Handlarz Iluzji






Autor: potoobrigham
Tłumaczenie: Twister






Autor: potoobrigham
Tłumaczenie: Twister




Autor: Filip Domin
Autor okładki: Rydzia
Notka od tłumacza: Od czasu zniszczenia bariery minęły miesiące. Potwory w końcu uzyskały prawo do przemieszczania się po mieście. Siedzisz nocą w swoim małym mieszkanku i robisz swoje kiedy nagle słyszysz muzykę zza ściany. Czy Twój sąsiad zawsze musi słuchać muzyki tak strasznie głośno? Masz tego serdecznie dość. Ściany są cienkie i słyszysz, jak chodzi po mieszkaniu, krzyczy albo... gra w gry.... Zaraz, znasz tę grę. Czas rozpocząć plan "jak wkurwić sąsiada palanta". Tylko dlatego, że jesteś wampirem, nie oznacza, że nie możesz być złośliwa. 
A więc tak, opowiadanie Postać x Czytelnik. Dostosowane pod kobiecego czytelnika. Uniwersum - UnderFell. Związek Sans x Czytelniczka. Co warto wiedzieć? Wcielasz się w żyjącą kilka setek lat wampirzycę, która świetnie zaaklimatyzowała się w otaczającym świecie do takiego stopnia, że ... jest nerdem. Uwielbia gry komputerowe. Co jeszcze/ A tak, jesteś znacznie wyższa od Sansa. 
Czy Tobie, droga wampirzyco uda się skraść serce małego, wkurwionego na cały świat Sansa? 
Oryginał: klik
Tłumaczenie: Yumi Mizuno
Autor: poetax
SPIS TREŚCI
Mój hałaśliwy sąsiad nocą
Wycieczka do Muffet
Czerwony z wściekłości
Nocą idę się napić
Prezent dla Sansa
Twoja śliczna mała mamusia
Wyrównanie rachunków
To nie tak, że nie chcę z tobą grać w gry...
Nie bałem się czy coś
Burza
Mamusiu, co to znaczy drżąca dusza?
Kulminacja pisania RPG
Wrażliwiec
Piątkowy Szkielet
Rodzinny obiad z Sansem
Umowa z Papyrusem
Jedząc ze Szkieletami
Przyjaciele
Spotkanie organizacyjne
Osąd i teleportacja
Sans i jego skarpetki
Nawiedzony dom - Dzień Pierwszy
Mój szkieleci stalker
Sprzątanie z Sansem
Straciliśmy piąte koło u wozu!
Trucizna Papyrusa
Trzy wariatki i Sans
Głaskanie Sansa
Halloweenowe krzyki
Prośba Burgerpantsa
Kolacja u Grillbiego
Łowca potworów
Wywiad Sansa
Przyłapana na gorącym uczynku
Czas na porządki
Potworna zupa
Ciężka noc
Sklep Króliczka
Sklep w sklepie
Bawiąc się z Tobą (+18) (obecnie czytany)
~Kolejne rozdziały tutaj~
Monitor komputera oświetlał Ci twarz gdy wciskałaś „x” setny już raz patrząc jak program się zamyka. Skończyłaś dzisiaj wcześniej pracę, a to oznacza to... co zawsze. Czas sobie pograć w gry. Zerknęłaś na zegarek. Sans jeszcze przez dłuższy czas nie wróci. Postanowiłaś więc odezwać się do Ciastka i zobaczyć co u niego. Od dawna z nim nie grałaś i powinnaś odnowić znajomość. Wysłałaś mu wiadomość ustawiając laptopa w oczekiwaniu na odpowiedź.

Ty: Mam czas, pogramy?

Po kilku sekundach odpisał

Ciastek: Chcesz dołączyć do mnie w Royal Grounds?

Ty: Jasne, brzmi nieźle.

