  sierpnia 2023 (1)
    • ►  lipca 2023 (1)
    • ►  czerwca 2023 (2)
    • ►  maja 2023 (2)
    • ►  kwietnia 2023 (1)
    • ►  marca 2023 (5)
    • ►  lutego 2023 (4)
    • ►  stycznia 2023 (7)
  • ►  2022 (36)
    • ►  grudnia 2022 (4)
    • ►  listopada 2022 (7)
    • ►  października 2022 (7)
    • ►  września 2022 (6)
    • ►  sierpnia 2022 (4)
    • ►  lipca 2022 (5)
    • ►  stycznia 2022 (3)
  • ►  2021 (119)
    • ►  grudnia 2021 (7)
    • ►  listopada 2021 (4)
    • ►  października 2021 (7)
    • ►  września 2021 (10)
    • ►  sierpnia 2021 (5)
    • ►  lipca 2021 (11)
    • ►  czerwca 2021 (5)
    • ►  maja 2021 (17)
    • ►  kwietnia 2021 (17)
    • ►  marca 2021 (14)
    • ►  lutego 2021 (13)
    • ►  stycznia 2021 (9)
  • ►  2020 (192)
    • ►  grudnia 2020 (7)
    • ►  listopada 2020 (11)
    • ►  października 2020 (29)
    • ►  września 2020 (26)
    • ►  sierpnia 2020 (6)
    • ►  lipca 2020 (21)
    • ►  czerwca 2020 (12)
    • ►  maja 2020 (2)
    • ►  kwietnia 2020 (26)
    • ►  marca 2020 (23)
    • ►  lutego 2020 (19)
    • ►  stycznia 2020 (10)
  • ►  2019 (412)
    • ►  grudnia 2019 (6)
    • ►  listopada 2019 (37)
    • ►  października 2019 (60)
    • ►  września 2019 (4)
    • ►  sierpnia 2019 (20)
    • ►  lipca 2019 (63)
    • ►  czerwca 2019 (48)
    • ►  maja 2019 (2)
    • ►  kwietnia 2019 (1)
    • ►  marca 2019 (19)
    • ►  lutego 2019 (23)
    • ►  stycznia 2019 (129)
  • ►  2018 (1142)
    • ►  grudnia 2018 (107)
    • ►  listopada 2018 (82)
    • ►  października 2018 (88)
    • ►  września 2018 (84)
    • ►  sierpnia 2018 (83)
    • ►  lipca 2018 (82)
    • ►  czerwca 2018 (61)
    • ►  maja 2018 (134)
    • ►  kwietnia 2018 (111)
    • ►  marca 2018 (121)
    • ►  lutego 2018 (78)
    • ►  stycznia 2018 (111)
  • ►  2017 (2190)
    • ►  grudnia 2017 (117)
    • ►  listopada 2017 (93)
    • ►  października 2017 (138)
    • ►  września 2017 (149)
    • ►  sierpnia 2017 (203)
    • ►  lipca 2017 (310)
    • ►  czerwca 2017 (195)
    • ►  maja 2017 (277)
    • ►  kwietnia 2017 (326)
    • ►  marca 2017 (146)
    • ►  lutego 2017 (108)
    • ►  stycznia 2017 (128)
  • ►  2016 (680)
    • ►  grudnia 2016 (134)
    • ►  listopada 2016 (179)
    • ►  października 2016 (99)
    • ►  września 2016 (134)
    • ►  sierpnia 2016 (50)
    • ►  lipca 2016 (60)
    • ►  czerwca 2016 (23)
    • ►  stycznia 2016 (1)
  • ►  2015 (33)
    • ►  grudnia 2015 (3)
    • ►  listopada 2015 (1)
    • ►  października 2015 (4)
    • ►  maja 2015 (4)
    • ►  kwietnia 2015 (8)
    • ►  marca 2015 (12)
    • ►  stycznia 2015 (1)
  • ►  2014 (1)
    • ►  grudnia 2014 (1)

Labels

Obserwatorzy

Copyright © Kinsley Theme. Designed by OddThemes