RG to nowa ulubiona gra. Sto graczy trafia do ruin zamku na starej ziemi. Musicie znaleźć broń, bronić się przed innymi jak i zabijać pozostałych graczy. Wygra ostatni żywy. Gra pozwalała, aby gracze zbierali się w grupki. Im mniej ich zostawało tym bardziej gracze musieli skupić się na wygranie, ponieważ walka o hegemonię uwzględniała zwycięstwo jednego, zaś przestrzeń stopniowo się zmniejszała. To cudowna gra. Prawie wszyscy w nią teraz grają i zdają z niej relacje. Włączyłaś słuchawki, włączyłaś grę. Czekałaś chwilę na Ciastka. Zaraz jak wysłałaś mu zaproszenie odezwał się na głosowym
-Cześć Ciastek! - odezwałaś się – Minęło trochę. Jak twój kanał?
-Powoli rośnie, jak zawsze. Fam pyta się gdzie się podziewałaś?
-Aw.. tęskni za mną.
-Połowa moich subów jest na kanale dla ciebie...
-Nie bądź zazdrosny
-Ta... Jestem pewien że wiesz dlaczego tak jest
-Przez mój seksowny kobiecy głosik! Może gdybyś sam mówił bardziej dziewczęco zdobyłbyś więcej followersów.
-Wydaje mi się, że chodzi o coś więcej niż twój głos
-Nie poradzę na to, że ssiesz w grach. Bądź grzeczny
-Uh huh... chodzi o coś więcej
-Zapomniałeś zaakceptować zaproszenie
-Ah! Kurwa!- gra się załadowała i Twoja postać znalazła się w punkcie startowym – Więc co porabiałaś? Dawno cię nie było, a to już coś dziwnego – zapytał
-Zakumplowałam się z moim sąsiadem
-Zaraz.. tym dupkiem który nie chciał ściszyć muzyki?
-Dokładnie tym
-Poznałaś go?!
-Ta.. zakradł się do mojego mieszkania
-Co?!
-Prysnęłam mu gazem pieprzowym w twarz
-CO?!
-A potem zaprosiłam go do gry w Silent Space
-Zaraz, zaraz, zaraz... co? Zaprosiłaś gościa do gry po tym jak włamał ci się do mieszkania?! - wyraźnie nie ukrywał zdziwienia spowodowanego Twoimi decyzjami życiowymi
-Kiedy układasz to w ten sposób to faktycznie brzmi jak totalna głupota
-Powinnaś była zadzwonić po psy!
-Zrobił to tylko raz... - Starałaś się go usprawiedliwić. Nie chciałaś, aby Ciastek miał o nim złe zdanie – I to tylko dlatego, że mu dokuczałam
-Jestem pewien, że dokuczanie komuś w grze nie daje pozwolenia na włam na chatę
-Kupiłam mu też dakimakurę.
-A tak.. haha! O tym zapomniałem. Mimo to... Nie mogę uwierzyć, że zaczęłaś się z nim zadawać
-Nie sądziłam, że zrobi mi coś złego. Myślał, że jestem dzieckiem, pamiętasz? No i jest zabawny. Jego reakcje są cudowne!
-Zaraz... ile ma lat? - zapytał powoli
-Dwadzieścia.
-Hmmm... a więc ciekawi cię nie tylko przez gry? - Po tych słowach uśmiechnęłaś się zawadiacko
-Tak... heh, ale nie w takim znaczeniu o jaki ci chodzi – Nie chciałaś mówić, że jest potworem. Głównie dlatego, że nie Ty powinnaś mówić o tym no i chciałaś zachować prywatność online. Łatwo byłoby odkryć gdzie mieszkasz, gdybyś powiedziała, że to potwór. Tylko w jednym małym miasteczku na całym świecie są w tej chwili potwory.
-Więc co jest w nim takiego interesującego?
-Powiedzmy... że po prostu jest bardzo interesujący
-Mmmmhmmmm.... aż tak bardzo?
-Dokładnie – Ciastek westchnął zdając sobie sprawę, że nic mu nie powiedz. Po kilku rundach znalazłaś kryjówkę i zaczęłaś wygrywać. Prawie przy końcu rozgrywki usłyszałaś, że sąsiad pojawił się w mieszkaniu.
-Ej! Ej! Zdejmij 330! Leży twarzą w dół! - krzyczał Ciastek.
-Widzę go! Widzę! - piszczałaś odpalając broń zalewając wroga deszczem pocisków. - Dzisiaj na obiad wypieczona wieprzowina Ciastek! - byłaś zadowolona, gdy znaczek zwycięstwa pojawił się na ekranie.
-Łaaaa! Zdychaj dupku!
-To trzeci!
-Mówiłem! Mówiłem, przynosisz mi szczęście. Hah hah! O tak! - Ciastek darł się w mikrofon. Oboje wiwatowaliście ciesząc się zwycięstwem. Śmiałaś się szeroko kiedy usłyszałaś niski głos za sobą
-Co tak szczerzysz ryja jak debil? - Zerknęłaś za kanapę.
-O cześć Czacho! Wygrałam kolejną rundę w Royal Grounds – wyszczerzyłaś się. Trzymał przy piersi komputer. Myszkę, zasilacz i dużą butelkę musztardy, patrzył na Ciebie z progu. Wróciły mu wory pod oczami i wyglądał na zmęczonego, przyglądał Ci się ze zdziwieniem
-Z kim rozmawiasz? - usłyszałaś głos Ciastka w słuchawkach
-Chwileczkę – wyłączyłaś mikrofon.
-J-już z kimś grasz...? - Sans powoli zapytał przytulając do siebie mocniej swoje rzeczy
-To nic. Możesz zagrać z nami – przesunęłaś się na kanapie. Dzisiaj dasz spokój Sansowi. Jasne, wlazł bez pytania, ale nie musiałaś go choć raz prosić o to, aby się pojawił. Pierwszy raz przyszedł z własnej woli. Rozluźnił uścisk kiedy przyglądał Ci się spostrzegawczo
-To nic... powinienem zapytać
-Powiedziałam, że nie mam nic przeciwko abyś teleportował się do mnie kiedy chcesz. Po prostu zapukaj w cokolwiek, bo możesz zobaczyć coś, czego potem będziesz żałował
-T-to już wiem! - zarumienił się.
-Pośpiesz się i chodź – klepnęłaś kanapę.
-DOBRA! - krzyknął podchodząc.
-Ta gra jest fajna – mówiłaś gdy ustawiał sprzęt – Prawie wszyscy w nią teraz grają.
-Mówisz tak o każdej w którą chcesz abym grał – odpowiedział włączając zasilacz.
-Ta jest bardzo zabawna i .. uh.. Ciastek? - odezwałaś się włączając mikrofon przyglądając się jednocześnie jak Sans siadał na kanapie.
-Tak?
-Zaprosiłam mojego sąsiada aby z nami pograł. - Ciastek westchnął
-Dobry jest?
-Całkiem.. dobry jak na kogoś kto gra od kilku tygodni
-Chcesz abyśmy grali z noobem?
-...Nie jest aż tak zły – Ciastek znowu westchnął
-Dobra, mam już z tobą kilka dobrych wideo, więc mogę zagrać kilka rund z twoim „interesującym” sąsiadem – wyraźnie zaakcentował interesującą część, nadal zły, że nie powiedziałaś mu co to znaczy. Sans wyglądał na zadowolonego z podłączenia sprzętu. Wziął butelkę i przystawił ją sobie do zębów pijąc z niej. Pierwszy raz zauważyłaś, że nie ma słuchawek.
-Daj mi chwilę Ciastek, muszę coś załatwić – powiedziałaś i znowu wyciszyłaś mikrofon. Odwróciłaś się w stronę Sansa – Wyślę ci grę i zacznij ją pobierać – wstałaś z kanapy ściągając słuchawki. Przytaknął kiedy mijałaś go. W drugim pokoju miałaś zapasowe słuchawki. Otworzyłaś drzwi nie będąc pewną co właściwie tam znajdziesz. Walało się w środku wile pudełek ustawionych pod ścianami. Powinny być gdzieś na tyłach. Jak przechodziłaś przez pomieszczenie, nadepnęłaś na coś miękkiego. Popatrzyłaś na dół... Hm... co to? I w tym momencie wyszczerzyłaś się rozpoznając przedmiot. Podniosłaś go jednocześnie wyciągając z pudełka słuchawki. Jak mogłaś o tym zapomnieć?! - Czacho! Ej Czacho! Popatrz co znalazłam! - Sans podniósł głowę od ekranu aby oderwać w twarz wzruszoną, do połowy gołą dziewczynką z anime – Twoja żoneczka!
-Kurwa mać! - chwycił za poduszkę i gapił się nią przez chwilę nim zdał sobie sprawę z tego co trzyma – J-ja pierdolę! - odrzucił ją tak szybko jak to możliwe – Nie rzucaj we mnie swoją zboczoną poduszką!
-To nie zboczona poduszka, to twoja żoneczka! - Podniosłaś ją z podłogi – Jak mogłeś zostawić Słodziutką Czeresienkę-Chan samą sobie?
-To nie moja pierdolona żoneczka. To cholerna poduszka z gołą ludzką samicą! - Usiadziłaś ją obok Sansa upewniając się, że zbereźna strona jest odwrócona w jego kierunku
-Popatrz na jej smutną buzię, tak strasznie za tobą tęskniła!
-Ma smutną mordę bo to wasza ludzka robota!
-Oj no weź, Czacho... ma na sobie nawet długie, obcisłe skarpetki, tylko dla ciebie
-Z-zamknij się! - jego twarz robiła się czerwona.
-Ale Czacho! Ona za tobą tęskni!
-Schowaj to! Nie mogę na to patrzyć!
-Nieeee! Kupiłam ją dla ciebie! Musisz zaakceptować moją miłość jaką wsadziłam w tą poduszkę z anime!
-Miłość wsadź sobie w dupę! Chciałaś mnie wkurwić!
-Popatrz na nią Czacho
-Nie będę. Jest zboczona.
-Jest smutna
-To pierdolony obrazek! Nie może być smutny!
-Stęskniła się za tobą! Nie mogę uwierzyć, że zostawiłeś ją samą na pastwę losu w mojej graciarni
-Sama ją tam wsadziłaś! - Na chwilę przestałaś się śmiać. Musiałaś ją wrzucić po tym jak walnęłaś sprejem w jego twarz. Pewnie w taki sposób poradziłaś sobie ze ślepym, gryzącym, przerażonym potworem w sypialni. - Ale porzuciłeś swoją żoneczkę, jak mogłeś? - powiedziałaś po chwili
-Jakby mnie to interesowało, taki miałem kurwa plan.
-Zaraz... zakradłeś się do mojego mieszkania aby zwrócić poduszkę?
-Myślałem, że jesteś szczylem. Pomyślałem, że będziesz mieć problemy jeżeli z tym znajdzie cię mamuśka, czy coś
-AAAAA! - zdałaś sobie sprawę z jego planu.
-A coś ty kurwa myślała? - warknął urażony
-Nie wiem... Nie wiedziałam co chciałeś zrobić. Groziłeś mi śmiercią kilka razy na czacie głosowym
-I nadal mam ochotę to robić – mruknął wkurzony
-Aaahhh, ale Czacho, teraz mnie kochasz.
-Kocham jak siedzisz cicho! A teraz schowaj to gówno nim wyślę je do próżni tam gdzie całe żarcie Szefa!
-To tam ono znika?
-Tak, a teraz to schowaj! - wyrzuciłaś ją za siebie i podałaś mu słuchawki. Nałożył na swoją dużą czaszkę. Czekałaś pozwalając, aby dostosował je do siebie.
-Czacho? - warknął w odpowiedzi. - Um... więc.. będziemy grać z moim kolegą, który robi filmiki na YouTube
-Tsk.. nadal uważam, że to głupie gapić się jak inni grają.
-Mówiłam, to jakbyś grał z kimś fajnym... Ale.. nie będzie nagrywał tym razem. Ale może w przyszłości.
-Czyli zakazujesz mi przeklinać? - Zerknął na Ciebie wkurzony
-Nie... haha... jakbyś kiedyś mógł przestać. On też klnie, bardzo często. Chodzi o to że.. ja nie... uh... nie powiedziałam mu że jesteś potworem
-Nie? - wyglądał na zmieszanego.
-Nie, jeszcze nie. Większość ludzi będzie postrzegało cię jak człowieka więc... Jeżeli chcesz... To twój wybór. Możesz mówić albo i nie. Ja nic  nie powiem. - Sans milczał przez chwilę analizując informację. Miałaś nadzieję, że nie pomyśli, że się go wstydzisz. Właściwie to jesteś dumna z tego, że masz potwornego przyjaciela. Zajęło Ci wiele czasu i wysiłku, aby ten typ Ci zaufał.
-Mi to nie przeszkadza. Nie dbam o to – odpowiedział prosto. Drgnęłaś zaskoczona nie spodziewając się tego – Co? Serio nie dbam – powtórzył
-Myślałam, że nie lubisz być w centrum uwagi przez to, że jesteś potworem.
-Bo nie lubię, ale nie wstydzę się tego, że nim jesteś. To dlatego, że wszyscy jesteście popierdoleni, ale mój gatunek nie ma nic do tego.
-Oh... dobra – to wszystko co miałaś do powiedzenia. Założyłaś słuchawki i poprawiłaś się na kanapie. - Już jestem – włączyłaś mikrofon.
-Zaproś sąsiada – mruknął Ciastek. Przez czas czekania grał chyba w coś innego. Sans ściągnął czat głosowy i go zaprosiłaś, lecz jedyne co słyszałaś go dźwięk tego, że dołączył do czatu. - CzerwonaCzacha86... huh? - Ciastek powoli przeczytał. Sans milczał otwierając nową grę.
-Nie milcz Czacho. Przywitaj się – nie pozwolisz mu być asocjalnym.
-Przywitam się kiedy będę chciał – mruknął.
-Wybacz Ciastek, on się wstydzi – starałaś się go wytłumaczyć
-Nie wstydzę się kurwa! - Sans warknął niemal natychmiast
-Więc to ty jesteś tym sąsiadem od muzyki? - zapytał Ciastek
-Powiedziałaś mu o tym?! - Sans był wkurzony
-Cóż, tak. Musiałam komuś się wygadać.
-I wiem o poduszce i o tym, że zakradłeś się do jej mieszkania
-Tsk... sama zaczęła – Sans zerknął na poduszkę – No i mówiłem, że chciałem oddać tę zboczoną poduszkę. Nic innego
-Jesteśmy przyjaciółmi Ciastku, nie musisz go wypytywać – bałaś się, że być może za wcześnie go ocenił. Gra się załadowała. Zauważyłaś grymas na twarzy Sansa kiedy patrzył na postaci innych czekające w pokoju z wami.
-Dobra, dobra, wybaczę mu jeżeli odpowie mi na bardzo ważne pytanie
-Tsk.... jakby mnie kurwa cokolwiek interesowało co myślisz – mruknął Sans. Ciastek mówił dalej ignorując komentarz Sansa
-Moi streamerzy i followerzy zawsze chcieli wiedzieć, czy Hemo-Chan jest seksowna?
-ŻE CO?! - krzyknął
-Nie powiedziała jak wygląda!
-Hahaha powiedz mu Czacho – śmiałaś się, wiedząc, że Ciastek zacznie wypytywać o poziom Twojej atrakcyjności. Sans zerknął na Ciebie i ponownie na monitor
-W-wygląda kurwa normalnie
-Normalnie? On no weź! Jesteś jedynym gościem który wie jak Hemo-Chan wygląda! Więc, jest seksowna czy nie?
-Nie jestem kurwa zainteresowany! - Sans warknął, Ty się śmiałaś – Nie rżyj! - warknął w Twoją stronę.
-Oh... wybacz... nie wiedziałem, że jesteś taki – Ciastek rzucił szybko. Śmiałaś się jeszcze bardziej
-N-nie w tym sensie! … Ja tylko... Ona mnie nie interesuje! - Sans próbował się wytłumaczyć
-A więc to znaczy, że nie uważa abyś była seksowna – Ciastek też się śmiał
-Czacho, to było nie miłe! A ja wszystkim mówię, że jesteś słodki! - jęknęłaś
-Bo robisz sobie jaja! - warknął
-Wcale, że nie. Mówię poważnie.
-Ale to nie jest prawda, więc nie ma znaczenia.
-Haha, miałaś rację. Gość jest zabawny – skomentował Ciastek
-Kurwa, jestem teraz poważny! - warknął
-Daj spokój Czacho, powiedz chociaż coś miłego o tym jak wyglądam
-Nic nie powiem!
-Powiedz chociaż jak wygląda – wtrącił się Ciastek. Sans zerknął na Ciebie raz jeszcze i skrzyżował ręce
-J-jest wysoka. - Ty i Ciastek zaczęliście się śmiać.
-To już wiem!
-Więc czego kurwa ode mnie chcesz? - warknął
-Zaraz, jest wyższa od ciebie?
-A co myślisz, że kurwa mam na myśli mówiąc, że jest wysoka?!
-Ile masz wzrostu?
-Jest malutki. Jakieś metr dwadzieścia w kapeluszu – wtrąciłaś się
-Mam więcej niż metr dwadzieścia! - warknął potwór
-Wybacz.. trudno powiedzieć skoro jesteś taki malutki – śmiałaś się
-Hahaha, no nie! Czacho, jesteś kurduplem? Nigdy bym nie zgadł. Masz taki niski głos – śmiał się Ciastek
-A co to ma kurwa wspólnego? - Sans był zmieszany
-Zazwyczaj wysocy faceci mają niższe głosy. - wyjaśnił
-Serio?
-Sam nie wiem.. ale to nie ma znaczenia. Po prostu wyobraziłem sobie, że ktoś z tak niskim głosem musi być wysoki.
-Heh... a jak go sobie wyobrażasz? - zapytałaś zaciekawiona
-Łajzowato. Jakby nie mył zbyt często włosów – prychnęłaś na ten komentarz
-Coś jeszcze? - Patrzyłaś, jak Sans wywraca oczami. Nic nie wspomniał o tym, że jest potworem, ale Ty nic nie powiesz. Jak będzie chciał, to sam powie, wtedy kiedy uzna to za stosowne. A w międzyczasie, będziesz czerpała garściami z tego co jest
-Sam nie wiem, za mało z nim gadałem- Gra się załadowała, zaczęliście się powoli przemieszczać.
-Wciśnij f kiedy ci powiemy i udaj się tam za ten budynek – powiedziałaś do Sansa.
-Dobra – we trójkę minęliście kilka budynków. Razem z streamerem uznaliście, że najlepiej będzie pozwolić Sansowi przywyknąć do gry nim wdacie się w jakąś walkę. Trochę zajęło Ci wyjaśnienie mu co do czego jest z plecaka, jakie najlepsze brodnie są i który loot brać, Ciastek w tym czasie czuwał. Skończyliście przeszukiwać jeden z domów kiedy trzeba było udać się do nowej lokalizacji. Patrzyłaś bacznie na postać Sansa.
-Więc.. masz dwie dychy? Studiujesz czy co? - zapytał Ciastek
-Tsk... nie. Pracuję i pomagam tej kretynce w głupim nawiedzonym domu – mruknął Sans
-Pracuje w nawiedzonym domu z tobą? - Ciastek był zaskoczony
-No, namówiłam go
-Zmusiłaś! - wtrącił się Sans.
-Ale ci się podoba!
-Nie!
-Ostatnio śmiałeś się jak jakiś maniak!
-Bo właśnie tak powinno się straszyć ludzi!
-Oj no weź, przyznaj
-Nie przyznam się do niczego co nie jest prawdą
-A skoro o tym mowa, widziałem zajebisty filmik – odezwał się Ciastek.
-Jaki? - zapytałaś
-Pamiętasz jak mówiłaś, że chciałabyś poznać te potwory które wyszły z góry? - czułaś, że zaczynasz się pocić z nerwów, miałaś nadzieję, że nie pamiętał tej rozmowy – Teraz możesz. W nawiedzonym domu w Ebbot pracują dwa, możesz ich odwiedzić. Jak tylko tam pojedziesz.
-O-o.... naprawdę? - mruknęłaś nerwowo
-Tak. Teraz możesz urzeczywistnić swoje wszystkie seksowne fantazje o potworach.
-CO?! - krzyknął Sans szybko odwracając wzrok w Twoją stronę. Czułaś na sobie jego ślepia, sama nie miałaś odwagi odwrócić się w jego stronę. Ciastek mówił dalej
-Hemo jarają potwory, a kiedy wyszły na powierzchnie cały czas gadała, jak strasznie chciała by się z nimi zakumplować, nie licząc się z tym jak chamskie mogą być.
-Zaraz... ludzie mogą podniecać się potworami? - Sans był zmieszany.
-Gdzieś ty się wychowywał całe swoje życie? Fetysz na potwory jest dość popularny i tylko się zwiększył kiedy prawdziwe się pojawiły. Choć wiele osób się zawiodło, bo nie tego się spodziewali. - Wtulałaś się bardziej i bardziej w kanapę słuchając ich rozmowy. Rany.. Ciastek po co się odzywałeś?
-Naprawdę...? - powiedział Sans, czułaś jakimś sposobem żar jego ślepi na sobie.
-Ta, i zgadnij jakie podniecają ją najbardziej
-Aaaa! Nie mów mu! - krzyknęłaś próbując go uciszyć.
-Czekaj! Jakie? - Sans próbował Cię przekrzyczeć. Choć raz, to nie Ty żałowałaś wszystkiego
-UWAGA! UWAGA! 220! ZA DRZEWAMI! - nagle krzyknął Ciastek. Automatycznie schowałaś się, ale Sans nie był na tyle szybki. Wrogowie zaczęli w niego strzelać i zabili go nim ich dorwaliście. Sans mimo wszystko przydał się ściągając na siebie ogień.
-Mam dwóch – odezwałaś się
-Ja jednego – rzucił Ciastek – Został ten za skałą
-Zdejmę go – jak tylko skierowałaś się w jego stronę, otworzył w Twoją stronę ogień. Niestety, Twój przeciwnik nie wiedział jak dobra jesteś w grach. Wystarczy się schować i strzelić w wystającą część ciała aby go zdjąć. - To wszyscy – mówiłaś podchodząc do zwłok postaci Sansa, zaczynałaś wskrzeszanie.
-W tej grze nie dzieje się nic albo kurwa wszystko – mruknął potwór
-A no, dlatego jest fajna. Ale i tak dobrze ci idzie.
-Ta, ta, jasne – mruknął wkurzony, że tak szybko umarł a nic jeszcze nie zrobił. Poszliście do kolejnego zabudowania szybko radząc sobie z wrogą drużyną.
-Nie martw się, przywykniesz – pocieszał go Ciastek – Nikt nie był mistrzem gając pierwszy raz w coś takiego.
-Poza mną – byłaś dumna
-Ty się nie liczysz, jesteś dziwadłem. Nadal uważam, że powinnaś zostać profesjonalistą.
-Nie, nie jestem zainteresowana – Nie chcesz ściągać na siebie aż taką uwagę. No i gdybyś stała się sławna, trudno byłoby Ci zmieniać swój dowód co kilka lat. Nie chcesz aby ludzie rozpoznawali Cię po latach.
-Mniejsza... to jaki jest jej ulubiony typ potwora? - Sans rzucił z uśmiechem
-Oh to... eh.. chyba nie powinienem mówić
-Co? M-musisz
-Mówiłam tak, bo po tym jak bariera pękła ludzie zaczęli mówić chamskie rzeczy! To był żart! Nie mówiłam poważnie – próbowałaś się bronić
-A nawet jeżeli! Chcę wiedzieć co mówiłaś! - warknął Sans
-Uh.. skoro nie chce abym mówił, to nie...
-To po chuj zaczynałeś, skoro teraz nie skończysz?!
-Nic mu nie mów! - wtrąciłaś się
-Ej... dlaczego to cię tak interesuje? To tylko zboczenie na potwory
-Ja jestem potworem! - warknął Sans. Cisza wypełniona szelestem laptopów. Nadal staliście we wcześniej zdobytej lokalizacji czekając na wrogów.
-Hahaha... co? Akurat
-Jest – przyznałaś
-I o to właśnie chodziło, kiedy mówiłaś, że jest interesujący?
-Nie tylko o to
-D-daj spokój, nie ma szans aby to był potwór.
-Tsk... debil – mruknął Sans.
-Ale brzmisz tak normalnie!
-Co to ma kurwa znaczyć? - warknął urażony.
-Uh... - Ciastek na chwilę się zatrzymał – Ch-chcę powiedzieć, że jesteście... jakby zwierzętami... p-powinieneś brzmieć bardziej...
-Wy ludzie jesteście zwierzętami. My tylko tak wyglądamy. Wy macie z nimi więcej wspólnego kretynie! - warknął Sans
-Cholera jasna! Masz rację!
-Serio myślałeś, że brzmimy jak zwierzęta?!
-Czacho, szczerze, to słyszałam jak warczysz – mruknęłaś. Jasne. Ciastek to ćwok, lecz Sans faktycznie ma w sobie kilka zwierzęcych zachowań.
-To kurwa dziwne, że wy tak nie umiecie! - Sans rzucił w obronie – Skoro zwierzęta potrafią i potwory, dlaczego nie wy?!
-Nie wszystkie zwierzęta potrafią – wtrącił się steamer – Więc co, jesteś kocim potworem?
-Dlaczego kurwa tak myślisz?!
-Widzisz?! Mówiłam, że jesteś jak kot – skomentowałaś
-Nie jestem pierdolonym kotem!
-A więc jakim typem jesteś?
-Oh! Oh Niech zgaduje! - zaklaskałaś.
-Nie – warknął Sans
-Psem? - Ciastek mówił dalej.
-Zamknij się! Jestem szkieletem – Sans przekrzyczał was
-Cholera! Nie ma mowy! Nie wiedziałem, że są szkielety póki nie zobaczyłem tego wideo. Myślałem, że wszystkie potwory to furry
-A co to kurwa furry?
-Nie sprawdzaj – rzuciłaś szybko. Oczami wyobraźni już widziałaś jego minę, kiedy wpisze to hasło w wyszukiwarkę – Albo wiesz co... mniejsza. Sprawdź sobie.
-To kolejne ludzkie zboczenie, co nie?
-To uh... coś w tym jest...
-Zaraz, zaraz, zaraz... - wtrącił się Ciastek – Powiedziałeś, że pracujesz w nawiedzonym domu. To ty jesteś tym potworem z wideo! - Sans wywrócił oczami – BOŻE! Wiesz że jesteś popularny?! Twoje kawały są zajebiste! - Sans wyszczerzył się
-Heh heh heh, widzisz? Mówiłem, że są świetne – Sans zerkał na Ciebie
-Ciastek, nie! Masz pojęcie jak często wali sucharami?!
-Hehehehe! Wiem, że w tajemnicy uważasz, że moje kawały są pełne boskości – zachichotał
-Patrz co żeś narobił!
-Oj no daj spokój. Gdzieś tam w środku masz zabawną kosteczkę – Sans wyszczerzył się
-Hahah! Zaraz! Nie spodziewałem się, że urzeczywistniłaś swoje zboczenie na sąsiedzie! - Sans teraz całkowicie zalał się śmiechem.
-Mmmm Czacho! To było chamskie – jęknęłaś
-Hehehe! Tego od ciebie jeszcze nie słyszałem – rzucił między falami śmiechu
-Zaraz, zaraz, Czacho. Mam pytanie – rzucił Ciastek
-Tsk... czego? - Sans już czuł kolejne głupie pytanie na temat jego rasy.
-Jesteś szkieletem, tak? Cały z kości?
-Tak
-Masz chuja? - Sans przestał się śmiać i westchnąć. Oczywiście, że padnie to pytanie.
-...Serio, co jest z wami nie tak ludzie? - warknął wyczerpany
-Ciastek, to nie było miłe – skarciłaś znajomego
-Co? Normalne pytanie od faceta do faceta. Nie mów, że nigdy o tym nie myślałaś Hemo-Chan
-Byłam na tyle miła, aby nie pytać!
-Tylko dlatego, bo powiedziałem to nim kurwa zapytałaś! Kurwa! Wszyscy jesteście zboczonymi dupkami! - Sans znowu westchnął. Zamilkłaś. Zrobiła się ogólnie niezręczna cisza. Twoja postać wyglądała przez okno. Czekałaś. Za niedługo zjawią się wrogowie. Ciastek natychmiast zajął miejsce w rogu.
-.... Nie ma, tak swoją drogą – powiedziałaś nagle.
-Kurwa mać! Po chuj to mówisz?! - warknął Sans
-Ah.. a to szkoda – rzucił Ciastek.
-Żadna! - odpowiedział Sans – A po co mi wasze obrzydliwe ludzkie genitalia, wyglądałbym z nimi jak dziwak! - Zaczęłaś się śmiać na samo wyobrażenie
-Hehehe wiesz, początkowo się bałem kiedy Hemo-Chan powiedziała że się z tobą kumpluje, ale teraz zmieniłem zdanie. Jesteś zajebisty!
-No nie? - zgodziłaś się
-Tsk... - Sans lekko się rumienił
-Uwaga! Uwaga! 70 schodzi ze wzgórza! - strzeliłaś we wroga który nacierał na waszą pozycję. Ciastek podszedł do okna. - Niech podejdą bliżej, wyjdą z tych drzew – Czekałaś aż się pojawią i otworzyłaś ogień. Byli szybcy, lecz nie dość.
-Zdychajcie ścierwa! - krzyczał Sans zadowolony strzelając w nich
Po kilku godzinach pożegnałaś się z Ciastkiem, kiedy powiedział, że musi przestać aby zedytować wideo. Nim jednak się wylogował zapytał jeszcze o coś Sansa
-Czacho, powinieneś zacząć myśleć nad robieniem streamów. Mówię serio. Ludziom się spodoba
-Tsk... Mówiłem, że nie jestem zainteresowany – odpowiedział
-Hemo-Chan, zmuś go do tego – rozkazał Ci.
-Spróbuję
-Ani się waż! - warknął
-Ale mam genialny pomysł!
-Nie nagram swojej mordy!
-...dobra, dobra... - rzuciłaś smutno. Ciastek się rozłączył. Sansowi by się to i tak nie spodobało. Ściągnęłaś słuchawki pozwalając uszom odpocząć. Zerknęłaś na godzinę
-W co teraz będziemy grać? - Sans zapytał ziewając.
-Właściwie, wcześniej cię dzisiaj wyślę spać – wstałaś. Tym razem chcesz aby się wyspał.
-Ale nie jest jeszcze późno
-Musisz iść spać
-Nie chce mi się
-Widzę, że jesteś niewyspany
-Nic mi nie jest. Nie jestem zmęczony!
-A to ci szkoda. Bo właśnie cię wyganiam
-Tsk.. dobra – również wstał zabierając swój sprzęt.
-Nie zapomnij o żonce! - podniosłaś poduszkę z ziemi
-Nie podchodź do mnie z tym czymś!
-Ale Czacho! To dla ciebie! - nalegałaś.
-Szkoda, bo tego nie chcę!
-Ale ona jest taka smutna! - pokazałaś na poduszkę
-Nie chcę mieć w domu zdjęcia człowieka z obrzydliwymi wiszącymi cycorami
-Nie wiszą. - popatrzyłaś na obrazek.
-Jest paskudna i tego nie chcę
-Hahaha dobra dobra – odrzuciłaś poduszkę, choć i tak planujesz zabrać ją ze sobą następnym razem kiedy do niego pójdziesz – Do potem – powiedziałaś, kiedy skończył się zbierać.
-Tsk... pa – Machnął leniwie i teleportował się.
Sans był w swojej sypialni, ziewał i drapał się po tyle czaszki. Ten wieczór spędzony na graniu z Twoim głupim ziomkiem z gry nie był aż taki zły. Gość był debilem, ale dało się go znieść. Heh.. no i dowiedział się o tobie czegoś ciekawego. Kilka więcej słabości, którymi będzie mógł Cię dręczyć. Położył laptopa na podłodze. W pokoju był bałagan. Łachy i śmieci walały się po podłodze. Zbliża się koniec tygodnia. Niewielkie tornado ze skarpetek leniwie kręciło się w rogu. Odkopał kilka brudnych ubrań robiąc trochę nowego miejsca. Rzucił tam koszulkę pobrudzoną musztardą. Stopą natrafił na coś twardego i zatrzymał się na chwilę zamyślając. Miał to zachować na przyszły tydzień, kiedy zacznie się jego okres, ale może powinien skorzystać z tego wcześniej? Jego dusza od dawna zachowywała się dziwnie i coś takiego powinno pomóc. No i minęło sporo czasu. Za długo. Kiedy ostatnio to robił? Czy ostatnio w ogóle to robił? Kurwa, nie pamięta. Biorąc pod uwagę to co działo się w jego życiu, nie miał czasu myśleć o takich rzeczach. Kurwa, w Podziemiu od dawna działo się źle, że przestało mu na czymkolwiek zależeć. Jak to mówiła jego głupia sąsiadeczka? Już tam go nie ma. Może się zabawić. Zasłużył sobie. Wyszczerzył się szeroko, złoty ząb zabłyszczał kiedy podniósł przedmiot z podłogi. Tsk... może więc czas się zabawić. Położył się na łóżku, ściągnął kurtkę. Zdjął papier z opakowania i odrzucił go na bok. Wyszczerzył się na widok okładki magazynu. Cholera, minęło tak dużo czasu. Czuł jak jego magia wiruje na samą myśl. Kurwa! Szybko ułożył poduszkę na wezgłowiu tak, aby wygodnie się oprzeć. Powoli otworzył magazyn na pierwszą stronę. Magia zawrzała. Cholera... nie takie złe. Ale nie tego szuka. Przekręcił kilka stron. Jeszcze jedną i kolejną, szukał najlepszej. Po kilku następnych zatrzymał się. Zarumienił się widząc zdjęcie. Ładne.. kurewsko ładne, to będzie idealne. Ma na sobie skarpetki. Zaczął powoli, pocierając przez koszulkę swoje żebra. Potem wsunął ją pod materiał i delikatnie pocierał je od wewnętrznej strony skupiając się na ich uczuciu. Ciało robiło się cieplejsze, magia się gromadziła, niżej i niżej
-K-kurwa – złapał oddech patrząc na stronę. Jęknął cicho czując jak jego ciało zaczyna świecić. Czerwona poświata dobywała się z jego piersi, wyraźnie zaznaczając cień żeber na ciemnej koszulce. Dołożył więcej siły, rozkoszując się uczuciem przebierającej po kościach magii. Jego dusza biła szybciej, jęknął znowu, skupiając się na ręce. Jego palce zaciskały się dookoła każdego żebra. Magia mruczała głośniej. K-kurwa. To miłe uczucie. Zadrżał w rozkoszy zerkając ponownie na gazetę. Dyszał ciężej gdy się dotykał od środka. Te skarpetki są ładne, choć mogły by być ładniejsze. Cholera, po prostu wyobraź je sobie w kosteczki, takie jakie miała na sobie sąsiadka. Pocierał swoje żebra mocniej pozwalając ręce błądzić po zakamarkach. Jęknął nisko zanurzając się w myślach o tych skarpetkach. Heh... przesunął by palcami po czarnym materiale z jakiego były zrobione. Zadrżał kiedy przesunął dłoń spod koszulki pod gumkę bokserek. Rumienił się głęboko. Drżał przy oddychaniu, gdy przesunął pazurem po miednicy. Słuchając cichego klekotania kości o kość nim chwycił za coś wilgotnego. Kolejny dreszcz przeszył jego kręgosłup, jęknął nie mogąc się powstrzymać. Dodał więcej siły, magia wirowała szybciej i głośniej, zaczął mruczeć.
-Nnngh.. - jęknął, wolną rękę zaciskając na magazynie, gdy drugą drażnił biodro. Zerknął na stronę skupiając się na potworze na niej. Pomarańczowy... Heh... Jego sąsiadka też jest pomarańczowa. Czy ludzie świecą taką samą barwą jak ich dusze? - Hah... ah.. - uniósł lekko biodra w stronę ręki – Kurwa! - mruknął znowu. Jest pewien, że wie też gdzie masz wrażliwe miejsca. Zdecydowanie na klatce piersiowej... - hah – i zdecydowanie .. - K-kurwa – jęczał myśląc o Twojej twarzy. Takiej czerwonej i zawstydzonej. Powinien zrobić Ci zdjęcie kiedy miał szansę. Gdyby tak zrobił byłabyś kompletnie czerwona. - Nnnngh – Wyobrażał sobie Twoje oczy, nie patrzyłabyś na niego gdyby zaczął rozpinać guziki Twojej koszulki schodząc niżej w stronę... Ciekawe jakie te wiszące wory są w dotyku? Z pewnością miękkie i ciepłe. Zawsze jesteś miękka i ciepła. Dotyk Twoich dłoni zapewne byłby zajebisty na jego kościach. Skarpetki ciasno zaciskałyby się na długich nogach. Wsunął by palec pod ich materiał, drżałabyś. Pozwoliłby skupić się na doznaniu jego dłoni na Twojej skórze. Sans jęknął raz jeszcze zaciskając dłoń.
-Czacho!
-Nie... nie pozwoliłby abyś tak go nazywała. Przestałby i upewnił się, że zaczniesz go błagać prawdziwym imieniem. Dręczył Cię pieszczotami aż nie będziesz mogła już więcej znieść. Aż położysz się pod nim i – Nghhh – aż sprawi, że będziesz świecić tak jasno, że Twoje ciało tego nie zniesie. Sans wziął głębszy oddech czując falę ciepła przepływającą przez niego. Rumieniłabyś się, bardziej niż on kiedykolwiek i już nigdy byś się z tego nie śmiała. Dyszał ciężej. Jego pierś unosiła się do góry i na dół ukazując kształty tego, co kryło się w niej
-Sans!
Heh... właśnie tak. Wołałabyś go tak a potem...
-Sans obudź się! To koszmar!
-Huh? - jego dusza zamarła kiedy usłyszał Twój krzyk przez ścianę – HUH! - powiedział głośniej zdając sobie sprawę z tego co robi.
-Sans?
-HAAAAAAAAAAH! - krzyknął wyciągając rękę ze spodni
-Nic ci nie jest?
-K-KURWA! - krzyknął odrzucając magazyn za łóżko. Przejechał drżącą rękę po twarzy – C-co ja kurwa...
-Chcesz do mnie przyjść spać? - zaśmiałaś się
-NIE KURWA NIE CHCĘ! - wydarł się, jego twarz była cała czerwona ze wstydu. Po chuj mówisz takie rzeczy po tym co właśnie robił?!
-Wiesz, możesz spać na mojej kanapie jak chcesz. Czasami pomaga zmiana miejsca i ..
-N-nic mi nie jest! Z-zostaw mnie kurwa samego! - schował czerwoną twarz za prześcieradło. Ostatnią rzeczą którą teraz chce to być blisko Ciebie. Kurwa jego mać! Co z nim nie tak?! Dlaczego on myślał... co on kurwa robił myśląc o takich rzeczach!
-Dobrze, ale jak zmienisz zdanie, wiesz gdzie mnie szukać! - Nasłuchiwał jak Twoje kroki się oddalały, trzymając twarz schowaną pod prześcieradłem. Siedział tak przez chwilę, czekając aż jego ciało się ostudzi. Myślał o skarpetkach... O tych pierdolonych skarpetkach. T-to przez zbliżającą się ruję! To... to przez nią się tak zachowuje! To nie jego wina, że widział Cię w tych skarpetkach.  To nie jego wina, że zobaczył Cię w takim stanie. To nie jego wina, że widział Twoje... Nagle, w jego głowie zaświtał mu pomysł i szybko wyskoczył z łóżka podbiegając do szafy. Otworzył ją i zaczął w niej grzebać. Znalazł małe metalowe pudełeczko z zamkiem, szybko je otworzył. Skoro gazeta nie jest wystarczająca, aby przestał o Tobie myśleć, to zostało mu już tylko jego. W pudełeczku było kilka zdjęć. Stare polaroidy z Panią zza drzwi.
Autor: zeragii
Tłumaczenie: Hidden_Dreams

TO TŁUMACZENIE JEST KONTYNUOWANE PRZEZ NESSĘ TUTAJ

Spis treści:
Część I 
Część II (obecnie czytana)
Część III
Część IV
Część V
Część VI
Część VII
Część VIII
Część IX










Autor obrazka: artanddetermination
Notka od tłumacza: Opowiadanie Sans x Ty. Opowiadanie dostosowane pod kobiecego czytelnika. Akcja ma miejsce zaraz po pacyfistycznym zakończeniu gry. Potwory egzystują sobie na ziemi, chodzą, robią swoje potworne rzeczy i ... No i jesteś Ty. Wcielasz się w studentkę sztuk pięknych. I z pewnych głupich okoliczności musisz udawać dziewczynę Sansa.
Autor: poubelle_squelette
Tłumaczenie: Yumi Mizuno
Oryginał: klik
SPIS TREŚCI 
Wpadka na imprezie
Pijacka wpadka z psem
Wpadka z pseudo-buziakiem
Wpadka spaghetti
Wpadka przy pozowaniu
Wpadka z lodami
Wpadka METTATONA // Punkt widzenia Sansa
Wpadka Grillbyego
Wpadka przy przytulaniu
Wpadka Undyne
Wpadka z pocałunkiem
Wpadka ze skradzioną bielizną
Wpadka przy kolacji
Wpadka w sklepie spożywczym
Wpadka METTATONA II
Wpadka przy anime  // Punkt widzenia Sansa
Wpadka w trakcie Halloween
Wpadka w galerii
Wpadka na wieczorze panieńskim
Wpadka w drodze
Wpadka na ślubie cz 1 // Punkt widzenia Sansa
Wpadka na ślubie cz 2
Wpadka Alphyne
Wpadka na randce
Wpadka w deszczowy dzień
Wpadka Papyrusa
Wpadka Mikołaja
Wpadka w śnieżny dzień
Wpadka w trakcie choroby
Wpadka w święta
Wpadka w Boże Narodzenie
Wpadka w Sylwestra
Wpadka treningowa
Wpadka z koszmarami // Punkt widzenia Sansa (obecnie czytany)
Wpadka Burgerpantsa
 Wpadka przy automacie z przekąskami
 Wpadka w sądzie
Wpadka u fotografa
Wpadka.. zaraz, co?
Wpadka w Walentynki
// tutaj będzie link do dalszej części spisu treści//
Sala Sądu. To zawsze zaczyna się w Salo Sądu. Cisza. Ciemność. Ból. Stał w czarnej próżni i czekał na to co ma przejść przez drzwi. Frisk. Ale to nie Frisk. Nie naprawdę. Frisk nie jest zabójcą. Ale to wygląda jak Frisk i czasami Sans się myli. Czekał. Cierpliwie. Pokraka wygląda na zdenerwowaną. Może we wcześniejszym śnie go dorwał. Heh. Cóż. Anomalia nie zniknie w najbliższym czasie. Nie rusza się. Stoi i uśmiecha się. Czeka, na jego ruch? Cóż, dobra. Sans uniósł rękę aby zaatakować, a wtedy... weszłaś Ty... Co? Zrobił krok do tyłu, kroki odbijały się echem po pomieszczeniu. Co tutaj robisz? Stoisz, patrzysz na niego, masz puste oczy.
Ocal ją, tak jak nie mogłeś ocalić pozostałych.
OcAL. ChRoŃ. OCAL. Chroń ją.
PoTrzEbUje ciE
OCAL OCAL OCAL OCAL OCAL OCAL OCAL
Umrze bez ciebie
ChROŃ, CHROŃ, chroń
stRATA, stRACH
jak ŚMIESZ
OCAL JĄ
POMOCY
POMOCY
POMOCY
POMOCY
OCAL
POMOCY
CHROŃ
Te słowa pulsowały w jego Czaszce. Dziecko poprawiło w dłoni nóż. Dlaczego tutaj jest? Sans szybko skoncentrował się na kościstym ataku, aby przebić jego pierś.
Nie.
Nie.
Nie.
To nie bachor. To T Y.
Sans zrobił krok do tyłu przerażony, patrzył jak krew falami wylewa się z Twojej piersi w akompaniamencie krzyku. Odwrócił się. Bachor stoi za nim, śmieje się. Użył magii aby rzucić nim w ścianę. Ale jak tylko opuścił rękę...
To nie bachor. To TY.
Pobita. Zakrwawiona. Krzycząca. Odwrócił się znowu. Dzieciak był na końcu pomieszczenia. Tym razem Sans teleportował się szybko, by własnoręcznie chwycić je za gardło i zgnieść je. Lecz gdy tylko zacisnął mocniej palce na skórze...
To nie był bachor. To T Y.
Giniesz z jego rąk.
MorDERca. Chcesz jej Ś M I E R C I.
Chcesz aby umarła.
Jak ona Ś M I A Ł A?
moRDERca. ZABIJ. ZABIJ. ZABIJ. ZABIJ.
jesteś NICZYM
jesteś ŚMIECIEM
będzie jej lepiej bez CIEBIE
zNISZcz
Jesteś PotwoREM
ONA UMRZE przez CIEBIE
ZABIJ ZABIJ ZABIJ ZABIJ
Nie umiał przestać. Drżał. Chciał Ci pomóc. Chciał Cię ochronić. Czy nie to zawsze robił? Dlaczego? To nie jest sprawiedliwe. Dlaczego musiałaś tutaj być?
WYJDŹ.
WYNOCHA.
PO CO PRZYSZŁAŚ DO MOJEGO ŻYCIA
Z A B I J
C H R O Ń
K O C H A J
N I E N A W I D Ź
Czy to w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie? Cokolwiek zrobi, cokolwiek postanowi, jesteś tutaj by zginąć. Znowu. I ZNOWU. Jeszcze raz. I kolejny. Dlaczego tutaj jesteś? Pomóż. … proszę.

J E B.

-Ał kuuuu – Sans otworzył oczy. Gdzie był? Ciemno. Wziął urywany oddech.
Umarła, Umarła. Umarła.
Zabiłem ją.
Umarła
Kurwa nie wierzę, zabiłem ją.
Umarła, umarła, umarła.
Sans ledwo słyszał swoje własne myśli przez drżenie ciała, wzrok skupił się na Twoim obrazie, pochylałaś się nad nim wyraźnie zmartwiona. Ulga ogarnęła jego duszę. Wyciągnął w Twoją stronę nadal trzęsącą się dłoń, ale musiał się upewnić, że jesteś tutaj, z nim. - Już dobrze. - powiedziałaś czule - To tylko zły sen – Nie umiał się nawet złościć za to, że weszłaś do jego pokoju by go obudzić. Nie umiał się teraz nawet wstydzić, że widzisz go w takim stanie. Bał się, że Cię stracił.
-to dobrze – wziął kolejny wdech.
-Mam ci coś przynieść? Szklankę wody albo...? - jesteś taka miła. Sans nie chciał abyś go zostawiła, ale bał się, że zaraz zacznie płakać, jeżeli nie zostawisz go na chwilę samego. Więc przytaknął. Czule pogłaskałaś jego czaszkę i wyszłaś z pokoju. Sans położył się na łóżku.
-kurwa – wycharczał. Nigdy nie miał tego typu koszmarów. Czasami bywały bardzo realistyczne, jasne, ale nigdy takie. Miał teorię, że niektóre były błędami z alternatywnych wymiarów, w których nie wszystko poszło tak gładko. Boże, miał nadzieję, że nie w tym wypadku. Większość snów dotyczyła Papyrusa i tego w jak różne sposoby może umierać. Po latach, Sans w końcu powiedział o nich bratu. Od tego czasu ten wie jak rozróżnić dni kiedy Sans miał koszmar, a kiedy się po prostu nie wyspał. Gdy miewa koszmary, Papyrus nie mówi nic na temat jego lenistwa i pozwala mu drzemać za dnia, aby Sans poczuł się lepiej. Rany, jego brat jest najlepszy. Ale nie był pewien jak Ty zareagujesz. To dziwny sen o Twojej śmierci, zwłaszcza, taki w którym to on jest Twoim egzekutorem. Przekręcił się na bok i zamknął oczy. Może będzie udawał że śpi? Nie zadasz pytań. Nie chce teraz gadać o śnie, ale … nie chce też spać. Usłyszał jak drzwi się otworzyły. Weszłaś do środka. Szklanka stuknęła o stolik, poczuł ciężar na materacu łóżka. Zadrżał lekko mając nadzieję, że nie zauważyłaś. Ohh... Głaszczesz go. Sans czuje Twoje palce na żebrach i na każdym kręgu kręgosłupa. Czuje ich miękkość nawet przez koszulkę. Jesteś taka delikatna. Taka czuła. Tak starasz się go nie zranić. Był szczęśliwy, że nie widzisz teraz jego twarzy, bo zdecydowanie się rumieni. Nie pamięta, aby ktokolwiek kiedykolwiek go tak dotykał... To miłe... I zabawne. Zwłaszcza, że wyznałaś swoje uczucia. Twoja miłość nie jest platoniczna. Ale wie, po prostu wie, że nie ma nic romantycznego w tym co teraz robisz. Jesteś tutaj, bo martwisz się o niego. Głaszczesz go bo chcesz go pocieszyć. Bo naprawdę lubisz go. To nie jest sprawiedliwe. Dlaczego nie możesz kochać go w taki sam sposób w jaki on kocha Ciebie? Poklepałaś go i wstałaś by odejść. To co chce teraz zrobić jest naprawdę samolubne. Tak. Strasznie. Samolubne.
-zostań – szept opuścił jego usta nim zdążył je zamknąć. Wstrzymał oddech czekając na odpowiedź... Cisza. - ...proszę – czuł się chujowo i wiedział, że to co robi jest chujowe, ale... Nie umiał się powstrzymać. To samolubne z jego strony, ale nie chce być sam. No i po tym śnie, nie chciał wypuścić Cię z pokoju.
-Sans, błagam. Jestem zmęczona, ty jesteś zmęczony, nie dręcz mnie – mówiłaś wyraźnie zmęczona. Chciał Ci powiedzieć, że nie dokucza Ci, że naprawdę chce Twojego towarzystwa i abyś dalej go tak głaskała po plecach i abyś została, przynajmniej dzisiaj. Lecz nie umiał. Zamiast tego zawołał Cię po imieniu. Westchnęłaś, całe szczęście, nie zdenerwowana. Przeszurałaś stopami po podłodze. Sans poczuł jak ciężar wraca. Objęłaś go ramionami i przytuliłaś na łyżeczkę. Sans był bardzo wdzięczny... nie był pewien, jak to robisz, ale przytulanie się z Tobą było zawsze wspaniałe. Czuł się jak wtedy kiedy oboje dzieliliście łóżko, albo drzemaliście na kanapie. Jesteś ciepła. I delikatna. Może to ludzka cecha. A może to tylko Ty. Papyrus raz czy dwa razy wspomniał, że uwielbia się tulić czysto platonicznie do tak miękkiej i delikatnej podusi jak Ty. … heh... to serio nie jest fair... Sans zamknął oczy i usnął znowu.
…
Siedzisz w ich kuchni, masz na sobie fartuszek Papyrusa „Całuj Kucharza”, śmiejesz się. Pfft, uwielbia ten śmiech. Sans siedzi na stole, unosi ręce.
-Na miłość boską, Sans, od jak dawna tkwią tam te naczynia?! Chcesz wyhodować na nich nowe życie?
-zasługują na to
-O nie! - zrobiłaś minę taką samą jak Papyrus. O nie, jest cudowna.- Rany. Nie przyszłam tutaj, aby być twoją pokojówką – chwyciłaś za naczynia podchodząc do zlewu – Już wiem co miał na myśli Papyrus. Jesteś obrzydliwy
-oh... czyli że teraz mamy sobie opowiadać brudne kawały? - choć nie widział Twojej twarzy, był pewien, że właśnie wywróciłaś oczami
-O tak. Brudne gary do idealny początek flirtu. Seksownie. Następnym razem wrzuć tutaj jeszcze swoje brudne skarpety, a zmiękną mi nogi
-jesteś cudowna
-Wiem – czyściłaś jego naczynia, zeskrobując zaschnięty tłuszcz z talerzy. Sans przyglądał Ci się przez chwilę
-kocham cię- naczynie wypadło Ci z ręki, popatrzyłaś na niego
-Chryste! Nie wyskakuj mi z tym tak nagle! - Podeszłaś do niego uśmiechnięta – Ale.. wiesz, też cię kocham. Jesteś moim najlepszym przyjacielem – Był szczęśliwy. Potem poczuł drżenie.
Otworzył oczy i zobaczył Cię pod sobą. Uśmiechałaś się zaspana.
-dobry – zszedł z Ciebie na łóżko. Słońce prześwitywało przez okno. Nagle poczuł ciężar zeszłej nocy – wybacz – wiedział, że nie zrozumiesz.
-Nic się nie stało. Nie masz za co przepraszać – pauza – spałeś jak kłoda. Próbowałam wszystkiego aby cię obudzić – Heh, ta. Wie o tym. Przekręcił głowę skupiając się nad Twoimi słowami
-tylko nie mów, że się o mnie martwiłaś – choć wiedział, że się martwiłaś
-Kośćmi wystukiwałeś lambadę więc nie mogłam spać – zażartowałaś, choć słyszał zakłopotanie w głosie. Kawały aby rozładować atmosferę?
-heh, hehe, dobre
-Ha, serio? - nie wierzyłaś. Jego oczy zamigotały.
-nie, mówię tak aby zrobiło ci się miło  - uniosłaś brwi
-Powiedz więc coś lepszego – Oh! Nie masz pojęcia w co się wpakowałaś. Jego uśmiech się poszerzył.
-mama śpiewa córeczce piosenkę na dobranoc. śpiewa po raz drugi, piąty, dziesiąty. nagle córeczka pyta: mamo, kiedy przestaniesz śpiewać bo chcę już iść spać! - warknęłaś chowając głowę pod poduszką.
-Przestań jest za wcześnie jak głupie kawały – Był z siebie dumny, widział jak walczysz z uśmiechem.
-zdrowy sen nie tylko przedłuża życie, ale i skraca dzień roboczy. - uniknął lecącej poduszki. Śmiał się. Potem rozejrzałaś się po jego zagraconym pokoju
-Wiesz że twój pokój wygląda jak śmietnisko? - oh, czyli teraz mamy sobie opowiadać brudne kawały? Już chciał to powiedzieć, kiedy ugryzł się w język, ale...
-ałć – tchórz... Odsunęłaś się od niego. Wiedział, że zapytasz, więc oparł się o wezgłowie
-Dlaczego szkielet nie może dobrze spać w nocy?
-heh, dlaczego?
-Nie wiem, ty mi powiedz. - Heh.... rany...
-...eh, koszmary, wiesz – Odsunął się od Ciebie. Wiedział, że będziesz naciskać. Wiedział, że wiesz o jego koszmarach, no i będziesz chciała mu pomóc.
-Chcesz... pogadać? - Był na rozdrożu. Długo, naprawdę długo się zbierał, aby powiedzieć Papyrusowi. No i szczerze, nadal się martwił, że uznasz go za dziwaka. Czuł ucisk na nieistniejącym gardle na samą myśl rozmowy na ten temat z Tobą. Lecz z drugiej strony, od czego są przyjaciele? Sans nie otworzył się przed Tobą, po prostu powie trochę tu, trochę tam. Hah. Od kiedy stał się taki pewny siebie?
-...tak – długa pauza. Zaczynał się denerwować czekaniem na Twoją odpowiedź.
-Tak? Chcesz pogadać? - zawsze byłaś taka prawdziwa, nie próbowałaś nawet ukryć swojego podekscytowania. Nie ma szans, aby powiedział ci ot tak po prostu co się stało. To za wiele
-...tak, zobaczymy jakiś film? - Wspólnie dzieliliście zamiłowanie do oglądania kiczowatych filmów. Co prawda zerkaliście na dobre produkcje, ale kicz sprawiał, że się śmialiście. Im gorszy tym lepszy dialog nawiązywał się między wami.
-Jasne! - Sans wychylił się i wziął laptop z podłogi. Zaczął przeglądać Netflixa przez chwilę. Zła komedia romantyczna? Nie. Zła komedia? Ehhh. Zły horror? Hm. Właściwie to tak. Złe horrory są najlepsze. Zawsze beznadziejne. Poprawił poduszki i usadowiliście się wygodniej. Film się zaczął. Było... miło. Intro to była muzyka, którą już gdzieś słyszał. Pierwsze nazwiska pojawiły się na ekranie. Chiller. Beznadziejna czcionka. Lecz kim jest, aby to oceniać? Comic Sans też nie jest jakoś specjalnie atrakcyjna. - Więc...? - Sans wiedział, że się na niego patrzysz. A no.
-dawno nie miałem takiego koszmaru, zazwyczaj to ... - jak to wyjaśnić... - po prostu ciężki dzień sansa szkieleta – Ech, nie całkiem, ale póki co takie wyjaśnienie będzie dobre.
-Codzienna monotonia? - Sans mówił o swoich snach, więc nie spodziewał się, że się przestraszysz czy zmartwisz. Chociaż tyle.
-coś takiego
-Brzmi denerwująco
-ta, pewnie takie jest – Może pewnego dnia powie Ci wszystko co wie? Ale póki co, skupił się na monitorze. Typowy skład każdego horroru. Trzech białych gości. Biała dziewczyna i jakiś przedstawiciel mniejszości. Cudownie - założę się że ta chuda blondi umrze jako pierwsza
-Ale przed czy po scenie z seksem z tym panem Maczo?
-w trakcie – Heh. Obrzydliwe. Śmiałaś się.
-Ale tylko po tym jak wszyscy zdecydują, że świetnym pomysłem jest kemping w środku nawiedzonego lasu – Ludzie są głupi
-myślisz, że mordercą będzie jakiś wariat czy potwór? - Zapytał. Sans właściwie nie przykładał do tego aż tak dużej wagi. Właściwie potwory w filmach go bawiły. To jak bardzo były nieprawdziwe. Ludzie nic nie wiedzieli. To część ich kultury przemieszana przez lata nieporozumień i obaw. Lecz opinia potworów o ludziach też nie była najlepsza, więc wszystko jest fair. Oh zamyślił się. Nie słyszał Twojej odpowiedzi. Po dwudziestu minutach oglądania w końcu postanowił zacząć mówić -większość moich koszmarów to cztery, może pięć które pojawiają się różnie, właściwie to do nich przywykłem, ale...
-Ten z dzisiaj był nowy?- … To aż tak oczywiste?
-taa – Zauważył jak wtulasz się w jego starą bluzę. Nadal nie mógł uwierzyć w to, jak często w niej jesteś. To wzruszające... na swój dziwny sposób
-Więc, o czym był?
-ty ... uh ... ty umarłaś.
-Ja? - wyglądałaś na zaskoczoną. Sans chciał umrzeć. Otworzył się odrobinę i nienawidził tego. Nienawidził Ci mówić takich rzeczy. Nie powinien Ci tego mówić. - J-jak?
-ja... ja cię zabiłem – szepnął– był naprawdę makabryczny – Całe szczęście, nie musiał zdradzać Ci szczegółów bo strumień krwi zalał monitor. Blondynka padła trupem, zadźgana sztucznym nożem. Obrzydliwie odrażająca sztuczna krew bryzgała wszędzie. Pora zmienić temat – mówiłem, wisisz mi piątaka.
-Nie zakładaliśmy się! - krzyknęłaś oburzona
-heh masz rację, nie zakładaliśmy się na tak niskie stawki, minimum to dycha
-Sans! - Heh. O łał. Brzmisz na bardzo oburzoną.
-myślisz że używają keczupu czy fałszywej krwi? - Dobra, tak, więc Sans kłamał odnośnie zwyczajnych snów, ale teraz już powiedział co mu się śniło i chciał porzucić ten temat. Najwyraźniej nie chciałaś się z nim zgodzić, ale westchnęłaś.
-Nigdy nie dam ci dychy
-przyszła baba do lekarza, a lekarz też baba
-Dobra, zapłacę ci ale się zamknij – szturchnęłaś go – Możesz tak wiecznie – Jego rekord wynosi trzy dni i siedemnaście godzin. Chciał więcej takich chwil jak te. We dwójkę siedzieliście w ciszy przez chwilę. Sans już skończył mówić o sobie. Zamiast tego próbował oglądać chujowy film oraz odgadnąć Twoją minę. W końcu, odezwałaś się – Ja też miałam koszmar, wiesz? - Oh. Nie wiedział. Ale to wyjaśnia dlaczego obudziłaś go o drugiej nad ranem. Też nie spałaś.
-tak?
-Było ciemno i byłam całkiem sama. Słyszałam krzyki, tak strasznie głośne. Czułam się jakbym zapadała się w coś. Ktoś się śmiał i było tyle bólu – przełknęłaś ślinę – N-nie wiem. Obudziłam się cała spocona. Miałam wrócić spać, ale usłyszałam, że się trzęsiesz – pauza – Chyba oboje mieliśmy ciężką noc. - Sans czuł się źle. Naprawdę beznadziejnie. Gdyby wiedział... spróbował by jakoś Cię rozweselić, a nie leżeć i udawać że śpi jak ostatni śmieć. Ujął Cię za dłoń
-przepraszam – uśmiechnęłaś się i potrząsałaś głową
-Przecież to nie twoja wina. Czasem tak jest. Wszyscy mamy koszmary – ścisnęłaś go za dłoń. - Tak samo jak ładne sny – rozpogodziłaś się – Śniło Ci się ostatnio coś miłego? - kocham cię – Boże, śniło ci się! O czym śniłeś?!
-o niczym – raz jeszcze chciał zapaść się pod ziemię i umrzeć. Z każdą chwilą wstydził się coraz bardziej
-Ha, rany, to musiał być naprawdę dobry sen. - Też chcę kocham, jesteś moim najlepszym przyjacielem
-zamknij się – śmiałaś się
-Wybacz nie mogłam się powstrzymać. - fuknął i nie patrzył na Ciebie. Raaany, co się z nim dzieje? Siedzieliście i oglądaliście. Film robił się niedorzeczny, zawierał w sobie wszystkie żałosne stereotypy. Beznadziejna obsada beznadziejnych ludzi. Jest. Wiele sztucznej krwi. Jest. Dramatyczna muzyka podczas scen mordowania, choć żaden z głupoli jeszcze nie umarł, no i potwór był głupi. Nawet Onion ma więcej sprytu niż to. Jest. Jest. Jest.
-heh, mówiłem, wisisz mi pięćdziesiąt tysięcy
-Ugh, w jakiej walucie? Rany, nienawidzę potworzych pieniędzy – powiedziałaś starając się obliczyć ile będzie to na ludzkie pieniądze. Napisy końcowe pojawiły się na ekranie. Sans postanowił powiedzieć coś jeszcze
-zawsze takie były
-Co? - popatrzyłaś na niego zdziwiona
-moje.. uh.. moje statystyki... one zawsze... zawsze były niskie – patrzył jak mina Ci rzednie. Ta.
-Myślałam, że potwory mogą je podnieść poprzez trening – Trening. Magiczne suplementy. Laboratoria. Sans naprawdę próbował tego wszystkiego, ale nic nie poprawiało jego limitu na 1HP.
-większość tak, ale ... ja nie, za mało hp, tak myślę, ten temat grałby mi na nerwach gdybym jakieś miał. - to było żałosne.
-Nie musimy o tym rozmawiać – Sans czuł się źle. Naprawdę źle. Lecz nie ma tu nic do ukrycia.
-czuję się źle – przyznał - ty... ty jesteś taką dobrą osobą a ja... uh, nie – na więcej sposobów niż chciałby przyznać. Zaczął kręcić kciukami próbując się rozluźnić. Delikatnie zaczęły o siebie stukać. - zasługujesz na wszystko co najlepsze – Na kogoś, kto nie będzie unikał odpowiedzi. Na kogoś, kto nie będzie miał strasznych koszmarów i dziwnych miłosno-przyjaznych snów o Tobie. Pojebana sprawa.
-Ej ej, skąd ci się to wzięło? Jeżeli ktokolwiek zasługuje na wszystko co najlepsze to ty. Serio, to ty się zadajesz z... - przerwałaś, ale wiedział co dalej powiesz – z kimś kto nie umie radzić sobie sam ze sobą.
-ha 
-Ale –wzięłaś go za rękę i czule ścisnęłaś. To miłe - Jesteś świetny. Naprawdę. Uwierz mi. Jesteśmy świetnymi przyjaciółmi. Wiem to. I jeżeli chcesz zachować niektóre rzeczy dla siebie ... nie będę naciskać – Poczuł... ulgę. Szczęście.
-eh, zapominam się kiedy zalewasz mnie pytaniami, nie mam nic do ukrycia, nie mam szkieletów w szafie – uśmiechnął się i mrugnął. Wywróciłaś oczami ale też się uśmiechałaś. Napisy się skończyły.
-Chyba twój chujowy film się skończył.. zasiedzieliśmy się, co? Powinnam iść do siebie, nakarmić kota, porobić coś – nie chciał, abyś wyszła. Cóż... teraz, albo nigdy.
-jasne, ale mogę się ciebie o coś spytać? - uniosłaś brwi
-Jasne, wal – Uh... nagle poczuł się niezręcznie. Nie wiedział jak to ubrać w słowa. Możesz mnie dotknąć raz jeszcze, ale nie tak dziwnie? To nie brzmi dobrze -chciałem się zapytać, czy nie obraziłabyś się gdybym...
JEB JEB JEB JEB w drzwi
-SANS! - Papyrus wszedł do pokoju – MASZ G-OH, CZEŚĆ, NIE WIEDZIAŁEM, ŻE MIELIŚCIE PIŻAMA PARTY – no i po ptokach. Nom.
-Nie mieliśmy... Ja tylko... - nie wiedziałaś co powiedzieć
-co tam bracie?
-POMIJAJĄC FAKT ŻE JEST POPOŁUDNIU A TY NADAL W ŁÓŻKU? - Sans zaśmiał się cicho. Oh Papyrus. Przesunął się aby dotknąć stopami ziemi.
-nie wiem o czym mówisz, nie jestem w łóżku
-SANS – Papyrus spojrzał na niego wyraźnie rozbawiony i podirytowany jednocześnie
-podoba ci się mój żart?
-SANS
-chyba ktoś wstał lewą nogą
-SANS, MASZ GOŚCIA - …?
-oh – Nie ma zbyt często gości, przeniósł zaciekawiony i zdziwiony wzrok na postać stojącą w drzwiach... Oh... o... rany
-Cześć kurduplu, dawnośmy się nie widzieli.
Efekt naszej ostatniej pracy!


Gra wymyślona przez Andgora. 

1 - piszesz komentarz z numerkiem base jaki rezerwujesz. Upewnij się jednak, że ktoś nie zajął go przed Tobą, w tej grze - kto pierwszy ten lepszy 
2 - Zarezerwowałeś - zaczynasz rysować. Nie pytaj i nie patrz na innych, ja połączę wszystko w całość.
3 - Rysujesz dowolną techniką swojego base (OC albo swoją wersję) 
4 - Hostujesz (zapisuje na stronie) i przesyłasz bezpośredni link w komentarzu do zrobionego ze swoim OC obrazkiem np na stronach 
http://imgur.com/
http://tinypic.com/
http://photobucket.com/
Albo na maila: yumimizuno@interia.pl
5 - NIE zmieniamy rozszerzenia pliku (jak jest .png to ma zostać .png)
6 - NIE zmieniamy wielkości obrazka
7 - Jeżeli osoba z różnych powodów nie może w danej chwili narysować - musi to napisać w komentarzu określając mniej więcej czas kiedy będzie mogła się tym zająć (nie chodzi o podawanie konkretnej godziny ale np czy wieczorem będzie dostępna czy nie). Na narysowanie każdy ma 15 godzin i jeżeli nie napisze komentarza - nie skontaktuje się - że np teraz nie może, to kolejka mu przepada
8 - Obrazek jaki powstanie może być publikowany na waszych stronach z zaznaczeniem z jakiej to zabawy pochodzi. Mile widziany link do bloga!
9 - Te osoby, jakie nie zgłosiły tego, że nie mogą zrobić base w terminie, mimo zarezerwowania numerka, nie mogą brać udziału w obecnym Kółku Przyjaźni. (Dlatego warto dawać znać jak coś wypadnie)

A w tym tygodniu

Nowsze posty Starsze posty Strona główna

Categories

  • ► DeltaRune 43
  • ► Do czego warto fapać 7
  • ► EddsWorld 52
  • ► Głos Ludu 1
  • ► Hazbin Hotel 7
  • ► Helltaker 10
  • ► Helluva Boss 20
  • ► Inne gry 72
  • ► Inne komiksy 246
  • ► My Little Pony 68
  • ► Tajemnica prostoty 15
  • ► Undertale 2933
  • ► Zootopia 228
  • ♥ 18 [Dla pełnoletnich] 418
  • ♥ Anime/Manga 41
  • ♥ Crushon.ai 1
  • ♥ Discord 56
  • ♥ Eventy 333
  • ♥ Handlarzowe gry 285
  • ♥ Komiksy 2727
  • ♥ Ogłoszenia 188
  • ♥ Oneshoot 170
  • ♥ Opowiadania 871
  • ♥ Papytus - maskotka blogowa 50
  • ♥ Prace czytelników 39
  • ♥ Tłumaczenia 3107
  • ♥ Ukończone 1621
  • ♥ Yaoi/yuri 98
  • Audio 1
  • Blizny czasu [Time Scar] 11
  • Córka Discorda [Daughter of Discord] 15
  • Cross x Dream 3
  • Czy to uczyni Cię szczęśliwą? [Would That Make You Happy?] 35
  • DeeperDown 23
  • Deos Numbria 9
  • Endertale 10
  • Fallen Flowers 23
  • Gra w kości [The Skeleton Games] 54
  • Handplates 86
  • Hellsiblings 4
  • HorrorTale 34
  • Mendertale 9
  • Między Ciałem & Kością [Between Flesh & Bone] 1
  • Mój martwy chłopak 16
  • My boo 43
  • Naprzeciw [Stand-in] 31
  • Nie jest to najlepszy sposób na życie 2
  • nieTykalny 14
  • Ocalić Blitzo 17
  • Opiekun Ruin 14
  • Poniżej zera 2
  • Prędzej czy później będziesz moja [Sooner od Later You're Gonna be Mine] 18
  • Projekt badawczy potwór 22
  • Słodkie Tajemnice 1
  • Springtrap i Deliah 33
  • SwapOut 10
  • Timetale 1
  • Uleczyć Blitzo 2
  • Wpadka na Imprezie i inne wstydliwe anegdoty [The Party Incident and Other Embarrassing Anecdotes] 48
  • Zagrajmy 12
  • Zapomniana Wytrwałość 4
  • ZombieTale 11

POPULAR POSTS

  • Und3rt8l3: S8n2 x F11sk x P86yrus [ by K8yl8-N8 - tłumaczenie PL] [+18]
  • Undertale: Underlust [AU - Underfell - tłumaczenie PL] cz I
  • Undertale: Sposób o jaki nikt nie prosił [The Crossover No One Asked For - tłumaczenie PL]
  • Gra: Żądanie #2 [ZAMKNIĘTE]
  • Gra: Żądanie #5 [ZAMKNIĘTE]
  • Gra: Żądanie #4 [ZAMKNIĘTE]
  • Gra: Żądanie #3 [ZAMKNIĘTE]
  • Undertale: AU - AlterTale
  • Postaw mi kawusię.
  • Ogłoszenie: Roczek Zwierzogrodu
Obsługiwane przez usługę Blogger.

ARCHIWUM BLOGA

  • ▼  2025 (10)
    • ▼  kwietnia 2025 (1)
      • Undertale: Horrortale- Część XIII [18+] KONIEC KSI...
    • ►  lutego 2025 (2)
    • ►  stycznia 2025 (7)
  • ►  2024 (3)
    • ►  grudnia 2024 (1)
    • ►  października 2024 (1)
    • ►  stycznia 2024 (1)
  • ►  2023 (26)
    • ►  listopada 2023 (2)
    • ►  października 2023 (1)
    • ►  sierpnia 2023 (1)
    • ►  lipca 2023 (1)
    • ►  czerwca 2023 (2)
    • ►  maja 2023 (2)
    • ►  kwietnia 2023 (1)
    • ►  marca 2023 (5)
    • ►  lutego 2023 (4)
    • ►  stycznia 2023 (7)
  • ►  2022 (36)
    • ►  grudnia 2022 (4)
    • ►  listopada 2022 (7)
    • ►  października 2022 (7)
    • ►  września 2022 (6)
    • ►  sierpnia 2022 (4)
    • ►  lipca 2022 (5)
    • ►  stycznia 2022 (3)
  • ►  2021 (119)
    • ►  grudnia 2021 (7)
    • ►  listopada 2021 (4)
    • ►  października 2021 (7)
    • ►  września 2021 (10)
    • ►  sierpnia 2021 (5)
    • ►  lipca 2021 (11)
    • ►  czerwca 2021 (5)
    • ►  maja 2021 (17)
    • ►  kwietnia 2021 (17)
    • ►  marca 2021 (14)
    • ►  lutego 2021 (13)
    • ►  stycznia 2021 (9)
  • ►  2020 (192)
    • ►  grudnia 2020 (7)
    • ►  listopada 2020 (11)
    • ►  października 2020 (29)
    • ►  września 2020 (26)
    • ►  sierpnia 2020 (6)
    • ►  lipca 2020 (21)
    • ►  czerwca 2020 (12)
    • ►  maja 2020 (2)
    • ►  kwietnia 2020 (26)
    • ►  marca 2020 (23)
    • ►  lutego 2020 (19)
    • ►  stycznia 2020 (10)
  • ►  2019 (412)
    • ►  grudnia 2019 (6)
    • ►  listopada 2019 (37)
    • ►  października 2019 (60)
    • ►  września 2019 (4)
    • ►  sierpnia 2019 (20)
    • ►  lipca 2019 (63)
    • ►  czerwca 2019 (48)
    • ►  maja 2019 (2)
    • ►  kwietnia 2019 (1)
    • ►  marca 2019 (19)
    • ►  lutego 2019 (23)
    • ►  stycznia 2019 (129)
  • ►  2018 (1142)
    • ►  grudnia 2018 (107)
    • ►  listopada 2018 (82)
    • ►  października 2018 (88)
    • ►  września 2018 (84)
    • ►  sierpnia 2018 (83)
    • ►  lipca 2018 (82)
    • ►  czerwca 2018 (61)
    • ►  maja 2018 (134)
    • ►  kwietnia 2018 (111)
    • ►  marca 2018 (121)
    • ►  lutego 2018 (78)
    • ►  stycznia 2018 (111)
  • ►  2017 (2190)
    • ►  grudnia 2017 (117)
    • ►  listopada 2017 (93)
    • ►  października 2017 (138)
    • ►  września 2017 (149)
    • ►  sierpnia 2017 (203)
    • ►  lipca 2017 (310)
    • ►  czerwca 2017 (195)
    • ►  maja 2017 (277)
    • ►  kwietnia 2017 (326)
    • ►  marca 2017 (146)
    • ►  lutego 2017 (108)
    • ►  stycznia 2017 (128)
  • ►  2016 (680)
    • ►  grudnia 2016 (134)
    • ►  listopada 2016 (179)
    • ►  października 2016 (99)
    • ►  września 2016 (134)
    • ►  sierpnia 2016 (50)
    • ►  lipca 2016 (60)
    • ►  czerwca 2016 (23)
    • ►  stycznia 2016 (1)
  • ►  2015 (33)
    • ►  grudnia 2015 (3)
    • ►  listopada 2015 (1)
    • ►  października 2015 (4)
    • ►  maja 2015 (4)
    • ►  kwietnia 2015 (8)
    • ►  marca 2015 (12)
    • ►  stycznia 2015 (1)
  • ►  2014 (1)
    • ►  grudnia 2014 (1)

Labels

Obserwatorzy

Copyright © Kinsley Theme. Designed by OddThemes